Złe połączenie – folia zabezpieczająca ekran i czytnik ebooków

Strona główna Aktualności

O autorze

Hodowca maszyn wirtualnych i psów, poza tym stary linuksiarz, bonvivant i śmieszek. W 2012 roku napisał na DP o algorytmie haszowania Keccak i wciąż pamięta, jak on działa.

Folia zabezpieczająca ekran czytnika to niezbyt popularny gadżet. Może i dobrze, bo ma więcej wad niż zalet. Amazon co prawda wymienia ją jako jeden z głównych dodatków do swoich ereaderów, ale nie cieszy się ona powodzeniem. Dlaczego nie warto jej kupować, o tym w dzisiejszym artykule.

Warstwa zabezpieczająca ekran E Ink w postaci folii odbijającej światło kosztuje blisko 12,99$. To dużo jak na zbędny gadżet, który odbija światło jak lustro. W podobnej cenie można kupić solidne etui, które uchroni czytnik przed uszkodzeniami.

Jedną z głównych cech, które wyróżniają ereadery jest ekran z e-papieru, który nie odbija światła. Odróżnia go to od np. LCD. Czytniki mają imitować papier, który niewątpliwie jest matowy. Tym samym nałożenie na ekran E Ink folii będzie jak zalaminowanie każdej kartki, co spowoduje szybkie męczenie się wzroku. Bez sensu? Oczywiście.

Faktem jest, że ekrany E Ink łatwo się rysują, przebijają i pękają, zatem nałożenie warstwy ochronnej może działać nieco zabezpieczająco, jednakże etui lepiej, nawet o wiele, spełni tę rolę. Ponadto narażanie wzroku na dodatkowe odbicia światła tylko pogorszy wrażenia z czytania.

Nie jesteśmy przeciwnikami ochraniaczy ekranu, z pewnością doskonale sprawdzają się w smartfonach i tabletach, ale czytniki to zupełnie inna sprawa i nałożenie folii na ich ekran sprawi nam więcej kłopotu, niż pożytku.

© dobreprogramy

Komentarze

Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.   
Polecamy w WP TechnologieWP TechnologieDetroit: Become Human będzie najważniejszą premierą maja. Już graliśmy