Synology DS218j okiem wprawionego informatyka

Rozmawiając z Andrzejem zauważyłem, że mam zupełnie odmienne zdanie co do urządzeń typu NAS. Stąd właśnie narodził się pomysł na wspólne testy. Tak więc mam na imię Krzysztof i wspólnie z Andrzejem, którego to recenzja pojawiła się przed momentem na blogach portalu dobreprogramy.pl, próbujemy pokazać dobre oraz złe aspekty posiadania serwera plików a konkretnie Synology DS218j, który został udostępniony nam do testów.

W moim przypadku specyfikacja testera prezentuje się następująco:

- wykształcenie wyższe o profilu zarządzanie serwerami i systemami

- ponad 14 lat w zawodzie informatyka – administracja serwerami, sieci, HelpDesk, Backup, tworzenie i administracja stron www etc.

- szybkość łącza w domu 100Mbit/s

- mam dwójkę dzieci, jestem na etapie Spongeboba, Psiego Patrolu, Simsów i Movie Star Planet :)

- nie posiadam w domu urządzenia typu NAS. Zawodowo i owszem - korzystam głównie z rozwiązań QNAP, WD MyCloud oraz D-Link.

Rozpakowanie, pierwsze wrażenia oraz przygotowanie do pracy

W pudełku oprócz samego urządzenia znajdziemy również elementy montażowe. Dodatkowo znajduje się tam oczywiście zasilacz, skrócona instrukcja obsługi, kabel Ethernet i w zasadzie to wszystko. Nie znajdziemy żadnych dodatków, ale z drugiej strony nic nam więcej do szczęścia (oraz uruchomienia urządzenia) nie jest potrzebne.

Samo urządzenie jest koloru białego. Trzymając NAS w ręku ma się wrażenie, że jest to urządzenie z wyższej półki. Plastik jest dobrej jakości, a sam design jest jednym z lepszych, jakie miałem okazję widzieć. Po obu stronach obudowy umieszczony jest napis Synology, który oprócz walorów estetycznych pełni również funkcję wentylacyjną. Z tyłu możemy zobaczyć duży, bo aż 90mm wiatrak, który w połączeniu z wentylacją z boków obudowy powinien bardzo sprawnie odprowadzać ciepło z wnętrza. Sam wiatrak ma regulowane obroty, dzięki czemu praca bez obciążenia powinna być cicha, ale to sprawdzimy w dalszej części recenzji.

Na tylnej ściance obudowy znajdziemy dwa gniazda USB 3.0, gniazdo Ethernet oraz gniazdo zasilania. Na froncie natomiast znajduje się guzik odpowiedzialny za uruchomienie urządzenia oraz diody informujące o stanie dysków, połączeniu sieciowym oraz statusie naszego NASa. Guziczkiem odpowiedzialnym za uruchomienie możemy również bezpiecznie wyłączyć urządzenie. W tym celu wystarczy, że przytrzymamy go chwilkę do czasu, kiedy zacznie mrugać niebieska dioda. Urządzenie po chwili się wyłączy.

Montaż dysków nie przysporzył wielu problemów. Obudowa rozsuwa się bardzo dobrze, wszystko do siebie pasuje, nic nie obciera. Tutaj ponownie widzimy, że pomimo tego, że jest to model budżetowy, Synology nawet w tym przedziale cenowym robi urządzenia bardzo dobrze wykonane. W przypadku produktów innych firm dobre spasowanie obudowy nie jest wcale takie oczywiste. Wielki plus dla Synology.

Dzięki skróconej instrukcji obsługi, montaż dysków jest prosty i przyjemny. Podczas instalacji HDD ani razu nie miałem problemu z żadnym elementem, wszystko do siebie pasowało. Po złożeniu obudowy całość skręca się śrubkami, które są dołączone do zestawu.

Pierwsze uruchomienie oraz podłączenie do sieci

Uruchomienie urządzenia trwa około półtorej minuty. Po zaświeceniu się diody status pomyślałem, że będę musiał przeskanować sieć w poszukiwaniu sprzętu lub połączyć się do routera w celu odczytania, jaki adres został przydzielony naszemu urządzeniu. Otóż nic bardziej mylnego! Wystarczy, że wejdziemy na stronę http://find.synology.com/, a ona sama za nas wyszuka nasze urządzenie w sieci lokalnej i pokazując adres IP zaproponuje połączenie z nim. Taka mała rzecz, a znacznie ułatwia i przyspiesza konfigurację. Kolejny duży plus dla Synology.

Po wciśnięciu guziczka „Połącz” ukazuje nam się krótki kreator, który pomaga nam zainstalować najnowsze oprogramowanie w urządzeniu. Sama instalacja nie trwa długo, ale ponowne uruchomienie urządzenia po instalacji już tak. Cały restart trwa około 5 minut. Po tym czasie możemy przejść do dalszej konfiguracji, gdzie ustawimy login i hasło niezbędne do dalszego zarządzania urządzeniem oraz nazwę serwera NAS, dzięki którym łatwiej będziemy mogli uzyskać połączenie oraz podłączyć udziały sieciowe. W kolejnych krokach możemy w naszym NASie zainstalować dodatkowe programy m.in. Audio Station, Serwer Multimediów, Video Station, Hyper Backup itd. Mamy również możliwość założenia konta u producenta i zarejestrowania sprzętu co da nam możliwość dostępu do urządzenia, zarządzania nim oraz udostępniania plików spoza naszej sieci LAN.

Opis możliwości oprogramowania, tworzenie kont użytkowników oraz udziałów

Tworzenie nowego użytkownika jest bardzo proste i jednocześnie daje nam dużo możliwości, które już spieszę Wam opisać. Podczas zakładania nowego Usera uruchamia się kreator, w którym możemy przydzielić uprawnienia do konkretnych folderów, ustawić limit pamięci na dysku, przyznać dostęp do zainstalowanych aplikacji oraz ustawić limity szybkości ściągania i wysyłania plików. Dodatkowo użytkowników możemy przydzielać do wcześniej utworzonych grup w których możemy mieć odgórnie zdefiniowane wszystkie wyżej wspomniane ustawienia.

Tworzenie oraz udostępnianie przydziału jest równie proste, co tworzenie nowego użytkownika. Mamy tutaj kreator, który prowadzi nas „za rękę” przez wszystkie funkcjonalności oraz opcje dodatkowe. Podczas zakładania nowego udziału możemy zaszyfrować tworzony katalog, przydzielić użytkownikom lub grupom konkretne uprawnienia, włączyć kosz czy ukryć katalog tak, żeby nie był wyświetlany podczas listowania udostępnionych katalogów. Standardowo możemy uruchomić kosz dla nowo stworzonych udziałów, a dostęp do niego przyznać administratorowi urządzenia.

Ciekawostką jest tzw. harmonogram kosza. Działa on następująco – jeżeli coś wyrzucimy to ląduje to w nim, ale żeby nie tracić cennej pamięci wewnętrznej jest on cyklicznie opróżniany. Możemy ustawić kiedy i o której godzinie będzie się to działo. Ta funkcjonalność jak i inne są szerzej opisane w dostępnej pomocy.

Muszę tutaj przyznać, że opcja szyfrowania udziałów sieciowych bardzo mnie zaskoczyła i jednocześnie ucieszyła. Przy obecnej polityce RODO taka funkcjonalność powinna być w standardzie a u większości konkurentów jej nie ma.

Wszystkie opcje, które opisałem podczas zakładania użytkownika, czy tworzenia nowego folderu możemy w każdej chwili zmieniać edytując zasób lub konkretnego użytkownika. Wszystko działa intuicyjnie i każda opcja jest dokładnie tam, gdzie będziemy jej szukać.

Mając całe drzewo katalogów możemy zmieniać uprawnienia do konkretnych folderów wewnątrz innych, tworząc przy tym zaawansowaną siatkę udostępnień. Co prawda w domu raczej do niczego nam się to nie przyda, ale w małej firmie jak najbardziej. Synology pokazuje, że pomimo że urządzenie jest wersją raczej budżetową, mamy w nim funkcjonalności droższych braci, którzy mogą z powodzeniem działać w korporacjach. Takie podejście firmy możemy zobaczyć również w ilości oraz jakości programów dodatkowych, które możemy doinstalować.

Do uzyskania dostępu do naszych danych mogą nam również posłużyć takie usługi jak serwer FTP, TFTP oraz funkcja RSync. Możliwości te przetestowałem i wszystko działało znamienicie. Dla zastosowań komercyjnych możemy podłączyć naszego NASa do domeny, co pozwoli nam zarządzać dostępami oraz uprawnieniami z poziomu administracyjnego serwera domenowego.

Podczas pierwszej konfiguracji system proponuje nam instalację podstawowych aplikacji, które mogą się nam przydać. Wielu osobom do zastosowań domowych ten pakiet w zupełności wystarczy. Jednakże, jeżeli chcemy bardziej się pobawić, rozwinąć skrzydła urządzenia, czy też sprawdzić jego możliwości to musimy wejść do sklepu z aplikacjami nazywanego tutaj „Centrum pakietów”. Znajdziemy tam między innymi takie aplikacje jak serwer Tomcat, czy Python, obsługę PHP i do tego możliwość zainstalowania środowiska Joomla, Wordpress, Mantis i wiele więcej. Mamy także możliwość doinstalowania akceleratorów pobierania, dzięki czemu urządzenie samo kolejkuje sobie pliki, które chcemy pobrać. Ściąganie rozpocznie się o wskazanej porze np. w nocy, kiedy nie korzystamy z internetu i urządzenie wrzuci pobrane materiały do odpowiedniego katalogu. Ta funkcjonalność bardzo przypadła mi do gustu. Do monitorowania urządzenia, sprawdzania jego stanu oraz działających usług posłużą nam programy, dzięki którym będziemy mogli uruchomić coś na wzór widgetów w telefonie. Tutaj możemy je pogrupować na naszym ekranie głównym. Dzięki nim szybko sprawdzimy, czy wszystko z naszym urządzeniem jest ok., czy nie brakuje miejsca na dyskach, czy nie jest zbyt mocno obciążone itd.

Z programów może korzystać każdy użytkownik, chyba że administrator zadecyduje inaczej. Może on bowiem przydzielić dostęp do konkretnego programu wskazanemu użytkownikowi. Jedna osoba może zajmować się udostępnioną stroną internetową, druga serwerem FTP, a trzecia monitorować całą pracę NASa. W domu raczej taka funkcjonalność się nie przyda, ale w małej firmie jak najbardziej. I tutaj wręcz trzeba wspomnieć o kolejnej możliwości, która chyba była dla mnie największym zaskoczeniem. Możemy na urządzeniu uruchomić serwer DHCP i zrobić z niego router. Do gniazd USB, które mieszczą się z tyłu obudowy możemy opcjonalnie podłączyć zewnętrzną kartę WiFi lub Bluetooth znacznie rozszerzając funkcjonalność. Otrzymujemy wtedy router WiFi / Bluetooth z obsługą DHCP i udostępnianiem plików. Wszystkie inne urządzenia, które udostępniają nam internet stają się wtedy zbędne. Co prawda nie jest to 100% router, gdyż NAS ma tylko jedno gniazdo ethernetowe, do którego musimy w takim wypadku podłączyć nasz internet i rozdzielić sieć domową tylko za pomocą WiFi, ale w większości domów nie potrzebujemy niczego więcej. Brawo Synology!

Oprócz użycia ww. zewnętrznych urządzeń, porty USB możemy wykorzystać podłączając do nich np. drukarkę. Dzięki temu będzie ona obsługiwana przez sieć. Przydatne jest to szczególnie wtedy jeśli w swoim urządzeniu drukującym nie mamy takiej funkcjonalności. Synology również przewidziało drukowanie za pomocą usługi Google Cloud Print, która daje możliwość wydruków z każdego miejsca na świecie na naszej drukarce podłączonej do sieci. Mała rzecz, ale jak bardzo potrafi czasami uratować życie gdy musimy coś pilnie wydrukować a na odbiór wydruku mamy zaledwie chwilkę.

Kolejną opcją, która przyda się podczas codziennego użytkowania jest możliwość hibernacji urządzenia. Możemy ustawić, czas, po którym NAS kolokwialnie mówiąc pójdzie spać, czyli wyłączy dyski, zmniejszy napięcie i wyłączy wiatrak. Pozostaje uruchomiona tylko karta sieciowa, która czeka, aż ktoś będzie chciał się podłączyć i skorzystać z zasobów urządzenia. Wtedy jest ono wybudzane i gotowe do pracy. Funkcja ta działa poprawnie, chociaż szybkość samego wybudzania mogłaby być nieco większa.

Opisałem tutaj kilka wybranych funkcjonalności. Dużo większa ilość czeka na Was w samym urządzeniu już po jego zakupie.

Podłączenie urządzenia do komputera, telewizora, telefonu czy tabletu. Codzienna praca, szybkość działania.

Po podłączeniu urządzenia do sieci i pierwszej konfiguracji mój telewizor sam odnalazł NAS. Udostępnione dane bez problemu można było przeglądać i uruchamiać. Oczywiście dostępne były tylko katalogi udostępnione dla wszystkich.

Na komputerze podłączyłem się do zasobów klasycznie – przez przymapowanie udziału. Zero problemów. Na komputerze córki podłączyłem się do jej, prędzej utworzonego zasobu i wszystko działo tak, jak miało. Miała dostęp tylko do swoich filmów i bajek bez dostępu do moich dokumentów.

Próbując podłączyć się do zasobów z telefonu / tabletu najpierw sprawdziłem, czy producent udostępnił aplikację w sklepie. Okazuje się, że tak i….jest tego całkiem sporo. Podłączenie do stacji muzycznej, przeglądania zdjęć, odtwarzania filmów, czy nawet czat z innymi użytkownikami naszego urządzenia to tylko kilka przykładów, jakie daje nam oprogramowanie Synology ze sklepu Play.

W przypadku telefonu i tabletu mogłem niestety przetestować tylko działanie na systemie spod znaku zielonego robocika. Podczas testów nie miałem dostępu do urządzeń z iOS na pokładzie.

Podczas kilku dni testów urządzenie działało bardzo dobrze, spełniało swoją funkcję w 100%. Filmy odtwarzane w 4K na telewizorze działały bez przerw. Nawet przy większym obciążeniu nie miałem żadnych większych przestojów. Wielozadaniowość w tym wypadku wychodzi Synology na kolejny plus. W punkcie pierwszym tej recenzji pisałem o wiatraku, który jak mi się wydawało miał mieć regulację obrotów. Tutaj niestety muszę napisać, że się myliłem. Wiatrak podczas testów działał jednostajnie, przez co w przypadku, kiedy mielibyśmy urządzenie postawione przy komputerze, na którym pracujemy moglibyśmy odczuwać pewien dyskomfort spowodowany szumem. Testowany egzemplarz miał również inny problem, a mianowicie bardzo głośne działanie dysków. Sądzę jednak, że inny dobór HDD miałby tutaj duże znaczenie. Pomimo, iż głośne działanie spowodowane jest przez dyski to musiałem o tym tutaj wspomnieć. Wszystko oczywiście cichło, kiedy urządzenie wchodziło w tryb hibernacji.

Podsumowanie

Synology to urządzenie jak każde inne. Różnice w stosunku do innych firm nie są znaczne ale za to dość innowacyjne. Dlatego też z DS218j czuję się jak z autami marki Audi. Małe rzeczy, małe funkcjonalności a cieszą. Są to rozwiązania, które nie zawsze znajdziemy u innych producentów, a ułatwiają pracę i sprawiają, że użytkownik czuje się dopieszczony przez firmę. Pomimo że – tak jak w przypadku Audi – nawet za budżetowe modele płacimy dość dużo, wiemy że każda złotówka wydana jest na urządzenie premium, które nie będzie dla nas tylko kolejnym domowym sprzętem i zbieraczem kurzu, ale dobrym kumplem, który pomoże nam w pracy, rozrywce oraz po prostu w udostępnianiu plików. Testowany NAS nie był pozbawiony wad. Mimo to długi czas oczekiwania podczas wyjścia z hibernacji, czy brak możliwości konfiguracji trybu pracy dysków absolutnie go nie dyskwalifikują. Ogrom możliwości, funkcji, a przy tym prostota działania sprawia, że chciałbym mieć takie urządzenie w domu. Ode mnie ocena bardzo dobra z dużym plusem.

Zrzuty ekranu: