Oddajemy naszego smartphone'a do serwisu, czyli jak to się robi w Polsce ... część 4 (miejmy nadzieję, że ostatnia) ... polecony serwis i utrata gwarancji.

Wracam z szczyptą wiadomości odnośnie serwisowania smartphone'ów, a dokładniej to z serwisowaniem mojego HTC Desire S.

Jak już pisałem wcześniej, telefon oddałem w prywatne ręce, czyli do serwisu z polecenia, dnia 12 grudnia ubiegłego roku.

Całość usługi miała trwać tydzień do 2 tygodni. Ale jak to bywa w naszym kraju sprawy lubią przeciągać się... Nie mniej czekał spokojnie na finał akcji.
Po kilku telefonach z zapytaniem co z moim Desire'em Pan Serwisant odpowiadał mi, że niestety ale nie ruszył jeszcze telefonu ponieważ ma sporo roboty i nie jest w stanie się odrobić ze wszystkim więc muszę uzbroić się w cierpliwość. A więc czekam dalej...

Postanowiłem zadzwonić wczoraj z przekonaniem, że nic nowego nie padnie w kwestii mojego HTC.

I tu ku mojemu zdziwieniu Pan Serwisant zapewnił mnie, że dziś zajmie się telefonem i oddzwoni jak tylko będzie coś wiedział.
Po godzinie dostałem telefon z informacją, że sprawa wygląda następująco : połączenie płyty głównej z wyświetlaczem jest "przegnite i ścieżki są przerwane ale można spróbować je polutować pod mikroskopem" tylko teraz ja muszę się określić czy chcę takiej naprawy. Oczywiście zgodziłem się gdyż ingerencja w wyświetlacz to trzykrotnie większy koszt niż sama naprawa. Padło jeszcze kilka kwestii odnośnie naprawy. I tu pada również możliwość wymiany wyświetlacza za ciężkie pieniądze. Tak więc reasumując naszą rozmowę Pan Serwisant powiedział, że spróbuje naprawić to co jest uszkodzone, czyli ścieżki, lutując je pod mikroskopem i da znać co i jak.

Pomyślałem, że kolejne kilka dni jestem bez telefonu ponieważ jak nie powiedzie się naprawa to pozostanie do wymiany wyświetlacz, w najgorszym wypadku sprzedaż na części.

Tak więc nie przejmowałem się już czasem oczekiwania i zająłem się swoimi sprawami.

Nie minęły 4 godziny jak zadzwonił ponownie Pan Serwisant z informacją, iż ... zrobił co mógł i mogę odebrać telefon.

Zatkało mnie. Oczywiście banan na gębie od razu się pokazał ;)

Przeszliśmy do mniej przyjemnej części rozmowy a więc do ceny usługi. Usłyszałem, iż Pan Serwisant wycenił swoją naprawę na

70 zł

ponieważ "trochę namęczył się przy rozbiórce telefonu i samej naprawie". Zapewnił mnie, że jeśli coś będzie działo się z telefonem, że wyświetlacz będzie migał, czy w ogóle odmówi posłuszeństwa to oddaję mu ponownie telefon do naprawy a on nie policzy za kolejne serwisowanie, w razie wymiany wyświetlacza weźmie tylko tyle ile faktycznie da za nowy wyświetlacz.

Od razu poszedłem po swoją zabawkę do Pana Serwisanta i po krótkiej wymianie zdań wziąłem mojego Desire'a i szybkim krokiem poszedłem do domu aby nacieszyć się widokiem działającego wyświetlacza.

Oczywiście wszystko co miałem na telefonie, czyli kontakty, ustawienia, aplikacje (w tym również płatne), zostały usunięte poprzez "przywrócenie ustawień fabrycznych". Z jednej strony zmartwiło mnie to, z drugiej trochę ucieszyło.

Miałem zatem powód aby spróbować zainstalować oficjalną aktualizację do swojego modelu, czyli Androida 4.0.4 z HTC Sense 3.6.

Poczytałem, poszukałem i znalazłem właściwy ROM. Szczególnie teraz jak telefon już nie ma gwarancji więc mogę robić wszystko co tylko mi się podoba.
Mając po długich poszukiwaniach właściwy ROM i instrukcję jak zrobić w prosty sposób update, zabrałem się do roboty. Przeczytałem gdzieś w sieci, że całość powinna trwać ok 10 minut, zresztą sam instalator pokazał mi taki sam komunikat. Oczywiście nie obeszło się bez zawieszenia się instalatora, co się okazało, w rzeczywistości nie groźnego zawieszenia.

Całość w moim przypadku trwała ok 20 minut i w ten oto sposób bez zbędnych ingerencji w bootloader (zresztą nawet nie wiedziałem, jak się za to zabrać) i w rootowanie (z tym to też mam problem - jak ktoś ma prosty poradnik to poproszę) zaktualizowałem sobie HTC Desire S z oryginalnego ROMu w wersji bodajże 2.3.5 z HTC Sense 3.0 do Androida w wersji 4.0.4 z HTC Sense 3.6.[/h2]

Ten ROM jest naprawdę niezły. Zauważalnie płynniejszy niż poprzedni i, jak dla mnie, bardziej przejrzysty. Niestety nie wiem jak zrobić screeny więc będziecie musieli obejść się smakiem ;p

Reasumując, Pan Serwisant wykonał kawał dobrej roboty za co jestem mu bardzo wdzięczny. Uwierzcie mi, facet ma na serio w cholerę roboty. I wydaje mi się, że w razie jakiejkolwiek awarii z następnymi telefonami będę uderzał do niego z naprawami.

Tak więc w baaardzo głębokim poważaniu mam Regenersis. W mojej głowie rodzi się wiadomość jaką chciałbym wysłać do HTC na Tajwanie ale zastanawia mnie jedno, czy w ogóle ktoś zainteresuje się tym, jakie akcje robi ten badziewny serwis ... ???