Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Czasu nie zatrzymam, ale walczymy! Moje ukochane „trzy gwiazdki", czyli poszczególne etapy dłuższego u(życia) R510-ki

"Trzy gwiazdki"? Nie rozumiem. O co właściwie chodzi... ?

Witajcie Moi Drodzy !

Postaram się sens mojego dziwnego tytułu przybliżyć w poniższym wpisie, myślę, że względnie sensownie i w sposób przystępny. Niektórzy z Was może już nawet wiedzą o co mi chodzi, ale ciiii....

r   e   k   l   a   m   a

Dajmy szansę innym!

Logika tu jest prosta jak kłębek włóczki w kieszeni... ;-D

Wszystko prowadzi nas do firmy założonej w Taegu w Korei. Z małego przedsiębiorstwa urosła do rozmiarów ogromnej korporacji i dziś jest wiodącym na świecie producentem elektroniki użytkowej wszelakiego rodzaju. Ostatnio nawet w sieci pojawił się satyryczny wpis jakoby jej pracownicy (co istotne - wyższego szczebla) nie zaliczyli testu, który obejmował swym zakresem znajomość produktów tej marki. Swoją drogą, ciekawe ile modeli smartfonów czy telewizorów bylibyście w stanie wymienić, a następnie bezbłędnie rozpoznać?
Tak, mówię o zacietrzewionym konkurencie "nadgryzionego jabłka" z Cupertino. Patentowy spór tych gigantów jest tak głośny, że kolejne "odcinki" tej całej [patentonoweli] mają ogromne odbicie wśród zagorzałych fanów obydwu marek - a pomysłów na wyśmianie "wrogiego" obozu jest naprawdę wiele... Wystarczy tylko skorzystać z wyszukiwarki.

Czy już wiecie o kogo chodzi?

Samsung

- to właśnie to słowo, które dosłownie tłumaczone z j, koreańskiego oznacza -> "trzy gwiazdki". Mój tytuł nawiązuje do tego przekładu.
W dalszej części wpisu przedstawię Wam hardwarografię (przeinaczenie słowa biografia) mojego leciwego już laptopa (a czas płynie... niestety) - modelu o ciekawej składni w nazwie, czyli -> NP-R510-AS01PL (nie wiem co znaczą)

Bazowa Konfiguracja - czyli taka jaka była po przyniesieniu ze sklepu do domu

Mówimy o dość "tęgim" notebooku, którego waga to ok. 3kg (no, nie mało). Model wybrany przez kobietę - moją drugą połówkę. Sugerowała się tylko ceną i wyglądem - ależ to banalnie proste... ;-) Dziś, już nie było by tak łatwo. W oko wpadła dwukolorowa, cieniowana, czarno-wiśniowa obudowa, którą wykończono w stylu a'la błyszczący fortepianowy plastik. Niemiłosiernie niepraktyczne rozwiązanie! Perfekcyjna Pani Domu ciągle musiała by ścierać z obudowy powstające na jej powierzchni odciski palców... Neverending Nightmare!

A co pod klawiaturą?

- C2D P7350 (2.0GHz), 3GB (800MHz), HDD 250GB (WD Blue 5400 rpm), GF 9200M GS (512MB), Vista Home Premium 32bit, Bateria: Li-Ion 4000 mAh 11,1V, Wi-Fi 802.11a/B/g/n, wymiary(gł x wys x szer): 269 x 38 x 358 mm.
Ogromny plus dla producenta za partycję recovery na dysku twardym oraz komplet nośników optycznych niezbędnych do postawienia systemu na nowo (Win Vista Home OEM) + płytka "sterowniki". W momencie zakupu t.j. przełom 2008/2009 taki zestaw nie był wcale oczywistym i kierowany raczej dla sprzętu klasy biznes lub premium, a nie dla domowego użytkownika. Dziś, w laptopach w cenie przekraczającej 4 tys zł, partycja odzyskiwania nie jest nawet w standardzie.

Taki niezmieniony stan, trwał cały okres gwarancyjny czyli 730 dni :-D

Pierwsze modyfikacje (2011) - czyli jak się zabiera przysłowiowy kot do przysłowiowego jeża...

Od razu muszę nadmienić, iż przez wielu krytykowana - u mnie - przy regularnych aktualizacjach mechanizmem WU oraz świadomym użytkowaniu, system działał tak:
VIŚTA i WIO do przodu...
Żwawo i co ważne bardzo stabilnie. Sytuację zmieniła dopiero awaria dysku twardego, lecz o tym później. Pewnie zastanawiacie się co poszło pierwsze do wymiany...?
A jakże -> pamięć RAM. Z tandemu 2+1GB zrobiłem 2+2GB.
Co ciekawe system wykorzystywał według wskazania praktycznie każdą komórkę tego połączenia - rezerwując dla sprzętu zaledwie kilkaset MB (chyba ze 200). Dało się odczuć niewielki przyrost szybkości pracy systemu, ale wraz z upływem czasu był on niewystarczający. Po przywróceniu sprzętu, w którymś późniejszym momencie, do ustawień fabrycznych za pomocą (bardzo fajnego i prostego) Samsung Recovery Solution III - sytuacja pamięci zaczęła wyglądać zgoła inaczej (i tak też prezentuje się obecnie na W7). Pamięć zainstalowana 4GB (dostępne 2,99 GB). Możliwe, że aktualizowałem również wtedy BIOS, ale ręki sobie uciąć nie dam. Faktem jest że został on przeze mnie zaktualizowany. Te 1GB przydzielone jest "na sztywno" karcie graficznej jako tzw. pamięć współdzielona i nic z tym się już nie zrobi. Pogodziłem się z faktem i żyję dalej.

Kolejny rok, czas na kolejny krok (2012) - czyli konserwa i alegrosz...

Procesor poszedł na drugi rzut. Była to jednak decyzja podjęta poniekąd z rozsądku niźli z konieczności. Jako, że laptop nie był nigdy w serwisie to naturalnie z czasem jego system chłodzenia zaczął pracować mało wydajnie. Temperatury wzrosły i zaczęły się lagi podczas zwykłego korzystania. Należało przeprowadzić kompleksową konserwację - tu z pomocą wkroczył internet. Po wstępnym rozpoznaniu co i jak


doszedłem do takiego wniosku -skoro będę musiał rozebrać cały sprzęt to za jednym zamachem wymienię też procesor, bo najwyższa już na to pora. Po wielu godzinach poszukiwań takiego CPU, które swoim "żarem" nie rozpuściło by plastiku od spodu (na chłodzeniu standard) oraz małego polowania cenowego, udało mi się niedrogo wyhaczyć - C2D P8400.

Mam go obecnie i jestem bardzo zadowolony przyrostem wydajności w stosunku do niewielkiego nakładu finansowego jaki wtedy poniosłem (należy tu też odliczyć koszt odsprzedaży starego procka). Pastę kupiłem taką jak widać poniżej i stosuję ją z powodzeniem do dziś, gdyż jest niedroga i posiada według mnie bardzo dobry stosunek jakość/cena:

Houston, chyba mamy problem (2014) - czyli podkręcenie obrotów...

Jak już wspominałem wcześniej - awarii uległ HDD. W zasadzie to najogólniej mówiąc przez bad sectory system zaczął mi sypać BSODami. Wewnątrz obudowy znajdował się model WD2500BEVT o prędkości obrotów talerzy na poziomie 5400 rpm. Na odratowanie dysku poświęciłem kilka nocy. Narzędziem MHDD wykonałem multum skanów, oczywiście zalecane zerowanie + remap i na koniec "odciąłem" niejako dostęp do tych błędnych sektorów ograniczając pojemność dysku, komendą HPA, na stałe ustawiając pojemność zaledwie 160 GB (tak się ulokowały skubańce, że inaczej nie szło zrobić).

Dysk posłużył mi jeszcze jakiś czas. Jego stan jednak pogarszał się, a dodatkowo fakt, że nie powinienem na nim trzymać istotnych danych, pomógł mi podjąć decyzję o zakupie nowego HDD. Wybór padł na model WD Black o pojemności 320 GB i prędkości obrotowej talerzy 7200 rpm. Poniżej prezentuję jaki skok wydajności nastąpił po takiej zmianie - przy pomocy prostego benchmarka (oba testy z 2014r.):

Zrobiło się zdecydowanie lepiej.
Tym razem System Operacyjny to Windows 7 32-bit, zainstalowany od nowa (specjalnie na popularnym portalu kupiłem płytkę recovery dla laptopów Samsung).
Po jakimś roku bezproblemowego użytkowania czas od włączenia przyciskiem zasilania do praktycznie pełnego załadowania OS (działające menu start i możliwość odpalenia pliku video z pulpitu - chociaż wiem, że niektóre usługi nadal ładowały się jeszcze w tle) to ok. 1min 40sek.
Dysk jest sprawny do dziś

i oczywiście z niego korzystam tyle, że siedzi teraz w miejscu napędu optycznego w takim adapterku:

Starość nie radość - czyli nic nie jest wieczne...(2015)

Nie trudno się domyślić co podlegało wymianie tym razem - > po niecałych 6 latach wspólnych przygód uznałem, iż najwyższy czas na wymianę akumulatora. Oryginalny trzymał o dziwo jeszcze całe 5 minut ;-). W internecie jest oczywiście wiele informacji na temat korzystania ze sprzętu, w taki sposób, aby wydłużyć "życie" naszej baterii. Nie będę jednak ich tu opisywał. Powiem po prostu jak ja pracowałem ze swoim lapkiem. Otóż, odłączałem ładowarkę wyłącznie wtedy, kiedy naprawdę musiałem i nigdy nie wyjmowałem baterii gdy korzystałem z zasilania sieciowego (warunkuje to niejako konstrukcja - bateria wspomaga stabilność komputera). Raz na tydzień starałem się rozładować baterię do poziomu poniżej 50% - najniżej około. 30%. Pełne cykle ładowania "od zera" (czyli kiedy laptop nie chciał się uruchomić po wciśnięciu włącznika) oczywiście też miały miejsce, lecz nie były już tak częste. Ich periodyczność mogę spokojnie sprowadzić do okresów co miesięcznych. Nie liczyłem dokładnie wszystkich i tak "na szybcika" mieszczę się w przedziale pomiędzy 300-500 ładowaniami. Nie grałem za wiele na Samusiu, lecz kilkadziesiąt godzin w pierwszego Wiedzmina puknąłem. Sporadycznie też inne tytuły, a do tego częste seanse filmowe w łóżku. Wspominam o tym, gdyż wysoka temperatura ma ogromne znaczenie dla utrzymania właściwości użytkowych baterii. MUSZĘ PRZYZNAĆ ŻE JESTEM POD WRAŻENIEM TRWAŁOŚCI AKURAT W MOIM PRZYPADKU - zwłaszcza, porównując ten wynik do częstych wiadomości o ogniwach w nowszych sprzętach padających masowo po niecałym roku. Przez wzgląd na wiek oraz wartość mojego sprzętu zakupiłem ogniwo po bardzo atrakcyjnej cenie korzystając z oferty outletowej znanego w sieci sklepu (nie, nie będę robił reklamy). Zapewnia mi 2,5h surfowania po necie przez wi-fi lub swobodne obejrzenie 90 minutowego filmu w jakości 720p.

Regularnie odwiedzam i wyhaczam tam różne okazje, a kolejna jest jak dotychczas ostatnią modyfikacją jakiej dokonałem. Ten zakup to dysk SSD - konkretnie ADATA SSD SP550 120GB. Taki sam model zastosowała redakcja w zestawie dla gracza do 2000zł:
ZESTAW GAME ON DO 2k.
Tyle, że ja zapłaciłem dużo mniej ;-)
Mimo złącza SATA 2 w laptopie, zalety tej wymiany są oczywiste, są widoczne i co ważne są odczuwalne (system w pełni ładuje się nie dłużej niż 40 sekund):

Zrobiłem co mogłem...

... i teraz wchodzi w rachubę tylko wymiana na nowy.

Swoją drogą, nie dziwię się, że przy tak dobrej jakości wykonania (dodam tu, że nie mam ani jednej skazy na ekranie, żadnych sunspotów czy też martwych pixeli lub innych historii, które nękają "nowe, przeliczone przez księgowych konstrukcje") - Samsung wycofał się z naszego rynku w segmencie laptopów...

JEST TO OCZYWISTE:
Jeżeli zakupiony sprzęt działa w zasadzie bezawaryjnie i starcza spokojnie (zwykłemu użytkownikowi) na 4-6 lat, to sprzedaż nowych modeli - przy tak szerokiej konkurencji ze strony innych producentów - musi prowokować spadek wyników sprzedażowych dla nowszych form wprowadzanych na rynek. Wielka szkoda.

Niestety ultrabooki 13" nie mają we mnie swojego zwolennika -> chętniej bym objął w posiadanie jakąś świeżą 15-kę z fabryki Samsunga. ;-)

Dziękuję za Wasze zainteresowanie.

Zachęcam do aktywnego komentowania wpisu

Chętnie poznam też Wasze sposoby na przedłużenie "życia" elektrosprzętu. 

sprzęt porady hobby

Komentarze