Zabawa w socjologa, czyli dlaczego ...

Tym krótkim wpisem chciałbym napisać, czemu mniej popularnym produktom/rozwiązaniom się trudno przebić. Przytoczę krótki tekst. Lepiej by to obrazował komiks, ale talentu do narysowania komiksu nie mam. W takim razie...

Mamy widownię, okrągły stół, piękną prezenterkę, dwóch zaproszonych gości, dwa identyczne laptopy i widownię. Goście zasiadają naprzeciw siebie.

Na jednym laptopie jest jakaś desktopowa dystrybucja GNU/Linux, a na drugim Windows.

Światła kamera, akcja.

Oboje z gości twierdzą, że osoba po przeciwnej stronie stołu korzysta z gorszego systemu. Dyskusja trwa dobre parę godzin. Czas antenowy się kończy, więc prezenterka prosi, by goście zaprezentowali, czemu myślą, że ich system jest lepszy. Oboje z gości uruchamiają maszyny.

I tutaj mamy rozdzielenie linii czasu na dwie inne historie. Podczas uruchamiania systemu Windows, na jednej z linii pojawia się Blue Screen of Death, a na drugiej Kernel Panic.

Oboje z gości twierdzą, że pewnie jakiś haker, który miał dostęp do sieci studia zhakował im kompa.

W przypadku linii czasu z BSODEM widownie potwierdza to, bo przecież u nich Windows działa, więc albo haker, albo urządzono specjalny cyrk, a osoba broniąca Windows pewnie była podstawiona.

W przypadku Kernel Panic, widownia twiedzi, że to wina Linuksa, bo oskarżanie innych osób o jakieś złe zamiary ogólnie jest źle odbierane. Jeden koleś krzyczy: „Ta! Pewnie ufolutki Ci shakowały kompa!”.

Przyjąłem pewne uproszczenia. Kernel Panic pewnie by się nie wyświetlił, gdyby były uruchomione X-y, ale rozumiecie główny motyw. Gdyby zmienić widownię i wszyscy na niej korzystaliby z GNU/Linux, a Windowsa widzieli po raz pierwszy, to reakcje byłyby inne.