r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Wpierw terapia, w końcu telepatia. Elon Musk odsłania swoje karty

Strona główna AktualnościSPRZĘT

Zeszłotygodniowa zapowiedź Facebooka o planach stworzenia własnego interfejsu mózg-maszyna musiała w jakimś stopniu zmobilizować Elona Muska do ujawnienia swoich zamierzeń dotyczących cyborgizacji ludzkości. Jego nowa firma Neuralink już poszukuje pracowników – ekspertów od mikroinżynierii, elektrochemii, neurologii, mechatroniki i wielu innych dziedzin. On sam zaś daje do zrozumienia, że na drodze do dorównania sztucznym inteligencjom utracimy jedną z najważniejszych cech naszego gatunku – ludzką mowę.

Neuralink będzie zaczynał oczywiście od znacznie mniej kontrowersyjnych (i ambitnych) produktów. W ciągu czterech lat na rynek wejść ma urządzenie, które znajdzie zastosowanie w terapii poważnych uszkodzeń mózgu, w tym zmian wywołanych przez wylewy czy nowotwory, pomagających w paraliżu czy problemach z pamięcią.

Kolejne osiem do dziesięciu lat miałoby zająć opracowanie rozwiązań, które znalazłyby zastosowanie u zdrowych ludzi. Czas ten zależy w dużym stopniu od tego, jak sprawdzą się urządzenia dla inwalidów i jak do sprawy podejdą regulatorzy. To zresztą wydaje się największym zagrożeniem dla planów Muska – zamiast pomyśleć o prowadzeniu badań w znacznie bardziej swobodnie do tego podchodzących krajach Azji, zatrudnia on cały swój zespół w San Francisco.

r   e   k   l   a   m   a

Wybór wynika chyba jednak z dostępnego dziś mu zespołu. To elita amerykańskich ekspertów, wśród których mamy m.in. Paula Merollę, byłego szefa projektu SyNAPSE w IBM, Maxa Hodaka, który buduje przełomowe interfejsy BMI już dzisiaj, czy Bena Rapoporta, jednego z najlepszych neurochirurgów na świecie.

Przez te lata badań zespół Muska będzie musiał pokonać wiele przeszkód technicznych, od miniaturyzacji siatek elektrod przez rozwiązanie problemów z bezprzewodową komunikacją z maszynami, po znalezienie efektywnych sposobów implantacji ich w mózgu. Docelowo mamy uzyskać interfejs mózg-maszyna, bezpośrednio konwertujący elektrochemiczną aktywność mózgu na cyfrowe sygnały, które mogłyby być wykorzystywane do komunikowania się z maszynami… i innymi mózgami.

Trzeba przyznać, że Elon Musk nie boi się mówić o niepokojących dla normalnych ludzi konsekwencjach rozwijanej przez siebie technologii. Jesteśmy gatunkiem ogromnie upośledzonym, jeśli chodzi o przepustowość wyjścia danych. Czy to mowa wspomagana gestami, czy pismo – to wszystko jest o rzędy wielkości powolniejsze od przepustowości wejścia, narządów zmysłów, na czele ze wzrokiem. Na razie upośledzonym. Neuralink obiecuje zmianę, która na zawsze odmieni homo sapiens.

Na łamach serwisu WaitButWhy możecie zapoznać się z ciekawym artykułem Tima Urbana, poświęconym „magicznej przyszłości mózgu” w erze neuralnych interfejsów. To ewolucyjne spojrzenie na rozwój systemów nerwowych, który ostatecznie pozwolił na wyłonienie się ludzkiego języka, pisma, prasy drukarskiej, komputerów i wreszcie sieci komputerowych – a w bliskiej przyszłości ma pozwolić na wyłonienie się interfejsów mózg-maszyna (BMI)

Ich pierwsze zastosowanie wydaje się oczywiste – to wspomaganie inwalidów, ludzi sparaliżowanych, zdalne sterowanie protezami kończyn. Ale nic nie stoi na przeszkodzie, by pójść w drugą stronę, wykorzystać BMI jako złącze do dodatkowych sztucznych narządów zmysłów. Sztuczne oczy, sztuczne uszy – to też stoi dziś na jakimś prototypowym poziomie. Wreszcie zaś mamy kwestię wewnętrznej stymulacji mózgu elektrodami, służącej naprawianiu uszkodzeń i minimalizowaniu konsekwencji choroby Parkinsona czy epilepsji.

Po tym wszystkim w końcu jednak przyjdzie, jak to określa Urban, „era czarowników”, interfejsu mózgowego tak kompletnego i kompatybilnego z mózgiem, że będzie w stanie całkowicie włączyć się w aktywność ciała, a nawet je zastąpić. Taki interfejs pozwoli między innymi na bezpośrednią elektroniczną telepatię między mózgami. Charakteryzujący się nikłą przepustowością łańcuch mózg–palce–smartfon–internet–smartfon–oczy–mózg zostanie zastąpiony łańcuchem mózg–BMI–sieć–BMI–mózg, oferującym przepustowości porównywalne z możliwościami nerwu wzrokowego. Kto w takim świecie by chciał ze sobą rozmawiać, w męczący sposób otwierać usta, by przekazać kilka bajtów na sekundę?

Trudno nawet wyobrazić sobie, w jak żałosnej pozycji będą wówczas wszyscy ci, których na interfejsy BMI nie stać – gorzej niż analfabeci w naszym świecie, ludzie zakuci w swoich czaszkach, niezdolni włączyć się do superszybkiej komunikacji mózgów, może już nie tylko zresztą ludzkich mózgów. W końcu kto zabroni łączyć interfejsy BMI ze sztucznymi sieciami neuronowymi? I taki jest ostateczny cel Elona Muska, który miałby ocalić coś z ludzkości w erze sztucznych inteligencji. Wybierając między całkowitym zniknięciem naszego gatunku, a przekształceniem go w coś, co mogłoby współdzielić świat z maszynową inteligencją, Musk wybrał to drugie. Może jego wnuki nie będą już ludźmi w dzisiejszym rozumieniu tego słowa – ale co z tego? Wciąż będą jego wnukami. Co najwyżej nieco zakłopotanymi powolnością swego przodka–prototypu.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.   

Trwa konkurs "Ogól naczelnego", w którym codziennie możecie wygrać najnowsze maszynki systemowe Hydro Connect 5 marki Wilkinson Sword.

Więcej informacji

Gratulacje!

znalezione maszynki:

Twój czas:

Ogól Naczelnego!
Znalazłeś(aś) 10 maszynek Wilkinson Sword
oraz ogoliłaś naszego naczelnego!
Przejdź do rankingu
Podpowiedź: Przyciśnij lewy przycisk myszki i poruszaj nią, aby ogolić brodę.