reklama

YouTube z podglądem HD i odtwarzaczem bez logo

Strona główna Aktualności

O autorze

Związał się z portalem dobreprogramy w 2009 roku. Zaczynał jako autor newsów, ma na koncie także kilka artykułów. Obecnie prowadzi cykl podsumowania blogów, w ramach którego opisuje tygodniową aktywność blogerów dobrychprogramów.

Serwis YouTube wprowadził dwie praktyczne nowinki do swojego webowego odtwarzacza wideo - pogląd filmów w jakości HD i możliwość wyłączenia logo w klipach osadzonych.

Filmy pochodzące z serwisu YouTube, które internauci umieszczają na swoich blogach i serwisach, wyświetlają przed uruchomieniem jedną klatkę materiału z danego klipu. Pozwala to na zorientowanie się w treści filmu jeszcze przed rozpoczęciem buforowania. Pogląd filmów osadzonych miał jednak do tej pory zasadniczą wadę - niezależnie od jakości klipu był on wyświetlany w niskiej rozdzielczości. Jeżeli osadzony odtwarzacz był dużych rozmiarów, obraz podglądu był rozmazany i nieostry, nawet jeżeli dotyczył filmu w jakości Full HD. Teraz jednak sytuacja ta uległa zmianie i każdy klip osadzony o rozdzielczości 480p lub wyższej będzie wyświetlał podgląd pełnej jakości. Różnica będzie tym bardziej zauważalna, im większy będzie osadzony odtwarzacz.

Kolejną nowością w odtwarzaczu YouTube jest możliwość wyłączenia logo serwisu dla klipów osadzonych. Oznacza to, że osoby umieszczające filmy z YouTube na swoich stronach internetowych będą mogły zrezygnować z wyświetlania znaku wodnego YouTube, który zwykle znajduje się w prawym dolnym rogu odtwarzanego filmu. Wyłączenie logo w klipach osadzonych odbywa się poprzez dopisanie do kodu HTML parametru „modestbranding". Pełną lista dostępnych parametrów wraz z instrukcją dotyczącą ich stosowania znajdziemy na stronach wsparcia technicznego.

Google ma nadzieję, że zmiany wprowadzone do odtwarzacza YouTube ułatwią internautom dzielenie się materiałami wideo.

© dobreprogramy
reklama

Komentarze

reklama
Polecamy w WP TechnologieWP TechnologieNie wiemy, co jemy - państwowe badania to kropla w morzu. Projekt FoodRentgen chce to zmienić