Wszyscy migrują, to może i ja opiszę swoją przesiadkę na Linuksa

Wszystko zaczęło się coś około rok temu, (w czerwcu albo lipcu) zacząłem obserwować wpisy na portalu. Powoli dowiadywałem się coraz to nowszych i ciekawszych rzeczy. W tamtym, czasie śmiałem się z Linuksa i jego "wyznawców", prawda okazała się taka: śmiałem się z niczego, bo nawet nie wiedziałem dokładnie co to jest i o co chodzi, ślepo wierzyłem większości i stereotypom, a jedyna wyobrażenie jakie miałem to niepojęta konsola i brak jakichkolwiek okienek.

Wracając do tematu, zaczynało się lato, koniec nauki, więc można było zacząć robić moją ulubioną czynność- kombinowanie. Tak, lubię utrudniać sobie życie i przeczesywać google'a do dwudziestych stron. No więc chciałem spróbować o co chodzi z tym Linuksem i o co chodzi, bo w końcu jak mam czegoś nie lubić, to może zobaczę co to jest. I tu pierwsza trudność-wybór dystrybucji-i tutaj każdy temat na forum twierdzi inaczej. Ostatecznie wybrałem Ubuntu 14.4(albo 14.10. Nie pamiętam). Utworzyłem LiveUsb i odpaliłem. Unity nawet przypadło mi do gustu, ale nadal czułem niedosyt, wszystko dziwne i obce, a na dodatek rozdzielczość-1024x768-za nic nie mogłem jej zmienić. Po dwóch tygodniach wróciłem do Windows 7 i powoli czekałem na w10. Zainstalowałem wynalazek ms i bardzo szybko jednak zrezygnowałem, bo nie było to ani ładne ani szybkie, i takie nudne(to moja subiektywna ocena i nie zaczynajcie dyskusji).

Więc dalej, tym razem skok na Edubuntu- dystrybucja 'edukacyjna', ale jednak używałem ją do normalnego korzystania. Podobało mi się w niej to, że ma kupę programów(np program do projektowania płytek PCB, który "pojąłem" w przeciwieństwie do Eagle) i GNOME podobało mi się bardziej niż Unity. W sumie, to dystrybucje zmieniałem bardzo często, nawet częściej niż raz w miesiącu. Jeszcze wspomnę, że zaczęło się od BackTrack'a, który z resztą nie chciał działać.

Przewinąłem się przez:
-Ubuntu, Kubuntu, Edubuntu
-Manjaro
-BackTrack, Kali, Blackbox
-Debian(ale nie pomyślałem aby pobrać ładne środowisko, więc szybko się znudził)
-Mint cinnamon, mate
-a teraz może sprawdzę Open suse

Teraz korzystam, z Kubuntu. Może KDE nie jest szczególnie stabilne, ale wygląda ciekawie. Jedną z cech, za które lubię Linuksa to repozytoria-mam dzięki nim szybki dostęp do wielu aplikacji, gdzie na Windowsie trzeba było uważać na autonomiczne instalatory, które instalowały masę badziewia. Kolejnym plusem jest to, że po formacie nie muszę nic robić-praktycznie wszystkie aplikacje jakie potrzebuję są od momentu instalacji. Najwyżej trzeba instalować sterownik grafiki. A to naprawdę niewiele.

W sumie Linuks owładnął moje komputery, i nie uważam że była to zmiana na gorsze, wręcz przeciwnie-dla mnie okazał się strzałem w dziesiątkę. Próbowałem nawet i szkołę "przechrzcić" na open source, ale się nie udało. Za to poprowadziłem parę lekcji informatyki na ten temat.
Na koniec, proszę nie wszczynajcie z tego powodu komentarzowych dyskusji Linuks vs Windows, bo ta droga do niczego nie wiedzie. Dziękuję, za przeczytanie mojego wpisu.