reklama

Zamieszanie o podpis

Strona główna Aktualności

O autorze

Administrator infrastruktury obsługującej portal dobreprogramy i pasjonat nowych technologii spod różnych znaków. Przed pracą miłośnik gry w squasha, po pracy fan Formuły 1.

Niemałe zamieszanie wśród użytkowników starszych wersji produktów Norton wywołał wczoraj Symantec. Okazało się, że winnym był podpis cyfrowy - a raczej jego brak...

Zaczęło się od tego, że Symantec wypuścił rutynową poprawkę do produktów sygnowanych marką Norton w wersjach 2006 i 2007 po to, by przekonać się, ile jeszcze użytkowników z nich korzysta i pod jakimi systemami operacyjnymi pracują. Poprawka o nazwie PIFTS.exe została pobrana automatyczne i uruchomiona - niestety z uwagi na ludzki błąd polegający na niepodpisaniu pliku akcja ta spowodowała uaktywnienie firewalli i konieczność udzielenia przez użytkownika odpowiedzi: ufać, czy nie.

Pikanterii całej sprawie nadaje jednak fakt, że Symantec po wycofaniu wadliwej poprawki (co nastąpiło szybko, już po trzech godzinach) zaczął usuwać posty na forum dotyczące tej "awarii". Jeff Kyle, jeden z product managerów w Symantec zastrzega jednak, że była to reakcja na atak spammera, który zalewał swoimi postami wątek na ten temat. Kyle dopuszcza jednak możliwość, że przy okazji czyszczenia zginęły także prawdziwe posty użytkowników.

Inna ciekawostka związana z problemem to szybka reakcja hakerów, którzy zdołali w błyskawicznym tempie wywindować strony zawierające złośliwy kod na pierwszą stronę wyników wyszukiwania słowa "PIFTS.exe" w Google. Nietrudno się domyślić, jaki wywołało to efekt.

Na razie nie wiadomo, czy Symantec zdecyduje się na ponowne wydanie poprawki. Jeśli tak się stanie, z pewnością plik będzie już podpisany. Oficjalne wytłumaczenie całego zamieszania Symantec opublikował na forum.

© dobreprogramy
reklama

Komentarze

reklama
Polecamy w WP TechnologieWP TechnologieKosztuje prawie milion złotych rocznie. Aplikacja mObywatel oferuje bardzo mało