Jak powstała Daya 3D: ZX 500, czyli nasz żarcik na 1 kwietnia

Kto śledził wczoraj dobreprogramy, ten wie, że spędziłam jakiś czas montując prawdziwie rewolucyjną kartę graficzną Daya 3D ZX 500, którą Krzysztof profesjonalnie zrecenzował, z kamienną twarzą. Opiszę Wam po krótce proces powstawania tego niezwykle ciekawego obiektu. Jeśli ktoś miałby ochotę sobie przygotować podobną atrapę, może skorzystać z moich doświadczeń.

Pomysł dojrzewał dość długo, jak na nas, bo ponad miesiąc ;-). Pewnego dnia Coleslav przedstawił mi swój pomysł, co uznałam za jak najbardziej wykonalne. Dostałam listę części, które chciałby mieć na karcie, wybrałam ze ściany i swojego małego złomowiska „dawców” i poszło.

Narzędzi potrzeba niewiele: lutownica, odsysacz do cyny, kombinerki, obcążki do skracania nóżek elementom, śrubokręty do rozkręcania dawców, piła do metalu (świetnie się nadaje do cięcia płyt głównych), miniszlifierka i oczywiście rękawiczki i ewentualnie jakieś gogle ochronne, bo nigdy nie wiadomo.

Od razu też powiem, że nie macie co kombinować z klejem na ciepło, bo ciężkie elementy nie będą się trzymać. Moje „dzieło” zostało poskładane z pomocą porządnej, dwuskładnikowej żywicy epoksydowej. Przed klejeniem trzeba też wyrównać elementy, by zapewnić odpowiednią powierzchnię styku – stąd potrzeba ścinania nożem lub szlifowania fragmentów usianych elementami SMD. Na koniec przyda się Photoshop do sfabrykowania benchmarków, logo i naklejek (w naszym przypadku dzieło Mieszka).

Do podstawowej karty, czyli GeFroce 400 (producentem był bodaj Zotac) pozbawionej zbędnego chłodzenia, przyklejona została płyta główna z Samsunga Galaxy S2, karta WiFi z laptopa, gniazda na RAM z innego laptopa, socket z procesorem (Celeron D), część silnika dysku twardego, spore kondensatory, pierścienie ferrytowe, potencjometr i gniazdo USB, które jednak zostało usunięte. Nie polecam filmu osobom o słabych nerwach. Zawiera brutalne sceny, w których mocno ucierpiał prawdziwy i możliwe, że jeszcze działający sprzęt elektroniczny.

Na koniec dziękuję bardzo dawcom dawców. Byli to: michalk (Samsung Galaxy S2), Shaki81 (płyta główna i procesor) i GBM (płyta główna laptopa i zasilacze). Reszta części pochodziła z naszych redakcyjnych zbiorów.

Tak na marginesie dodam, że jestem zawiedziona tym, że nikt nie odgadł, co kryje się w nazwie Daya ZX500 ;-)