Wydawnictwa muzyczne nadal chcą odcinania piratów od Sieci w Irlandii

Strona główna Aktualności

O autorze

Cztery lata temu IRMA (Irish Recorded Music Association) zakończyła batalię prawną z firmą Eircom — największym dostawcą Internetu w Irlandii. Na operatora nałożony został obowiązek podejmowania sugerowanych przez stowarzyszenie kroków przeciwko osobom udostępniającym pliki, bardzo zbliżonych do zasady „trzech ostrzeżeń” — najpierw list z ostrzeżeniem, potem ewentualnie dalsze kroki, łącznie z odcięciem od Internetu. Ich znajdowanie i monitorowanie ich działalności leżeć miało po stronie IRMA, która to zresztą jest zadowolona z działania tego mechanizmu.

Idąc za ciosem, IRMA chciała zmusić pozostałych operatorów do podobnych działań, ale już z drugim pod względem wielkości operatorem nie poszło tak łatwo. W październiku 2010 roku Sąd Najwyższy stwierdził, że odcinanie osób udostępniających pliki od Intenretu nie jest zgodne z prawem. I sprawa ucichła.

Irlandzkie prawo uległo od tamtego czasu kilku zmianom, co pozwoliło Sony, Universalowi i Warnerowi (EMI tym razem nie stoi po ich stronie) ponownie domagać się, aby UPC zaimplementował ich praktyki. W listopadzie 2013 roku operator dostał 7757 zgłoszeń naruszenia praw autorskich, na które, pod presją IRMA, miał zareagować.

UPC nadal odmawia współpracy. Operator uważa, że podjęcie akcji byłoby poważnym naruszeniem wolności słowa i wymaga szczegółowo opracowanych procedur, zapewniających stronom równe prawa i, przede wszystkim, musiałoby być uzasadnione prawnie.

IRMA po starciu z upartym operatorem znów rozpoczęła działania prawne, tym razem mające przekonać irlandzkie UPC do współpracy. Jako że reformy irlandzkiego prawa z 2012 roku już pozwoliły na zablokowanie na poziomie operatorów takich stron, jak Pirate Bay czy KickassTorrents, możemy spodziewać się, że wydawcy dopną swego.

© dobreprogramy

Komentarze