Złożyliśmy komputer za 50 złotych - odpali "League of Legends" w Full HD

Strona główna Wideo Lab

O autorze

Niedawno udało nam się złożyć działającego PC za symboliczną "stówkę". Potem pomyśleliśmy: "Czy da się jeszcze taniej?". Oczywiście, że tak. Znów obcięliśmy budżet o połowę i przygotowaliśmy maszynę za 50 złotych. Zobaczcie sami, jak sobie radzi.

Zanim przejdziemy do konkretów, przedstawimy zasady gry. To chyba oczywiste, ale na wszelki wypadek: wszystkie części są używane. Jak zawsze nie bawiliśmy się w licytowanie, wybieraliśmy jedynie sprzęt w opcji ‘kup teraz’ i tylko z gwarancją działania. Do ceny końcowej nie liczymy wysyłki oraz ceny systemu operacyjnego – ani gier, które zaprezentujemy.

Chcieliśmy podkreślić, że ten materiał jest bardziej eksperymentem niż poradnikiem. Po prostu chcieliśmy sprawdzić jakiego PeCeta da się poskładać za 50zł.

Części

Tak jak w przypadku innych tanich zestawów, które składaliśmy, tutaj również jedynym słusznym scenariuszem było kupno PC OEM-owego i jego ewentualna rozbudowa. Z podkreśleniem słowa EWENTUALNA, bo w budżecie 50zł na niewiele można sobie pozwolić, o czym Wy doskonale wiecie, a my boleśnie się przekonaliśmy.

Po wielu-Wielu-WIELU dniach znaleźliśmy nasza Bazę. Tym razem padło na sprzęt firmy RM, model ASCEND 2030. Zanim znaleźliśmy tę udaną konstrukcję musieliśmy przepłynąć morze w postaci terminali i całej maści niesprawdzonych pecetów, które z definicji pomijaliśmy.

Nasz Ascend kosztował 35zł i do działania potrzebuje jedynie dysku twardego i w chwili gdy kompletowaliśmy części była to zdecydowanie najrozsądniejsza propozycja, a dlaczego? Pierwszy pozytywny wyznacznik to cena, drugi i trzeci to też cena.

OK, skoro mamy już bazę, na szybko dobieramy najmniejszy i najtańszy dysk jaki udaje nam się znaleźć, tym razem jest to 40GB SATA za 5zł, to oznacza, że na dalszą rozbudowę zostało nam... 10zł. Jeśli jednak zrezygnowalibyśmy z interfejsu SATA to dysk w wersji PATA o pojemności 120GB znaleźliśmy również za 5 zł. Ta kwestia jest dla nas nieistotna, by my i tak w celach prezentacyjnych podepniemy coś pojemniejszego.

Płyta główna z jaką mamy tutaj do czynienia to produkt Asusa. Niestety – maksymalna ilość RAM-u jaką możemy tutaj osadzić to zaledwie 2GB. Płyta posiada slot PCIE x16 oraz jeden mniejszy. Inne cechy to: 4xSATA 2.0, 1xIDE, 4xUSB 2.0 z tyłu.

Chipset Intel 945G Express, który mamy na płycie daje nam szeroki wachlarz procesorów do wyboru, nawet Q6600, ale oczywiście nie starczy nam na taki zakup. CPU jaki był w środku to Pentium 4 641, czyli bardzo słaby kawałek krzemu, zamienimy go na Core 2 Duo E6420 – w dalszej części pokażemy wyniki obu procesorów. Najniższa cena na wybrany przez nas E6420 to 5zł.

Procesor posiada 2 rdzenie i pracuje z bazową częstotliwością na poziomie 2,13 GHz, cache drugiego poziomu to 4MB, a TDP wynosi 65W.

Kwestia, która zdecydowanie zasługuje na upgrade to RAM, 1GB który był w zestawie z Bazą to za mało nawet na gołego Windowsa 10. Kostki 1GB DDR2 są jednak tanie jak barszcz, w zasadzie to są tańsze niż barszcz. Do ceny końcowej dodajemy 1zł.

Kolej na kartę graficzną, czyli… zaczyna się kabaret, albo dramat – jak kto woli. W wielkim skrócie za pieniądze, które nam zostały nie da się kupić grafiki na slot PCIE. W mniejszym skrócie – da się, ale trzeba zapomnieć o luksusach w postaci niskiego profilu, ALBO standardowym wyjściu wideo.

Uparliśmy się też, aby karta miała przynajmniej 512MB pamięci i tym bardziej wybór nie był duży. Właściwie to prawie go nie było. Dwaj kandydaci to NVS 300 za bagatela 2zł i 22 grosze oraz HD 6350 za 5zł.

Jeśli sprawdzimy w bazie Techpowerup możliwości tych grafik to liderem okazuje się produkt od AMD, a za punkt odniesienia bierzemy tutaj GeForce GT220.

Zdecydowaliśmy się przekroczyć budżet i wybrać produkt AMD. Co ciekawe po zainstalowaniu najnowszego dostępnego sterownika, w Windows 10 karta przedstawiała nam się jako HD5450. Po chwili w Google dowiedzieliśmy się, że… “ten typ tak ma”. Można to naprawić grzebiąc w rejestrze i plikach sterownika, ale nie traciliśmy na to czasu.

Co tu dużo mówić o tym wynalazku: 80 jednostek cieniujących, proces technologiczny 40 nm, pamięć typu GDDR3, efektywne taktowanie pamięci 800MHz, rdzeń taktowany zegarem 650 MHz. Karta miała premierę w 2011 roku i wspiera DX11.

To już wszystkie podzespoły, za całość zapłaciliśmy 51zł. Postanowiliśmy zainstalować Dziesiątkę, a jeśli jeszcze nie widzieliście naszego klipu Windows 7 vs Windows 10, to zachęcam do nadrobienia zaległości.

Benchmarki

Na start oczywiście Cinebench R15. Dla porządku wynik procka, który był razem z Bazą. P4 641 osiągnął wynik 47 punktów, natomiast CPU z którym zostajemy czyli E6420 wycisnął 97 punktów. Wyniki z pojedynczego rdzenia to: P4 – 35 punktów, Core 2 Duo – 53 punktów.

To jednak nie wszystko, bo po potraktowaniu E6420 programem SetFSB wyciskamy w CinebenchuR15: 101 punktów. Czyli po podkręceniu, mamy marginalną różnicę w wydajności – niestety ten CPU, na tej płycie nie znosi dobrze nawet delikatnego podkręcenia.

Kolejny test to 3DMarkowy FireStrike: 239 punktów. Po pogrzebaniu odrobinę przy zegarach wyciskamy 262 punkty.

W teście PCMark10 zestaw uzyskuje skromne 948 punktów.

Gry

Przechodzimy do gier. Nie ma się co oszukiwać – ten PC nie jest do gier, ale oczywiście jakieś gry odpali, więc zamiast udowadniać Wam, że na tym zestawie nie da się grać, postanowiliśmy pokazać, w co da się tutaj pograć.

Jak zawsze w wersji tekstowej przedstawiamy jedynie wycinek, po więcej odsyłamy do materiału wideo, gdzie znajdziecie testy ponad czterdziestu gier.

Zachwycający graficznie swego czasu Cold Fear przy średnich detalach i w rozdzielczości 1024x768 wyciskał skromne 25-35 FPS. Wciągające Factorio w 720p, przy normalnych detalach, działa z prędkością 25-60 klatek, dolną granicę klatek widzimy jedynie przy dużym oddaleniu. Factorio w FullHD również przy normalnych utrzymał górną granicę klatek na poziomie 60-ciu, ale spada do poziomu nastu i robi to nader często.

Bardzo chcieliśmy, aby CS:GO było tutaj grywalne, bo wtedy odtrąbilibyśmy sukces, ale niestety… W 720p przy minimalnych widzimy max 30 klatek, ale często poniżej 25. Po zjechaniu z rozdzielczością do 800x600 widzimy poprawę w górnej granicy - max 50 FPS, ale klatki spadają do nastu. Jeśli zjedziemy z rozdzielczością do 640x480 to ponownie widzimy poprawę w górnej granicy – max 60FPS, ale klatki i tak spadają do nastu.

CS:GO nas pokonał, ale i tak odtrąbimy sukces, a to za sprawą LOL-a. Okazuje się, że na PeCecie za 50zł można odpalić League Of Legends w FullHD przy detalach średnio-niskich i bawić się z klatkami w przedziale 30-50. Legend of Grimrock w 720p i przy średnich opcjach graficznych pokazał przedział 25-40 FPS. Natomiast Kingdom pozwolił na ustawienie rozdzielczości 1920x1080 i niemal przez cały czas pokazywał 45 klatek.

Painkiller w edycji Black skacze z klatkami od 50-ciu do ponad stu i to przy wysokich detalach, ale przy 720p. W Pillars of Eternity ustawiliśmy minimalne detale i 720p, rezultatem jest naście – 30 FPS. Renegade Ops przy 720p i przy niskich opcjach graficznych pokazał przedział od 25 do 40 klatek. Party Hard bez niespodzianki, 1920x1080 i stałe 45 klatek.

Wreszcie gra godna tego blaszaka: FTL. 1920x1080 i prawie cały czas widzimy ponad 100 klatek. X-Com w 720p i przy niskich detalach widzimy przedział 25-40 klatek. Liczyliśmy na to, że Project Warlock w 720p i przy minimalnych detalach pokaże jakiś przyzwoity przedział klatkowy, ale niestety klatki spadają do nastu, za to w szczycie jest ich 50.

Podsumowanie

Wyniki w grach bolą, jest źle – ALE – po pierwsze chyba nikt się nie spodziewał cudów w PeCecie za taką kwotę, a po drugie, niektóre starsze, niewymagające gry działały tutaj całkiem akceptowalnie, a jak PC radzi sobie w innych zadaniach? Podczas przeglądania Internetu wszystko w normie, ale mała ilość RAMu daje w kość przy nastej zakładce w przeglądarce.

Klipy na YouTube nawet w 1080 chodzą tutaj płynnie. Ogólnie jako komputer na co dzień może się nawet sprawdzić, zakładając że nie chcecie na nim robić nic bardziej wymagającego – jak np. aktualizacja Windowsa ;)

Trudno nie zauważyć, że drugie tyle co cena tego PeCeta wynoszą koszta przesyłki. Początkowo planowaliśmy przesiewać oferty, aby dało się je bezpłatnie odebrać we Wrocławiu, ale doszliśmy do wniosku, że nie ma to większego sensu, bo przecież nie każdy mieszka w większym mieście, a poza tym... chyba nikt nie wpadnie na pomysł, aby składać tego PeCeta? W każdym razie miejcie na uwadze, że wysyłka to drugie tyle.

Jest jeszcze kwestia tej nieszczęsnej przelotki DMS59 – my akurat mamy ich dużo, więc nie potrzebowaliśmy kupować kolejnej, ale jeśli ktoś nie posiada jej w arsenale, to jej koszt to około 7zł.

Wyniki tego eksperymentu są dość zaskakujące, okazuje się bowiem, że jest przynajmniej kilka aktualnych tytułów (np. LOL i Factorio) w które zagrywa się cały świat, a które można odpalić na komputerze za tak niewielkie pieniądze.

© dobreprogramy