Właśnie stworzono konglomerat clickbaitowy. Cel: zalać internet clickbaitem

Strona główna Aktualności

O autorze

W środę Departament Sprawiedliwości USA wyraził zgodę na mariaż spółek Outbrain oraz Taboola. Choć nazwy te mogą brzmieć enigmatycznie, niniejsza umowa odbije się w internecie szerokim echem. Mowa bowiem o dwóch największych dostawcach tzw. chumboksów, czyli reklam serwowanych w formie tabel z clickbaitowymi artykułami.

"Odkryła magiczną sztuczkę i straciła 30 kg w miesiąc", "Biznesmeni byli w szoku, gdy zobaczyli jak łatwo można zarobić", "Ten zegarek robi furorę wśród celebrytów" – to właśnie szablonowe przykłady chumboksów. Typowo marketingowe treści, zaszyte pod przyciągającym uwagę tytułem w formie, która naśladuje artykuł prasowy. Można się z nich naśmiewać, wytykając prymitywizm, a jednak masowo trafiają na witryny największych wydawców na świecie, jak Vox Media, Bloomberg, Business Insider, The Washington Post czy CNN.

Dlaczego? Oczywiście jak nie wiadomo, o co chodzi, to chodzi o pieniądze. Duże pieniądze. – To najwyraźniej jakoś zdziała – tłumaczył w ubiegłorocznym wywiadzie z The New York Times ówczesny szef marketingu Outbrain, Eric Hadley. – Można się śmiać, ale ludzie to klikają – uciął.

Nie kiepsko bynajmniej, gdyż w 2019 r. zarówno Outbrain, jak i Taboola wygenerowały po 1 mld dol. dochodu. Nie zajmując się niczym więcej niż dystrybucja clickbaitowych wstawek. A trzeba przecież pamiętać o wydawcach, którzy musieli pobrać po drodze odpowiednie prowizje. Wychodzi więc na to, że biznes kwitnie w najlepsze.

Jak Google i Facebook, ale inaczej

Teraz plan jest ambitny. Połączone spółki pod przewodnictwem Adama Singoldy, dotychczasowego dyrektora generalnego Taboola, chcą rzucić rękawicę dwóm największym reklamobiorcom w całym internecie, a więc Google i Facebookowi. Orędownicy tego projektu zwracają uwagę, że chumboksy mają zaletę, której większa konkurencja dostarczyć nie jest w stanie. Chodzi o format, dający poczucie obcowania z artykułem prasowym, a nie treścią marketingową, a także łatwość zagnieżdżania. O ile chcąc zarabiać na Google AdSense wydawca musi przygotować całą siatkę reklamową, o tyle tutaj wystarczy znalezienie miejsca dla pojedynczej tabeli.

Od strony biznesowej – fuzja będzie działać jako Taboola, z kolei akcjonariusze Outbrain dostaną 30 proc. udziałów i 250 mln dol. w gotówce. Ciekawszy jest jednak aspekt ekonomiczno-polityczny. Otóż Departament Sprawiedliwości USA, podobnie zresztą jak brytyjski Urząd ds. Konkurencji i Rynków, nie chciały od razu wydać zgody na to połączenie. Obawiano się spadku konkurencyjności w sektorze reklamy internetowej, choć przy 2/3 rynku w rękach Google i Facebooka mogło się to wydawać dmuchaniem na zimne.

Bądź co bądź, po kilku miesiącach debaty, ostatecznie klamka zapadła. Clickbaitowy konglomerat może ruszać do akcji. A zapowiedzi są buńczuczne. Mowa bowiem o spopularyzowaniu chumboksów do takiego poziomu, aby występowały równie powszechnie co reklamy AdSense. Czyli w praktyce na znacznej większości witryn komercyjnych dostępnych w sieci.

© dobreprogramy
s