r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Wystarczył jeden GIF: twitterowy atak wywołał u ofiary atak padaczki

Strona główna AktualnościBEZPIECZEŃSTWO

Fani cyberpunka dobrze pamiętają opowiadania Williama Gibsona o hakerach atakujących wojskowe i korporacyjne struktury danych w cyberprzestrzeni, chronione LOD-em – logicznym oprogramowaniem defensywnym, które potrafiło zniszczyć system nerwowy napastnika, pozostawiając przed hakerską konsolą śliniące się warzywo. Realizacji tej literackiej wizji długo się jeszcze nie doczekamy, ale kwestię cyberataków mających konsekwencje dla zdrowia ofiar rozważa się na poważnie. A czasem nie tylko rozważa, ale i realizuje. Pewien użytkownik Twittera przeprowadził taki atak, wywołując u celu atak padaczki.

O tym, że epileptycy muszą unikać jaskrawych, migających świateł, wiadomo od dawna; obowiązkowe ostrzeżenia w grach, systemach multimedialnych czy nawet biletach na dyskotekowe imprezy to coś, do czego się przyzwyczailiśmy. Ale czy epileptycy powinni strzec się mediów społecznościowych? Kurt Eichenwald jest redaktorem Vanity Fair i autorem Newsweeka, który w trakcie kampanii przedwyborczej przed ostatnimi wyborami prezydenckimi w USA dał się poznać jako zaciekły wróg Donalda Trumpa, a i teraz, po głosowaniu kolegium elektorskiego robiący co w jego siłach, by szkalować nowego prezydenta.

Problem w tym, że Donald Trump cieszy się bezprecedensową popularnością w tych nieogarniętych kręgach Internetu, w społeczności anonimowych użytkowników forów obrazkowych takich jak 4chan i 8chan. Wielu twierdzi, że to ich memetycznej kampanii przeciwko Hillary Clinton nowy prezydent USA zawdzięcza (przynajmniej w jakimś stopniu) zwycięstwo. Nic więc dziwnego, że Eichenwald szybko stał się jednym z czołowych wrogów tego ruchu – jak można zobaczyć np. w subreddicie /r/The_Donald, bezceremonialnie atakowali oni jego publiczną, publicystyczną aktywność.

r   e   k   l   a   m   a

Były to jednak ataki czysto słowne, aż do momentu, gdy pewien użytkownik Twittera, korzystający z konta @jew_goldstein i podpisujący się jako Ari Goldstein, wysłał Eichenwaldowi obrazek, z podpisem You deserve a seizure for your posts (za swoje posty zasługujesz na atak padaczki). Atak najwyraźniej był celny – i nieprzypadkowy, gdyż kilka dni wcześniej na 8chanie ktoś wspomniał, że Eichenwald jest epileptykiem. Ku przerażeniu żony Eichenwalda, przesłany mu animowany, błyskający stroboskopowo GIF wywołać miał u ofiary atak padaczki.

Oficjalnie środowisko pro-Trumpowe z jednej strony nieźle bawi się całą sprawą (czy mogę zaskarżyć Eichenwalda za to, że posikałem się ze śmiechu czytając jego wypociny), z drugiej podważa wiarygodność redaktora Newsweeka, wierdząc, że niejednokrotnie przyłapano go na kłamstwach. On sam po dojściu do siebie, miał natychmiast skontaktować się z policją i grozi „Ari Goldsteinowi”, że dopadnie go za pomocą środków prawnych.

Policja w Dallas bada już sprawę, próbując ustalić, czy nie jest to przestępstwo federalne, gdyż napastnik, który miał wysłać to uzbrojone ćwierknięcie mógł pochodzić z innego stanu USA. Póki co prawnicy Eichenwalda zdołali uzyskać nakaz sądowy, mający zmusić Twittera do wydania posiadanych danych o użytkowniku. Sądząc po używanym nicku to zwykłe trollkonto, więc w najlepszym razie mikroblogowy serwis wyda adres IP, z którego @jew_goldstein wysłał stroboskopowego GIF-a.

Można powiedzieć, że w pewnym sensie Eichenwald sam jest sobie winny. Wszyscy wiemy, jak wygląda Internet i na jak nieprzewidywalne rzeczy można natrafić na stronach internetowych. Jeśli ktoś cierpi na padaczkę, powinien zadbać o to, by zminimalizować zagrożenie wywoływane przez efekty stroboskopowe: zmniejszyć kontrast wyświetlacza, przystosować wyświetlane kolory stron za pomocą stylów użytkownika, wyłączyć w przeglądarce Flasha i zablokować automatyczne odtwarzanie animacji. Najprościej zrobić to w Firefoksie, za pomocą rozszerzenia AniDisableHacked, powstrzymującego te samoodtwarzające się GIF-y.

Jest to być może też wskazówka dalszych kierunków rozwoju dla producentów oprogramowania ochronnego: może przyjdzie czas, że zaoferują dodatkowe moduły do ochrony nie tylko systemu operacyjnego czy danych użytkownika, ale i jego zdrowia?

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.