Xiaomi Mi 9T Pro. Smartfon, który zabija wszystkim ćwieka ceną, producentowi także

Strona główna Aktualności

O autorze

W czwartek rano odbyła się polska premiera medialna smartfonu Xiaomi Mi 9T Pro. Urządzenie trafi do sprzedaży 7 września w cenie, która jest tak zaskakująco niska, że robi problem samemu producentowi. W ofercie firmy z Pekinu zrobiło się po prostu za ciasno.

Xiaomi Mi 9T Pro to, jak wiadomo, brat bliźniak dostępnego w Chinach Redmi K20 Pro. Urządzenie bazuje na czipie Snapdragon 855, tym samym co "zwykły" Mi 9, ale przy tym oferuje aż 92-proc. pokrycie obudowy wyświetlaczem. Ekran typu AMOLED, cechujący się przekątną 6,39'' i rozdzielczością Full HD+, nie ma klasycznego wcięcia. Zamiast tego aparat do selfie umieszczono w obrębie wysuwanego modułu. Ten jest ponoć na tyle dopracowany, że wytrzyma 300 tys. cykli otwarcia i zamknięcia.

Jeśli chodzi o pamięć, to w Polsce dostępna będzie tylko jedna wersja, wyposażona w 6 GB RAM i 128 GB na dane. Tę drugą można rozszerzyć kartą microSD.

Smartfon został wyposażony w trzy aparaty tylne. Główny charakteryzuje się rozdzielczością 48 MP i jest wspierany przez sztuczną inteligencję, a do tego są jeszcze aparat szerokokątny 13 MP oraz teleobiektyw 8 MP. Optyka wspiera stabilizację obrazu, a za fotografię w kiepskich warunkach oświetleniowych odpowiada usprawniony ponoć tryb nocny i oczywiście dioda doświetlająca. Możliwe jest przy tym nagrywanie filmów 4K w 60 kl./s.

Aparat przedni ma natomiast 20 MP. W tym przypadku producent w szczególności chwali się trybem Selfie Panorama, który, jak sama nazwa wskazuje, pozwala tworzyć panoramy. Tak, aby zmieścić większą grupę osób na zdjęciu.

Zastosowany akumulator legitymuje się pojemnością 4000 mAh i wspiera szybkie ładowanie mocą 27 W. Xiaomi deklaruje, że drenaż baterii podczas najbardziej wymagających zadań, takich jak granie, jest niższy niż w przypadku iPhone'a XS i Galaxy S10+. Na dowód przedstawili poziom naładowania baterii po półgodzinnej rozgrywce w LifeAfter. Konkurencja zanotowała, odpowiednio, 90 i 91 proc., premierowy Mi 9T Pro zaś – 92 proc. Różnica niewielka, ale jednak.

Z ciekawostek – Xiaomi Mi 9T Pro, na przekór panującym aktualnie trendom, oferuje klasyczne gniazdo jack. Naturalnie obok w zupełności spodziewanego USB-C. Oferuje także NFC do płatności mobilnych i czytnik linii papilarnych w ekranie, jednak nie obsługuje ładowania indukcyjnego.

Dwukierunkowy układ chłodzenia

Tym niemniej niektórych nawet bardziej zaskoczy fakt, że Xiaomi pozycjonuje nowość jako smartfon dla graczy. Firma z Pekinu argumentuje to implementacją nowego układu chłodzenia, opartego na grafitowej płytce. Według oficjalnych informacji, ciepło może być oddawane zarówno przez tył, jak i front obudowy. Efekt? Do 1,5 st. Celsjusza przewagi w porównaniu ze wspomnianymi już iPhone'em XS i Galaxy S10+. Pytanie tylko, jak tego rodzaju koncepcja wpłynie na żywotność ekranu.

Abstrahując od wszystkich możliwości, na polskim rynku i tak najistotniejsza będzie cena. Tutaj miłe zaskoczenie. Oficjalna cena Xiaomi Mi 9T Pro to 1999 zł. Tak, zaledwie 100 zł drożej niż Mi 9 oraz 400 zł drożej niż Mi 9T. Zatem w górnej partii oferty robi się naprawdę ciasno. A na tym nie koniec.

Regularna sprzedaż rusza 7 września, ale już 2 września sprzęt trafi do oferty sklepu mi-home.pl, i to w promocyjnym zestawie ze słuchawkami bezprzewodowymi Mi True Wireless Earbuds. Cena kompletu pozostaje taka sama jak samego telefonu. Problem może być tylko z dostępnością, gdyż premiery Xiaomi wielokrotnie pokazywały, że wstępny nakład bywa mocno ograniczony.

© dobreprogramy