Problem z głośnikami - historia eliminacji

Niektórzy z was wiedzą, że zajmuję się muzyką. W związku z moim hobby kilka miesięcy temu postanowiłem wymienić wysłużone domowe głośniki komputerowe marki noname - zestaw 2.1, 20W (sub 10W i satelity 5W) kupione za 30 zł na coś nowszego. Poprzedni zestaw wbrew cenie i marce sprawował się idealnie przez wiele lat. Przeżył wiele domówek i grał wyśmienicie. Zużyły się jedynie potencjonometry i jedna z pokryw satelity, która po kilkunastu upadkach na domówkach w końcu zaczęła odpadać. Mój wybór padł na zestaw Tracer Hi-Cube 2.1 (40W), który akurat był w promocji w komputroniku (169 zł). Wybór uzasadniony był opiniami ze strony internetowej sklepu.

Po powrocie ze sklepu szybko rozpakowałem głośniki, podłączyłem do laptopa i... cieszyłem sie genialnym dźwiękiem do momentu otwarcia przeglądarki internetowej. Głośniki nagle przy przewijaniu stron internetowych zaczęły lekko potrzaskiwać i szumieć. Pomyślałem - mam stare sterowniki od karty dźwiękowej. Po chwili już wiedziałem że faktycznie mam zainstalowaną jakąś ich starą wersję. Poszukałem więc w sieci najświeższego instalatora. Po instalacji problem niestety pozostał. Postanowiłem więc zapytać sie co o tym sądzą forumowicze kilku for. Jeden z nich zapytał mnie jak u mnie w domu wygląda sprawa z uziemieniami w gniazdkach. No tak... instalacja elektryczna w moim pokoju mająca dobrych 20 lat mogła zacząć się już sypać. Gdy dwa lata temu w całym domu ją wymienialiśmy elektryk stwierdził, że w moim pokoju instalacja jest w bardzo dobrym stanie i szkoda ją wymieniać (tia... on i tak miał zapłacone tak jakby ją wymienił...). Szybko więc zadzwoniłem do mojego ojca chrzestnego, który jest elektrykiem, jednak nie zajmuje sie tym już zawodowo. Trochę z niechęcią ale wspólnymi siłami wymieniliśmy tę instalację przy okazji doprowadzając pokój do stanu przedremontowego. Zawiodłem się w momencie podłączenia głośników do przedłużaczy (ponieważ gniazdko mam około 5m od biurka miałem spięte ze sobą dwa przedłużacze). Trzaski i szumy jak były wcześniej tak i pozostały po wymianie instalacji elektrycznej. Oczywiście skończyło się to tak, że musiałem jeszcze dodatkowo zainwestować w remont pokoju. Nie spowodowało to jednak, że przestałem szukać informacji na temat "dolegliwości" moich głośników. Ktoś w końcu polecił mi wymianę przedłużaczy na jedną porządną listwę zasilającą i to właśnie był strzał w dziesiątkę. Przed zakupem stwierdziłem "ok, to w tym momencie przestają się dla mnie liczyć pieniądze, ta listwa ma pomóc i tyle". Dzisiaj własnie dotarła do mnie listwa firmy Ever (5M) którą polecił mi pracownik sklepu morele.net (brałem pod uwage jeszcze dużo droższą listwę firmy Acar). To właśnie było lekarstwo na problem moich głośników z trzaskami i szumami.

Wniosek - w poszukiwaniu rozwiązań problemów zaczynać od rzeczy, które będą nas najmniej kosztowały. Za listwę zapłaciłem około 60 zł z przesyłką. Dla porównania - remont kosztował mnie około 400 zł. W sumie rzecz biorąc obecny kolor moich ścian podoba mi się bardziej niż poprzedni, nowa instalacja elektryczna też jest bardziej "pewna" niż poprzednia więc nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. Teraz zastanawiam się na jakiej zasadzie działa ubezpieczenie sprzętu podłączonego do listwy, którą kupiłem. Producent na pudełku napisał, że podłączony do niej sprzęt jest ubezpieczony na kwotę 1500 euro. Ciekawe czy to ubezpieczenie faktycznie działa... jakoś mi się nie chce w to wierzyć i nie przekonuje mnie to do tego żeby pozostawiać podłączony sprzęt do prądu np. w czasie burzy.