Xiaomi zapowiada podwyżkę cen. Chcą zerwać z wizerunkiem taniej marki

Strona główna Aktualności

O autorze

Dzięki agresywnej polityce cenowej i atrakcyjnemu stosunkowi możliwości do ceny, firma Xiaomi zaskarbiła sobie sympatię dziesiątek tysięcy Polaków. Dorobiła się przy tym własnej serii memów z ikonicznym nosaczem sundajskim, a krajowy oddział podążając za modą, postanowił nawet taką małpkę adoptować. Ale firma z Pekinu nieśmiało przebąkuje o zmianach.

Dyrektor generalny Xiaomi, Lei Jun, w sesji Q&A dla serwisu TechNode oznajmił, że przyszłe modele smartfonów mogą być droższe od swych poprzedników.

– Chcemy pozbyć się tej łatki, że nasze telefony kosztują mniej niż 2 tys. juanów [ok. 1130 zł – przyp. red.]. Chcemy inwestować więcej i tworzyć lepsze produkty – obwieścił Lei. I dodał: – Powiedziałem wewnętrznie, że może to być ostatni raz, gdy nasza cena [za flagowca; chodzi o model Mi 9 – przyp. red.] spada poniżej 3 tys. juanów (...) W przyszłości nasze telefony mogą stać się droższe; niewiele, ale trochę droższe. Nie trzeba chyba tłumaczyć, co takiego oznacza ta zapowiedź.

#redmilepsze?

Na nieszczęście wszystkich fanów Xiaomi, wzrost cen nie wydaje się niczym niespodziewanym. Kiedy wydzielono Redmi jako osobną markę o charakterze ekonomicznym, kwestią czasu pozostawało, aż przedsiębiorstwo zechce ugryźć trochę segmentu premium. Tym bardziej, że regularnie otwiera kolejne sklepy własnościowej sieci Mi Store, czym zbliża się do potentatów branży elektronicznej.

Podobnie postąpił przecież Huawei, który u genezy również atakował ceną, a dziś nie ma najmniejszych kompleksów wyceniając topowy model Mate 20 Pro na równi z konkurencją. Dlaczego więc Xiaomi miałoby unikać wejścia na salony, skoro według statystyk, jest czwartym producentem smartfonów na świecie? Na to pytanie każdy powinien doskonale znać odpowiedź. Inna sprawa, że jeszcze w styczniowym wywiadzie dla WP Tech szef Xiaomi w Polsce, Tony Chen, chwalił się: „zarząd Xiaomi postanowił, że zysk ze sprzedawanych urządzeń nigdy nie przekroczy 5 proc.”.

Oczywiście firma może danego słowa dotrzymać, instalując jednak w swych smartfonach droższe komponenty. Dotychczas starano się raczej szukać kompromisu między jakością a ceną produkcji. Fakt faktem żaden flagowiec Xiaomi nigdy nie był najbardziej imponującym sprzętem na rynku i to też jedna ze składowych atrakcyjnej ceny. Chęć pogoni za jakościową czołówką oznacza podwyżki wynikające nie z pazerności włodarzy Xiaomi, lecz cen wykorzystywanych części.

© dobreprogramy