Xeon Phi. Intel odsyła kolejną architekturę na emeryturę, ale nikt raczej nie zatęskni

Strona główna Aktualności
Fot. Materiały prasowe
Fot. Materiały prasowe

O autorze

Intel poinformował, że 9 sierpnia będzie ostatnim dniem, w którym zamówicie koprocesory z serii Xeon Phi. I jeśli ta wiadomość nie robi na was najmniejszego wrażenia, to nie bójcie się, nie jesteście w mniejszości – zakończenie produkcji wynika z bardzo nikłej popularności tych czipów.

Mowa o układach z rodziny Knights Mill, czyli Xeon Phi 7295, 7285 oraz 7235. Oferujących, odpowiednio: 72, 68 i 64 rdzenie z czterodrożnym Hyper-Threading. Przy TDP równym 320 lub 250 W. Patrząc z technicznego punktu widzenia, jest to coś a la wypadkowa pozostałości po Larrabee, czyli porzuconym projekcie GPU na bazie Pentium, i bardziej współczesnych Atomów.

Jak wielordzeniowa "atomówka"

Niebiescy chcieli, aby tego rodzaju konstrukcja służyła do akceleracji obliczeń wektorowych, w związku na przykład z SI. Problem w tym, że dzisiaj z macierzami dużo lepiej radzą sobie karty graficzne, szczególnie mając na uwadze stosunek wydajności do zużycia mocy i cenę. Stąd Knights Mille już w chwili premiery, pod koniec roku 2017, były sprzętem archaicznym w samym zamyśle. A teraz są dodatkowo bezsensowne, w świetle nadchodzących kart graficznych Xe.

Nie pomogła oczywiście pewna opieszałość technologiczna i odgrzebywanie rozwiązań-trupów. Technika podwajania częstotliwości jednostki arytmetyczno-logicznej (ALU), zwana Double Pumped Execution, to pomysł – wydawałoby się – wyrzucony na śmietnik wraz z Pentium 4.

Wiadomo również, że Xeon Phi nie przyda się na rynku superkomputerów. Eksaskalarna Aurora ma pracować w oparciu o architekturę kart graficznych Xe. Tak więc dziwaczny pomysł na wielordzeniową "atomówkę" żegnamy bez większego żalu, oczekując bardziej efektywnych projektów w przyszłości. Karty graficzne Intel Xe powinny zadebiutować przed końcem 2020 r.

© dobreprogramy