Kilka słów na Nowy Rok o Windows 10 i nie tylko.

Właściwie nie miałem w zamyśle bazgrać tego wpisu. W zamyśle miałem inny temat ale i ten poszedł w odstawkę, głównie ze względu na brak czasu, święta, pisanie pracy dyplomowej, Sylwestra… Ok, tłumaczenia tłumaczeniami ale rzeczywiście wybiłem się z rytmu pisania. Pisania czegokolwiek.

Ok, czas na sprecyzowanie zawartości wpisu. Dlaczego akurat Windows 10? Szeroki jak Pudzian w barach temat, długi jak rzeka temat. Ale to wszystko raczej wpływ emocji aniżeli rozsądku. Nie ma być to wpis dla zabawy, wpis na od&^%$#ol, nie. Piszę bo chciałbym się podzielić tym co sam zauważyłem, ok, ileż można zauważyć po 2-3 dniach użytkowania systemu? Dostatecznie. Dla mnie. Irytują mnie osoby które są zdania, że „eee co Ty możesz powiedzieć skoro używasz tego dzień czy dwa? Weź się ogarnij.” Nie chodzi o rozkminianie systemu w aspekcie jego piękna, zawodności, szybkości. No może poniekąd o tym też napiszę ale sam wpis jest na zasadzie „bałem się, spróbowałem i chcę podzielić się tym co sam zauważyłem.

Początki są trudne. Zawsze.

Od początku. Użytkuję Windowsa od 95/98. Był 2000 ale to był epizod, był XP, którego instalowałem z jednej płyty pierdyliardom znajomym i nie znajomym (takie życie). Nastała era Windowsa 7 i dzięki uczelni miałem go za darmo (plus bycia studentem). Oczywiście pomijam kwestię piractwa, epizod z nim w życiu każdemu się może zdarzyć. Mniejsza z tym. Co do kwestii Windowsa 7, system po XP wydawał się być wielką zmianą, sam wygląd początkowo był dość dziwny ale po krótkim romansie postanowiłem zostać z nim na dłużej. Bo był stabilny. W ogóle moja przygoda z Siódemką zaczęła się od wersji beta, bawiłem się. Było warto, nie wspominając o kilkudziesięciu reinstalacjach systemu. Głupi byłem, coś zostało mi z tamtego okresu.
Windows 7 gościł u mnie na torpedzie od Intela (Pentium już nie pamiętam jaki), później był romans z AMD (jakiś Athlon i Sempron - jego zawrotny jeden rdzeń hahahaha, cóż za prędkość…). Koniec końców epizodów z prockami było kilka jeszcze, ostatecznie skończyłem na i3.

Nastąpiła era zmian.

I pojawił się Windows 8. Nienadający się do pracy system. Sierota kompletna. Ale jakie szczęście, że MS poszedł po rozum do głowy i wpadł na pomysł poprawy Ósemki. I tu pojawił się Windows 8.1. Wg mojej opinii system naprawdę wart uwagi. Po Win 7 to właśnie 8.1 okazał się wart spróbowania. XP to już relikt przeszłości, nie warty uwagi system którego odradzam używać.

Pogoń za nowościami.

To mnie zawsze gubiło. Szczególnie jeśli mowa o oprogramowaniu. Zawsze starałem się mieć najnowsze, choćby betę ale ma być najnowsze. Istny kretyn. Ale z Windowsem 10 było nieco inaczej. Nie podniecały mnie artykuły o nim, czytałem co uważałem za stosowne ale też nie byłem entuzjastą wczytywania się w zasady rozpowszechniania tego systemu, nie chciałem wiedzieć za dużo. Marketingowy bełkot mnie nie rusza. Suche dane też nie. Czytaniem nie dojdę nigdzie więc temat poszedł nieco dalej…
Czas spróbować. Ale te problemy, telemetrie, niedopracowania…
Ale chwila. Przecież Windows 10 dostał znaczącą aktualizację i coś zaczęło się zmieniać. Chciałem dowiedzieć się czy faktycznie warto bawić się w aktualizację. Chcąc czegoś więcej się dowiedzieć założyć wątek na forum aby czegokolwiek się dowiedzieć od użytkowników, bo przecież samo czytanie i oglądanie YouTube’a nic mi nie da.

Okazało się, że warto czasem popisać na forum aby dostać odpowiedź w niemalże w pełni satysfakcjonującą. Tak, poczułem się ukontentowany bo dostałem pełna odpowiedź po której byłem pewien, że wypada samemu ocenić te zmiany w nowym systemie. I w głębokim poważaniu mam telemetrię bo skoro korzystam z Androida to już nic gorszego mnie nie powinno spotkać. Tak tak, teraz zapewne użytkownikom Windows Phone pokazał się banan na gębie bo ich nikt nie podsłuchuje, a iPhone to w ogóle mega super i niewysyłający danych do Apple danych. Ok ok, wszystko co od MS jest beeee ale WP się używa. Paralityk umysłowy tak twierdzi – pozdrawiam.
Dobra, wycieczki osobiste na bok. Zaktualizowałem więc swojego Windowsa 8.1 do Windowsa 10. Teraz jestem telemetrowany, podsłuchiwany i w ogóle mnie widzą jak na dłoni. Odkąd używamy komórek to jesteśmy jak na dłoni więc szczerze, wali mnie co się stanie. Takie czasy, nie zmienimy tego. Chyba, że wyłączymy Internet, smartfona zmienimy na Nokie 3310 (lub nie mniej pancerną 3210) ale to i tak nas nie uchroni przez śledzeniem.

Ok, szybka analiza tego co na chwilę obecną mam.

Windows 10 podoba mi się. No powiem, że zaczynam być zadowolony z wyglądu. Nie jest tak źle jak to niektórzy opisywali, wszystko ładnie mi na razie działa. Przy uruchomionym systemie, Outlooku, Chrome, Winampie (wiem, zabytek ale mi wciąż pasuje jego prostota), Wordzie, Dropboxie, OneDrive, Comodo, DFX, całość łyka 2,6 GB RAM, jak dla mnie tragedii nie ma, nie mam problemów z brakiem pamięci bo nie zajeżdżam komputera, nie gram więc system nie jest obciążony zbyt wieloma procesami. Na chwilę obecną nie było zadyszki. 4 GB RAM pracuje spokojnie, nie poci się.

Sporo rzeczy mi się nie podoba.

Subiektywne zdanie. A więc co mi się nie podoba?
1. niespójność interfejsu – to widać i bije po oczach. Ustawienia są niemalże takie same jak Panel Sterowania, takie same to za dużo powiedziane, no jest naćkane w 2 miejscach coś co powinno zawierać się w jednym miejscu, a to wydzielenie Aktualizacji Systemu do Ustawień a wyrzucenie Windows Update z Panelu Sterowania… o co tu chodzi?
2. Aktualizacje, właśnie, o co tu chodzi? Dlaczego ja mam być uzależniony od trefnych aktualizacji? Albo aktualizujesz albo nie, a ja chce wybrać co mi potrzebne a resztę mam oooo tuuuu, w głębokim poważaniu. MS zawiódł tym. Źle to wygląda.
3. Centrum powiadomień. Paranoja, i te ikony włączania tych niepotrzebnych funkcji i ich mała konfigurowalność. Bo po co mi tryb tabletu, Bluetooth, jakaś cisza nocna czy jakoś tak… No po co mi to na desktopie? Chciałbym móc mieć Centrum powiadomień bez pierdół.
4. Telemetria. WHY? Dlaczego MS wbija gwoździa użytkownikom w celu ich zatrzymania przy sobie? No ok, Linux nie jest dla każdego, sam nie ogarniam tematu bo lenistwo rośnie we mnie ale do cholery, podsłuchiwanie to jakaś paranoja. Mi to póki co nie przeszkadza, no oczywiście dopóki mi MS nie wywali jakiegoś programu bo uzna go za niekompatybilny lub niepotrzebny.

Czy warto?

Aby zobaczyć jak to wygląda? Owszem, ale nie polecam niedoświadczonym użytkownikom.
U mnie aktualizacja trwała ok 40 minut
Skorzystałem z narzędzia pobranego z tej strony (u mnie nie wyświetla się już przycisk Uaktualnij), o nazwie GetWindows10-Web_Default_Attr – proste i jakże samodzielne. Nawet kompatybilność nam sprawdzi, nie musimy czytać co i jak(klikasz na menu aplikacji w lewym górnym rogu, 3 kreseczki takie, i tak można to znaleźć).

Czy jestem zadowolony?

W sumie … tak, mogę być zadowolony bo póki co system działa stabilnie, szybko, nie wiesza się nic i może to moje odczucie ale system ciut szybciej działa na nowym systemie. A system nie jest instalowany na czysto. Jest dobrze. Mam miesiąc, nie spodoba mi się to wrócę na Windows 8.1.

Na koniec chciałbym dodać kilka słów podziękowań dla kolegi Jusko .
Bardzo Tobie dziękuję, takich ludzi brakuje na forum DP, konkretne odpowiedzi, można na pewno liczyć na pomoc.
Szacunek Kolego.

Wpis będę uzupełniał o każdą zauważona wadę w użytkowaniu Windowsa 10.
Oczywiście wszelkie uwagi autora to subiektywna ocena, więc proszę ją uszanować.