Acer TravelMate X5 – test laptopa, który waży mniej niż paczka cukru

Strona główna Lab Ultrabooki i notebooki
Acer TravelMate X5 – z pozoru typowy, w praktyce nietypowo lekki
Acer TravelMate X5 – z pozoru typowy, w praktyce nietypowo lekki

O autorze

Kupno nowego ultrabooka do codziennych zadań za – powiedzmy – 3 do 5 tysięcy złotych, w mojej ocenie jest zaskakująco łatwe. Problem sprowadza się bowiem do estetyki wykonania i być może liczby dostępnych złączy. Konfiguracje niemal wszystkich propozycji są zbliżone, ekrany w wielu przypadkach (przynajmniej "na papierze") identyczne, a klawiatury podświetlane.

Nawet jeśli urządzenia wyposażone są różne procesory, wydajność na co dzień będzie raczej zbliżona, podobnie jak czas pracy na jednym ładowaniu czy łatwość przenoszenia komputera, który w założeniu powinien być niewielki. Oczywiście z technicznego punktu widzenia różnic jest wiele, ale wydaje mi się, że przeciętny kupujący, który potrzebuje komputera do przeglądania internetu i oglądania filmów na wyjeździe lub pracy z pakietem biurowym, może je po prostu zignorować.

Tym bardziej cieszy więc, kiedy pojawia się okazja przetestowania urządzenia, które w jakiś sposób się wyróżnia. Stosunkowo niedawno w redakcji taką okazją był na przykład ASUS ZenBook 14 z klawiaturą numeryczną w gładziku oraz Lenovo Yoga C930 Glass z piórem i dotykowym ekranem.

Do tej grupy nietypowych sprzętów dołącza Acer TravelMate X5, którego cechą szczególną jest wyjątkowa lekkość. Komputer wyposażono w wygodną klawiaturę i 14-calowy ekran FullHD, a mimo to jego masa wynosi zaledwie 980 gramów. Można go trzymać na opuszkach palców jednej dłoni z mniejszym wysiłkiem, niż Steve Jobs pierwszego MacBooka Air, którego masa to 1,08 kilograma w przypadku modelu z tylko 11-calowym ekranem. Bieżąca generacja 13-calowego MacBooka Air jest jeszcze cięższa (1,25 kg).

Wykonanie i parametry techniczne

Trzeba przyznać, że wizualnie TravelMate X5 zaraz po wyjęciu z pudełka nie robi jakiegoś wyjątkowego wrażenia. Po prostu, to kolejny dobrze wykonany, prosty laptop, w tym przypadku także z wyjątkowo prostym wzornictwem. Brak tu jakichkolwiek ekstrawaganckich kształtów czy kolorystyki.

Wszystko się jednak zmienia po wzięciu sprzętu do ręki. Lekkość sprawiła, że nagle spojrzałem na komputer zupełnie inaczej – od razu wiedziałem, że podczas testów będę go częściej i chętniej zabierał ze sobą, nie zastanawiając się nad tym, czy szczególnie obciąży mi bagaż. Na co dzień korzystam z laptopa Della ważącego niespełna 1,6 kilograma, który po teście Acera wydaje się dużo cięższy niż wcześniej :)

Wykonaniu TravelMate'a X5 nie można nic zarzucić. Obudowa jest solidna, nic nie trzeszczy i jest dobrze spasowane. Wszystkie złącza znalazły się na bokach obudowy, a większość z nich po prawej stronie. Praworęcznym osobom chcącym korzystać z dodatkowej myszki może to nieco przeszkadzać. Od strony technicznej, testowa konfiguracja prezentuje się następująco:

Procesor Intel Core i5-8265U (4-rdzeniowy, 8-wątkowy, 1,6-3,9 GHz, 6 MB cache)
RAM 8 GB DDR4, 2666 MHz
Grafika Zintegrowany układ Intel UHD 620
Dysk 256 GB SSD PCIe
Ekran 14", rozdzielczość FullHD (1920 × 1080 px), matowy, IPS
Złącza Zasilanie, HDMI, 2×USB 3.0, 1×USB-C 3.1 Gen 1, 1× złącze słuchawek/mikrofonu minijack
Oprogramowanie Windows 10 w wersji Pro, testowa wersja Norton Security
Masa 0,98 kg
Inne kluczowe cechy Bluetooth 5.0, podświetlana klawiatura, czytnik linii papilarnych, ekran odchyla się do 180°

Wydajność i praca na co dzień

Korzystanie z laptopa to generalnie przyjemność. Podczas codziennych zadań polegających na przeglądaniu internetu (także z dziesiątkami otwartych kart w przeglądarce), korzystaniu z oprogramowania biurowego czy multimediów, mocy nigdy mi nie brakowało. To po prostu dobry sprzęt dla każdego, kto nie zamierza wykorzystywać go do wymagającej innych podzespołów obróbki filmów czy grania w najnowsze gry.

Testy syntetyczne dają zadowalające wyniki. Należy jednak zwrócić uwagę, że TravelMate trafił do mnie w czasie dotychczas największych tegorocznych upałów, co było dodatkowym wyzwaniem dla chłodzenia. Kiedy to nie wystarczało, wydajność komputera nieco spadała. Myślę, że w innych warunkach otoczenia wyniki mogłyby okazać się nieco lepsze, niemniej prezentują się następująco:

Cinebench R20 (CPU) 1109 cb
Geekbench 4.3.4 (CPU) 4750 pkt (pojedynczy rdzeń), 11630 pkt (wiele rdzeni) – szczegóły
Geekbench 4.3.4 (OpenCL) 36043 pkt – szczegóły

Dużo dobrego mogę powiedzieć o klawiaturze. Nie jest przesadnie głośna, a klawisze dają wyraźnie znać, że zostały wciśnięte. W praktyce można więc na niej z łatwością szybko pisać. Wieczorami ułatwia to białe podświetlenie o ciepłej barwie, które mogłoby być jednak nieco jaśniejsze. Tutaj przeszkadzać może natomiast także brak regulacji jego jasności (można je tylko włączyć lub wyłączyć) oraz brak ponownego podświetlenia klawiszy tylko po dotknięciu gładzika.

Kolejna duża zaleta to ekran. Rozdzielczość FullHD i matowa powierzchnia to bez wątpienia atuty, ale główny plus to możliwość odchylenia pokrywy do 180 stopni. To cecha, dzięki której z komputera można łatwo korzystać siedząc na kanapie z podkurczonymi nogami lub prezentując coś, stojąc przy biurku, na którym stoi komputer. Szkoda, że takie podejście nie jest standardem w każdym komputerze w tej cenie, dlatego tutaj duże brawa dla Acera.

Na koniec dobre wieści dotyczące akumulatora. W trybie oszczędzania energii, z włączonym Wi-Fi i średnio podświetlonym ekranem, podczas przeglądania internetu można osiągnąć od 5 do 7 godzin pracy. Mając na uwadze gabaryty urządzenia i niewielką masę, uznaję to za bardzo dobry wynik. Jednocześnie należy mieć oczywiście na uwadze, że włączenie trybu maksymalnej wydajności i rozjaśnienie ekranu znacznie ten czas skrócą. Wówczas można liczyć co najwyżej na 2-3 godziny pracy na jednym ładowaniu.

Co jest nie tak

Niestety, w komputerze nie obyło się bez wad. Jedna z nich ujawnia się już przy próbie pierwszego uruchomienia komputera. Problematyczne jest bowiem sprawne otwieranie pokrywy. Okazuje się, że Acer nie pomyślał o umieszczeniu na obudowie wcięcia, które pozwoliłoby swobodnie wsunąć palec pomiędzy podstawę, a klapę. W połączeniu z niewielką masą komputera, otwieranie jedną ręką jest praktycznie niemożliwe, a nawet dwoma nie jest to szczególnie bezproblemowe i oczywiste.

Drugi problem związany jest już z wydajnością, a konkretnie chłodzeniem. O ile trzeba je pochwalić, za niski hałas, to za efektywność można już tylko skrytykować. To wspólny problem wielu stosunkowo wydajnych, ale smukłych komputerów. Tutaj nie ma wyjątku – podczas wymagającej pracy Acer TravelMate X5 potrafi się zagrzać i to bardzo, a w dodatku nierównomiernie.

W upalny dzień jednoczesne ładowanie akumulatora i pracowanie na komputerze to niemal gwarancja, że prawa część obudowy naprawdę mocno się nagrzeje. Do tego stopnia, że od spodu może nawet oparzyć. Komputer próbuje radzić sobie z ciepłem maksymalnymi obrotami wentylatora (który nadal jest wtedy stosunkowo cichy – za to pochwała), ale wydajność układu nie jest wystarczająca. Szkoda.

Dla kogo Acer TravelMate X5?

Czy warto interesować się TravelMatem X5? Zdecydowanie tak. W mojej ocenie jest to jednak propozycja przede wszystkim dla osób, którym zależy na lekkości komputera, z którego z łatwością skorzystają w podróży. Masa nieprzekraczająca kilograma to duże ułatwienie podczas chodzenia z komputerem w plecaku, a nawet torbie. Jeśli dla kogoś jest to codzienność, zdecydowanie warto taki zakup rozważyć.

Aby korzystanie było komfortowe, warto się jednak ograniczyć do używania komputera do podstawowych, domowych zadań. Przełączenie urządzenia w tryb maksymalnej wydajności, szczególnie w upalne dni, skutkuje nieprzyjemnym nagrzewaniem się obudowy i znacznie skraca czas działania na jednym ładowaniu.

© dobreprogramy