ZeWatch2 – test zegarka, który chce być telefonem

Strona główna Lab Inne

O autorze

ZeWatch2 nie jest typowym smartwatchem. Gdyby rozpatrywać jego możliwości w takich samych kategoriach, jak dzielimy telefony komórkowe, powiedziałabym, że jest to featurewatch – zegarek z możliwością połączenia się z telefonem, ale z prostym wyświetlaczem, fizycznymi przyciskami i podstawowymi funkcjami. W przeciwieństwie do swoich smartkolegów może jednak w pewnym stopniu zastąpić tradycyjny zegarek i na szczęście nie wymaga ładowania dwa razy dziennie.

Zegarek ten, poza pokazywaniem czasu, ma spełniać jeszcze trzy funkcje: monitorować aktywność i sen, wyświetlić i wywibrować powiadomienia i przypomnienia oraz umożliwić prowadzenie rozmów z nadgarstka. Wzornictwo i wykorzystane materiały budzą mieszane uczucia, ale więcej jest plusów. Szczególnie bransoleta zasługuje na pochwałę – mamy tu do czynienia z solidnym paskiem z bardzo przyjemnego w dotyku tworzywa i budzącą zaufanie metalową klamrą. Pasek jest długi i widać, że dobierany z myślą o solidnych, męskich nadgarstkach (na mnie nawet zapięty na ostatnią dziurkę był za luźny). Kształt zegarka również nie pozostawia tu wątpliwości – sztywna część jest nieco szersza niż moja ręka.

Właściwa część zegarka, czyli plastikowa, błyszcząca obudowa z wyświetlaczem i przyciskami, nie należy do estetycznych i zdradza cenę urządzenia. Szczęśliwie, mimo że mamy tu do czynienia z czernią typu „piano black”, zegarek jest dość odporny na codzienne noszenie, a ekran jest czytelny w różnych warunkach. Trzeba też przyznać, że mimo nieodpowiedniego rozmiaru nosiło mi się go dość wygodnie. Wodoodporny niestety nie jest (nie ta półka cenowa), a obsługę fizycznymi przyciskami trzeba lubić.

Do obsługi zegarka wykorzystujemy cztery przyciski – dwa po lewej stronie, z czego jeden zielony, i dwa po prawej, z czego jeden czerwony. Ich układ powoduje, że mimowolnie myśli się o starych telefonach Siemensa… Aby zobaczyć, która jest godzina, trzeba wybudzić zegarek czerwonym lub zielonym – naciskanie pozostałych czy machanie ręką nie będą miały efektu.

Z urządzeniami mobilnymi zegarek łączy się przez Bluetooth. Aby wejść w tryb parowania, należy przytrzymać górny z przycisków po lewej stronie ekranu. Smartfon pozwoli łączyć się z zegarkiem w dwóch trybach – zestawu słuchawkowego Bluetooth oraz urządzenia multimedialnego. Pierwszy pozwala prowadzić rozmowy i przesyłać powiadomienia na zegarek, drugi zaś także umożliwia przesyłanie powiadomień oraz odtwarzanie przez zegarek dźwięku, co zazwyczaj nie jest pożądanym zjawiskiem. Kiedy ZeWatch2 oddali się zbytnio od telefonu, zawibruje i wyda charakterystyczny dźwięk (można to powiadomienie wyłączyć w aplikacji).

Rozwiązanie to zostało dobrze przemyślane, ale można było zrobić to lepiej. Zdarza się, że odtwarzacze muzyki traktują zegarek jak domyślne głośniki. Dość wspomnieć, że przez pierwszych kilka dni z tym urządzeniem zdarzało mi się spacerować po mieście z grającym zegarkiem i wrażeniem, że z moimi słuchawkami coś jest nie tak. Co więcej, przynajmniej na Androidzie kiedy zegarek nie jest akurat podłączony do telefonu, aplikacja do jego obsługi wyświetli komunikat błędu na ekranie przychodzącego połączenia. Przez to złośliwe okienko zdarzało mi się nie odebrać połączenia na czas. Brakuje też możliwości ustawienia zachowania telefonu, kiedy podłączone są do niego słuchawki i zegarek jednocześnie – dobrze by było gdyby rozmowa była od razu kierowana na słuchawki po odebraniu jej zegarkiem.

Największą wadą zegarka ZeWatch2 jest potrzeba parowania go, gdy na dłużej rozłączy się z telefonem – nie zdarza się to za każdym razem, ale dostatecznie często, by było poważnym problemem. Dopóki jest podłączony jako zestaw słuchawkowy Bluetooth, nie mamy czego się obawiać, chyba że na dłużej zegarek i telefon znajdą się w odległości większej niż zasięg łączności. Problemy pojawiają się także, kiedy użytkownikowi nie zależy na prowadzeniu rozmów przez zegarek, a jedynie na powiadomieniach. Wisienką na torcie jest ikonka, która powinna pokazać się na wyświetlaczu zegarka po nawiązaniu połączenia z telefonem – czasem to robi, a czasem nie. Można też pogodzić się z tym, że niektórych funkcji po prostu nie będzie spełniał i potraktować go jako czasomierz z możliwością wyświetlania powiadomień.

Obsługa zegarka nie jest oczywista i wymaga zajrzenia do instrukcji. O ile odbieranie i odrzucanie połączeń odpowiednio zielonym i czerwonym przyciskiem powinno być jasne, regulacja głośności może zaskoczyć – aktywuje się ją lewym górnym przyciskiem, tym samym potem można dźwięki przyciszyć, a prawym górnym można zwiększyć głośność. W normalnych warunkach po wybudzeniu zegarka prawy górny przycisk włącza tryb śledzenia snu. Przytrzymanie lewego górnego włącza tryb parowania, lewego dolnego zaś aktywuje kontrolę głosowej. W teorii ten tryb powinien pozwolić na sterowanie telefonem przez mówienie do zegarka, jednak aplikacja odpowiadająca za tę funkcję nie uruchamiała się prawidłowo na żadnym z testowanych urządzeń z Androidem.

Jeśli zegarek zostanie prawidłowo połączony z telefonem, może posłużyć za zestaw głośnomówiący, co jest jednym z podstawowych jego zastosowań. Jakość rozmów nie jest jednak tak dobra, jak w trybie głośnomówiącym wielu telefonów. Zegarek nie sprawdzi się też w samochodzie, gdyż aby rozmówca mnie słyszał, musiałam trzymać go dość blisko ust. Całkiem nieźle jednak sprawdza się w warunkach biurowych, gdzie panuje relatywny spokój. By powiadomić o połączeniu przychodzącym zegarek wibruje i odtwarza fragment Cwału walkirii Wagnera. Melodii niestety nie można zmienić, można jedynie wyciszyć dźwięk dzwonka.

ZeWatch2 bardzo dobrze sprawdza się jako monitor snu, nieco gorzej wychodzi mu liczenie kroków. Tryb śledzenia snu należy aktywować przed pójściem spać. Zegarek na podstawie ruchów ciała pozna, czy nosząca go osoba już zasnęła, czy się obudziła i czy śpi głęboko, czy niespokojnie. W tej roli sprawdził się znacznie lepiej niż moja opaska monitorująca aktywność, która nie zawsze jest w stanie stwierdzić, czy już się obudziłam i zawsze informuje, że zasnęłam w ciągu 8 minut.

Jeśli zaś chodzi o zbieranie danych o aktywności fizycznej, ZeWatch2 znacząco odstaje od dedykowanej opaski. Codziennie naliczał mi około tysiąca kroków za dużo, został przyłapany na przekręcaniu licznika podczas jazdy autobusem, w samochodzie i podczas pracy przy komputerze, czego moja opaska nie robi. Za przekłamaniami dotyczącymi aktywności idzie oczywiście nieprawidłowe naliczanie spalonych kalorii. Jeśli noszący chce jedynie orientacyjnie zbierać dane, nie będzie to większy problem, ale dla sportowców są lepsze urządzenia.

Aplikacja mobilna jest bardzo prosta i w porównaniu do konkurentów wydaje się być niedopracowana od strony wizualnej, czasami ma też problem z synchronizacją danych starszych niż tydzień z chmurą. Niemniej jednak pozwala odczytać zapisane przez zegarek dane, regulować jasność podświetlenia, wybrać sposób pokazywania godziny i zdefiniować przypomnienia. Możliwości konfiguracji przypomnień są dość szerokie – każdemu można nadać dzień i godzinę wyświetlania, a także własną nazwę i wybraną w aplikacji ikonkę. Zabrakło niestety regulacji siły wibracji zegarka, a szkoda, bo silniczek jest głośny i przez to alarmy słyszą osoby trzecie. Z tego powodu ZeWatch2 nie sprawdzi się jako budzik dla jednej tylko osoby (poza tym nie ma drzemki) i może przeszkadzać w spotkaniach nawet jeśli zostanie wyciszony. Świetnie się sprawdzi za to w warunkach, w których telefon będzie za cichy.

Z urządzeniami mobilnymi zegarek łączy się bezprzewodowo, ale do komunikacji z komputerem z Windowsem bądź OS X potrzebny jest kabel z klipsem, wykorzystywany do ładowania. Za pomocą programów możemy zmieniać te same ustawienia, co w aplikacji mobilnej, ale by przeglądać zgromadzone dane musimy już udać się na stronę. Może to i lepiej, bo program pozostawia wiele do życzenia od strony interfejsu. Na szczęście działa bez zarzutu.

W porównaniu do programu dla Windowsa webowy panel do przeglądania zapisów wygląda nowocześnie, świeżo i elegancko. Wykresy są tu czytelne i nie pozostawiają wątpliwości.

ZeWatch2 został zbudowany z myślą o prowadzeniu rozmów „z nadgarstka”, co samo w sobie jest pomysłem nietypowym i nie każdemu uda się znaleźć sytuację, w której może naprawdę się przydać. Jeśli chodzi o jego pozostałe możliwości, większość z nich działa prawidłowo, choć nie można zapominać o nieprzewidywalnym module Bluetooth (na razie nie udało nam się stwierdzić, czy to kwestia testowanego egzemplarza). Nie można mieć wysokich oczekiwań wobec tego urządzenia i w kwestii wyświetlania powiadomień na bieżąco lepiej przygotować się na najgorsze. Osobom poszukującym precyzyjnego monitora aktywności także odradzam ten zakup.

Jeśli jednak ktoś potrzebuje zegarka elektronicznego z możliwością konfiguracji przypomnień, który wystarczy naładować raz na 4-6 dni i wzornictwo ZeWatcha2 trafi w jego gusta, powinien być zadowolony z zakupu. Jego konstrukcja sprawia wrażenie godnej zaufania i powinna przetrwać długie noszenie.

© dobreprogramy