Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Zwiększanie produktywności i nie tylko – przydatne programy codziennego użytku na Windowsie

Wiem że w końcu dużo nie pisałem na blogu, ale udało mi się w końcu jakoś zmotywować i po mojej przesiadce na OSX’a postanowiłem zrobić małe podsumowanie programów które pozwolą zwiększyć naszą produktywność i podejście do teoretycznie standardowych czynności na Windowsie poprzez ich przyśpieszenie lub „podrasowanie”.

No to zaczynamy:

Launchy

Nienawidzę gdy pulpit zaśmiecają mi ikony. Nie po to wybieram jakieś ładne tapety żeby zasłaniały je ikony. Oczywiście można posegregować potrzebne skróty do odpowiednich folderów, ale zawsze wtedy trudniej znaleźć poszukiwaną „rzecz” i wydłuża to minimalnie czas jaki przeznaczamy na tę czynność. Niby nic, ale po co, skoro można to zrobić dużo lepiej?

r   e   k   l   a   m   a

I tu właśnie z pomocą przychodzi Launchy.
Pozwala nam on na bardzo łatwe i szybkie znalezienie i otworzenie danego pliku/programu.
Przywołujemy go prostym skrótem klawiszowym (domyślnie [Alt]+[Spacja]), a znika on jak tylko uruchomimy to czego szukamy lub straci „focus” (tzn. kiedy klikniemy gdzieś po za pole programu).
Konfiguracja jest bardzo szybka i prosta, a w czasie niej możemy m.in. wybrać gdzie program ma wyszukiwać, jak ma wyglądać, czy plików z jakimi końcówkami ma szukać.

A to nie wszystko. Możemy też używać pola wyszukiwania jako kalkulatora, wchodzić na witryny internetowe i wiele więcej.
Dodatkową zaletą jest multum skinów zmieniających jego wygląd, na tyle zróżnicowanych że każdy na pewno znajdzie coś dla siebie, oraz rozszerzeń poszerzających jego funkcjonalność.
Chcecie zabijać procesy z poziomu wyszukiwarki? Nie ma problemu. A może wyszukiwać też rzeczy przez Google, czy wchodzić na strony zapisane w zakładkach? Załatwione.
Jak dobrze że OSX ma spotlight, bo brakowało by mi Launchy :).

RocketDock

W zasadzie powody dla których go używałem były takie same jak przy Launchy.
RocketDock jednak ma spełniać trochę inne zadanie. O ile Launchy zastępowało ikony, wyszukiwarkę, i dodawało masę innych funkcjonalności, o tyle RocketDock ma zastąpić pasek zadań. Przypadnie do gustu szczególnie tym którym podoba się Dock z OSX’a, bo ma działać w zasadzie tak samo.

Czy spełnia założenia? Powiem tak - nie potrzebowałem z nim zaśmiecać pulpitu ikonami, wszystkie najważniejsze programy trzymałem właśnie w RD. Ale musiałem korzystać jednocześnie i z niego, i z paska zdań, co dla mnie było zdecydowaną wadą. Problem w tym że większość programów minimalizowało się właśnie do RocketDocka, ale parę wyjątków, w tym wszystkie rzeczy wbudowane w Windowsa, „spadały” z powrotem do paska zadań. Czyli np. korzystałem cały czas z RD, wszystko ładnie, ale jak otworzyłem np. Explorera, to po zminimalizowaniu mogłem go przywołać jedynie ze standardowego paska. Niby drobnostka, ale na tyle nieciekawa dla mnie, że przestałem z niego korzystać. A przez to też RocketDock plasuje się zdecydowanie niżej niż Launchy.

Na plus jednak można ponownie zaliczyć spore możliwości konfiguracji z zakresu wyglądu. Tu też każdy znajdzie coś dla siebie.

Clover

Od zawsze w standardowym Eksploratorze Windows brakowało mi „tego czegoś”.
Próbowałem więc korzystać z różnych menadżerów plików jak np. Total Commander, ale te z kolei jak na moje potrzeby były kombajnami, przez co wolałem już pozostać przy rozwiązaniu Microsoftu.

Wtedy odkryłem Clover. Magiczny program dodający standardowemu menadżerowi trochę magii i wyglądu z Google Chrome. Ale zaraz, co może być przydatnego dla menadżera plików z przeglądarki internetowej? Dzięki Cloverowi nasz Eksplorator dostaje drugie życie w postaci Kart i zakładek. Takich jak w popularnej przeglądarce od Google. Ich zadania chyba nie muszę przedstawiać, prawda? Dodatkowo cały program jest zintegrowany w menadżer od Microsoftu.

Clover stał się chyba moim ulubionym programem.

Rainmeter

Tego narzędzia chyba nikomu nie muszę przedstawiać.

Rainmeter to bardzo proste narzędzie pozwalające „aktywować” na pulpicie różne skiny, których w internecie jest na pęczki. Jakiś czas go używałem, bo pozwalał na prawdę bardzo ładnie skonfigurować mój pulpit, jednak nie trwało to długo.

Dlaczego? Co z tego że wygląda ładnie, skoro 90% skinów to wszelkiego rodzaju zegary i informacje o pogodzie, z od czasu do czasu spotykanymi czytnikami RSS i statystykami komputera, których kompletnie nie potrzebuję.
Mam jednak nadzieję że komuś taka funkcjonalność przypadnie do gustu, tym bardziej że wiele skórek jest zrealizowanych naprawdę ładnie.

F.lux

Intensywne światło komputera, z dużo ilością niebieskiego, może i ładnie wygląda w dzień, ale w nocy zaczyna przeszkadzać. Niektórych po prostu rażą takie kolory, inni mają przez nie problemy z zaśnięciem.

Takim osobom na pomoc przychodzi F.lux. Program który zależnie od pory dnia zmniejsza natężenie zimnych kolorów, a zwiększa ilość pomarańczowego i czerwonego.
Program sam sprawdza aktualną porę dnia na podstawie naszego położenia.

Na początku ciężko przyzwyczaić się do takiego natężenia ciepłych kolorów, ale z czasem nasz wzrok to akceptuje. Tym bardziej że zmiany natężenia nie odbywają się natychmiastowo, ale powoli razem ze zmienianiem się pory dnia, przez co po jakimś czasie nawet się tego nie zauważa. A jest to lekarstwo na problemy wymienione wyżej.

W systemie OSX program poszerzono o takie funkcje jak dostosowywanie się nie tylko do cyklu dnia, ale też naszego własnego, poprzez podanie pory wstawania rano. Jest też tryb filmu w którym kolory wracają do normalności na 2,5h, czy tryb „Darkroom” gdzie wszystko robi się czarno-czerwone.

Pozostałe


  • Tutaj znajdziecie masę przeróżnych skórek zmieniających wygląd całego systemu. Np. jeśli komuś podoba się OSX, może sprawić by jego Windows wyglądał podobnie. Nie zauważyłem by te skiny były wydajnościowo-żerne.

  • Przez lata używania Windowsa nawet standardowy kursor może się znudzić. Na początku ja sam uważałem to za zbędne, dopóki nie znalazłem tego - świetny wygląd i świetne animacje, czego chcieć więcej?

  • Fences - jeżeli ktoś jednak woli ikony na pulpicie, tak jak Microsoft przykazał, może zainteresuje się tym programem. Pozwala on na poukładanie ikon w swego rodzaju półki, które można nazywać. Dodatkowo za jego pomocą można pokazywać bezpośrednio na pulpicie zawartość katalogów które się tam nie znajdują.
  • Howard Email Notifier - „powiadamiacz” o nowych wiadomościach email. Dzięki temu jeśli ktoś nie korzysta z żadnych menadżerów typu Outlook, może dowiadywać się o nowych mailach natychmiastowo.

No, to chyba na tyle, mam nadzieję że któraś z opisywanych aplikacji przypadła wam do gustu ;). 

windows oprogramowanie porady

Komentarze