Wybory 2020. #bazarek, czyli tak obchodzi się ciszę wyborczą w internecie

Strona główna Aktualności

O autorze

Budyń 41 zł, dżem 31 zł, cytryny 6 zł. Takie "cenniki" opatrzone hashtagiem #bazarek można było oglądać przez całą niedzielę wyborczą na Twitterze. Pod tym niewyszukanym szyfrem kryją się cząstkowe wyniki głosowania, których zgodnie z kodeksem wyborczym nie wolno publikować.

Co to jest #bazarek?

W dobie internetu zakaz ten okazał się dość łatwy do obejścia. Kandydaci są przedstawiani, jako produktu (w tym wypadku budyń to Andrzej Duda, dżem to Rafał Trzaskowski, a cytryny to Szymon Hołownia), a ich wynik, jako ceny. W tym wypadku Państwowa Komisja Wyborcza pozostaje bezradna, bo nie może ukarać kogoś grzywną (od 500 tys. do miliona zł).

Trend ten zdecydowanie popularniejszy jest na Twitterze niż na Facebooku. Podczas pierwszej tury wyborów prezydenckich 28 czerwca 2020 ceny z bazarku najbardziej aktywnie publikowało konto @Kondominium na TT.

Skąd biorą się ceny na #bazarku?

Aby zrozumieć, skąd biorą się ceny na #bazarku trzeba zrozumieć, jak wygląda w Polsce ogłaszanie wyników wyborów. W tym celu najlepiej poruszać się w czasie od tyłu. Ostatnimi, jedynymi oficjalnymi i pewnymi wynikami są te podawane przez Państwową Komisję Wyborczą. Dzieje się to zazwyczaj dzień lub kilka dni po wyborach. PKW musi poczekać nie tylko na odebranie wszystkich wyników z komisji w kraju, ale też poza nim.

Wcześniej, dosłownie sekundę po zakończeniu ciszy wyborczej o 21.00 telewizje podają wstępne wyniki bazujące na sondażach "exit poll". Są to sondaże realizowane przez agencje sondażowe takie jak IPSOS, CBOS, itp. Sondaże są tworzone na podstawie ankiet przeprowadzonych zazwyczaj na grupie około tysiąca osób, które oddały głos i wyszły z miejsca głosowania (stąd nazwa, dosłownie "sondaż wyjściowy"). Sondaże exit poll są dość dokładne, cechują się błędem od 3 do 5 proc., i co najważniejsze powstają już oda rana w dniu głosowania.

Chociaż wyniki exit poll są przedstawione publicznie o 21.00, to częściowe wyniki są znane niektórym osobom już wcześniej. Zazwyczaj w ciągu dnia powstają 3 zestawienia: w południe, o 17 i o 21. Osoby, które znają sondażowe wyniki wcześniej to głównie pracownicy agencji sondażowych oraz dziennikarze. Właśnie z przecieków od tych osób tworzone są bazarkowe cenniki.

Czy ceny na #bazarku są wiarygodne?

Nie, ceny na bazarku nie są wiarygodne. Konta, które je podają na Twitterze, są niezweryfikowane i nie ma informacji, skąd pochodzą dane. Dopiero po godz. 21 w dniu wyborów lub po podaniu wyników PKW można stwierdzić, na ile ceny z #bazarku były zgodne z wynikami. Jednak w czasie ciszy wyborczej nie da się tego ocenić.

Osoba, która prowadzi konto Kondominum na Twitterze, powiedziała mi, że dane o wynikach otrzymuje od znajomych pracujących w jednej z agencji sondażowych oraz dziennikarzy. To prawdopodobny i faktycznie jedyny możliwy sposób pozyskiwania tych danych. Ceny na #bazarku w ostatnim wpisie przed zakończeniem ciszy wyborczej sugerują też, że Kondominum faktycznie dysponuje danymi exit poll, pewności jednak nie ma.

© dobreprogramy
s