KDE 4 i nie mały szok

Może wyjaśnię na samym początku dlaczego nie mały szok a no dlatego, że ostatnim KDE jakim używałem była wersja 3 aż do dzisiaj gdzie na swoim Debianie zainstalowałem KDE oznaczone numerkiem 4.11. Pierwsze skojarzenia które nasuwają mi się od razu po spojrzeniu na pulpit wszystko takie plastikowe cukierkowe, przez chwilę myślałem, że dalej siedzie na Windowsie, a powiem wam, że po odpowiednim skonfigurowaniu KDE 4 potrafi przyczaić się i udawać Windowsa oczywiście pod względem stylistycznym, bo pod względem technicznym nie ma co porównywać skoro Microsoft ma zamknięty kod a Linux otwarty wiec takie porównanie na samym początku nie miało by już sensu. Zauważyłem że pulpit jest podzielony na tak zwaną plazmę gdzie w jednym rogu mamy jedną w drugim co innego ale to wszystko zależny od tego kto co lubi , jak dla mnie jest to rewolucja nie sądziłem, że KDE może się tak drastycznie zmienić, co do wydajności i stabilności to nic nie powiem bo wyszedłbym na ignoranta pisząc o stabilności korzystając z czegoś 1 dzień jak dla mnie to śmieszne aby sprawdzić czy distro jest stabilne użytkownik musi je poznać, i mieć pewność, że akurat podczas jakieś czynności system mu się nie wykrzaczy w jak najmniej spodziewanym momencie. KDE 4 jak dla mnie powstało dla tych co marudzą. że Linux jest brzydki a Windows Sweet, to taka pomocna dłoń wyciągnięta przez męczenników Windowsa bojących się go porzucić, ze względu na przyzwyczajenia do wyglądu, ale powiedzmy sobie szczerze czy doświadczony użytkownik, który porzucił Windowsa będzie chciał upodabniać do niego swój system oczywiście, że nie dlatego KDE jak dla mnie jest dla zwykłych szaraków..