Motorola G7 Power czyli średniak chcący być wyżej

W końcu mogę cokolwiek powiedzieć od siebie…

W końcu mogę wyrazić opinię…

Także zaczynamy.

Po miesiącu od zakupu czas przedstawić pierwsze wrażenia z użytkowania Motoroli G7 Power. Tak, zdecydowanie jest to ciekawy model na polskim rynku, szczególnie, że jak na niskobudżetowca spełnia oczekiwania w mojej ocenie półki średniej niskiej. Ale od początku…

Specyfikacja:

https://www.gsmarena.com/motorola_moto_g7_power-9527.php#eu

Opakowanie zawiera opisywany telefon, ładowarkę z funkcją Turbo Power i silikonowe etui.


EKRAN.

Dla jednych zaleta, dla innych wada.

- 6.2 cala Max Vision LTPS LCD,

- rozdzielczość HD+ (1520×720),

- proporcje na 19:9, co daje 279 pikseli na cal.

Ekran zajmuje 76.96 % powierzchni frontu. Ekran przykrywa szkło Corning Gorilla Glass 3 generacji. Notch ponoć wielki, wg mnie nie jest aż tak upierdliwy. Jasność nie najgorsza, kąty widzenia bardzo dobre, trochę w dużym słońcu spada czytelność ekranu ale to w końcu średniak.

PODZESPOŁY.

Szału nie ma ale jest dobrze.

- Snapdragon 632 (1.8 GHz x 8, Kryo 250 x 8),

- grafika Adreno 506,

- pamięć użytkowa 64 GB, dla użytkownika zostaje ok. 51 GB

- 4 GB RAM,

- czytnik linii papilarnych który działa wg mnie bardzo sprawnie i wykrywa najmniejszy ruch palca,

- obsługa kart pamięci microSD do 512GB,

- port USB typu C,

- audio mini-jack 3.5 mm,

- (i wisienka na torcie…) bateria 5000 mAh, która pozwala pracować do 3 dni przy dość średnim obciążeniu.

Wadą urządzenia jest niestety brak NFC.

I to za naprawdę przyzwoite pieniądze. TAK! Telefon daje radę z Androidem 9 Pie.

BUDOWA.

Wiadomo, nie oszukujmy się. Telefon za 800-900 zł nie może być ze szkła. Całość to naprawdę niezłej jakości plastik niemiłosiernie palcujący się. Telefon też nie należy do najlżejszych. Niemalże 200 gram robi swoje. Osobiście mi to nie przeszkadza. Poniekąd winę za to ponosi wielka bateria która tu robi robotę.

Ok, tyle technikalów.

Skoro używam telefonu to kilka słów ode mnie. Telefon w mojej ocenie to bardzo solidny sprzęt. Oczywiście na starcie mamy niemalże czystego Androida 9 Pie z poprawkami bezpieczeństwa z 1 grudnia 2018. Staroć, wiem, ale mówimy o telefonie z średniej niskiej półki. G7 Power to oczywiście gesty Moto. Genialne w swojej prostocie np. włączanie latarki przez potrząśnięcie, sterować smartfonem jednym przyciskiem na dolnej krawędzi oraz wykonywać zrzuty ekranu trzema palcami, to ostatnie lepiej zastąpić guzikiem włączania/wyłączanie (przytrzymać dłużej i wybrać zrzut ekranu).

Bardzo ładną opcją jest Wyświetlacz Moto czyli biedawersja Always-On-Display. Telefon niestety nie posiada diody powiadomień więc owa opcja jest bardzo przydatna. Nie musimy odblokowywać urządzenia żeby sprawdzić godzinę czy powiadomienia, wystarczy lekko poruszyć telefon a godzina i ewentualne powiadomienia ukażą się na ekranie. Trochę ta opcja może irytować ponieważ telefon swobodnie leżący na biurku dość często włącza się gdy tylko uderzymy w blat lub zwyczajnie poruszymy urządzenie. Można jednak wyłączyć tą opcję.

ZDJĘCIA.

Aparat z tyłu obudowy G7 Power to skromne 12 MP z przysłoną f/1.8. Znowu, szału nie ma, nie mniej dla zwykłego użytkownika powinien wystarczyć. Zdjęcia nie są złe, brakuje co prawda trochę kolorów, widać po powiększeniu postrzępione krawędzie obiektów ale to dalej jest telefon za rozsądne pieniądze więc nie spodziewajmy się cudów. W nocy zdjęcia są słabe, ale to było do przewidzenia. Co do nagrywania filmów. W 4K można nagrać, w FHD 60 klatek również. Filmy są całkiem niezłej jakości.

Frontowa kamera to 8 MP i przesłona f/2.2. Do zwyczajnych prostych zastosowań uważam ją za wystarczającą.


BATERIA.

Bo to ona tu robi robotę. Jest to potężne ogniwo litowo-polimerowe daje 5000 mAh i pozwala wyciągnąć 2 dni na pełnym naładowaniu. Osobiście udało mi się wyciągnąć 3 pełne dni, schodząc do 10% pojemności. Standardowo używam Facebooka, Instagrama i kilkudziesięciu innych aplikacji, zaś ekran dziennie działa przez ok. 4-5 godzin co jest uzależnione od mojej obecności w domu.

PODSUMOWANIE.

Bałem się Motoroli. Na oku miałem chińskie zabawki lecz przekonało mnie to co oferuje G7 Power. To nowość na rynku (premiera z lutego tego roku), bateria, wielkość ekranu, szybkie ładowanie, i czysty Android z gestami Moto. Wiem, że nie ma NFC, diody powiadomień, lepszego ekranu czy choćby mniejszego notcha lub lepszych dodatków względem konkurencji. Ale to jest tylko Motorola, albo aż Motorola. Solidna słuchawka w bardzo atrakcyjnej cenie i nie sprawiająca problemów w codziennym użytkowaniu. Wiadomo, chciałoby się mieć Huaweia P30 Pro z pierdyliardem fajerwerków ale mam wrażenie, że Motorola stawiając na średnią półkę skutecznie do siebie przekona. Jestem zadowolony z wydajności (aplikacje otwierają się szybko, większe nieco spóźnione lecz to można wybaczyć), wielkości (idealne 6.2 cala), czy w końcu z pojemności pamięci wewnętrznej (64 GB). Nie ma co się rozczulać, to telefon spełniający swoje zadanie w 100% i w mojej ocenie w tej chwili to telefon z najlepszą baterią na rynku, telefon z wadami ale dający pełną swobodę wyjścia rano z domu z naładowaną baterią i spokojnego powrotu wieczorem bez zastanawiania się czy aby telefon wytrzyma 12-16 godzin na jednym ładowaniu.

Jeśli zastanawiasz się czy warto to odpowiedź masz w tekście.

Pozdrawiam.