Zdalna rozmowa o pracę? Przez koronawirusa to nowy standard

Strona główna Aktualności
Wiele dużych firm, w tym Google ograniczyło rekrutację na miejscu. Zamiast tego – spotkania wirtualne, fot. ktasimar/Shutterstock
Wiele dużych firm, w tym Google ograniczyło rekrutację na miejscu. Zamiast tego – spotkania wirtualne, fot. ktasimar/Shutterstock

O autorze

Koronawirus zbiera swoje żniwo niemalże wszędzie, a szczególnie tam, gdzie w grę wchodzi kontakt większych grup osób. Wiele masowych imprez branżowych zostało już odwołanych. Tymczasem światowy kryzys zdrowia ma również wpływ na skromniejsze, acz niemniej ważne wydarzenia – rozmowy o pracę.

Największy biznesowo-zawodowy portal społecznościowy LinkedIn, w trosce o zdrowie potencjalnych kandydatów, poinformował właśnie o zmianach w wewnętrznej rekrutacji. Każdy z zaproszonych na rozmowę kwalifikacyjną może przeprowadzić ją zdalnie za pomocą systemu wideokonferencji BlueJeans, odwołać ją lub przełożyć do momentu, w którym będzie możliwa rozmowa na miejscu, twarzą w twarz z rekruterem.

Zdalna rekrutacja nie tylko w Linkedin

Nie tylko będący własnością Microsoftu LinkedIn wprowadził takie praktyki. Wcześniej dokonał tego także Google, nakazując przeprowadzanie rekrutacji wyłącznie w formie wirtualnej, podczas gdy Facebook i Amazon odwołały rekrutacje na miejscu.

Ogromne koncerny, takie jak Facebook, zakazały także odwiedzin w biurach, a Twitter niedawno zachęcał do pracy zdalnej, aby zminimalizować ryzyko zakażenia koronawirusem.

Podobnego zdania jest również Centrum Chorób Zakaźnych w USA, które rekomenduje osobom z jakimikolwiek symptomami przypominającymi koronawirusa pozostanie w domu i wstrzymanie się od pracy i przebywania w przestrzeni publicznej.

Kuriozalne słowa na ten temat padły ostatnio ze strony Donalda Trumpa, który zasugerował w Fox News, że wpływ koronawirusa na stan zdrowia jest niewielki i nic nie stoi na przeszkodzie, aby pójść do pracy i wyzdrowieć, nawet bez konieczności wizyty u lekarza.

© dobreprogramy
s