Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Linus, linux i rewolucja — a wszystko to w jednej książce

Linus Torvalds po prostu dla zabawy. Historia przypadkowej rewolucji – takim oto tytułem przywitała mnie okładka tej książki. Tak, wiem, nie ocenia się książki po okładce, no ale: Linux – jest, Linus – jest, coś tam o rewolucji – też, nawet pingwina Tuxa tam na okładkę wpakowali! Czyli jednym słowem – biorę. Dosłownie biorę, nie kupuję, tylko biorę, gdyż akcja naszej historii dzieje w bibliotece mojej uczelni. Dokładnie mówiąc w zapomnianym i zakurzonym dziale IT, który od jakiegoś roku robi za moją prywatną biblioteczkę. Książki są tam gdzie je zostawiłem, wiem co mam wziąć w następnej kolejności, a żaden ze studentów obecnie chyba nie jest zainteresowany odrywaniem wzroku od swojego smartfona. Tam też wpadła mi w ręce wspomniana wyżej pozycja. Przyznaję, jestem fanem biografii, są interesujące, czasem zabawne, no i bardzo edukujące. A co może być bardziej edukujące niż biografia Torvalds’a?

Okazuje się, że prawie wszystko inne.

Przysiadłem do tej pozycji licząc że poznam coś nowego, coś co może zrobi ze mnie fana Linuxa? (którym może gdzieś tam jestem i jakieś distro potestuję, ale i tak siedzę na Windowsie), albo że po prostu dostałem książkę, którą warto polecić i po prostu będzie fajna? Cóż, jeżeli też macie takie nadzieje widząc ową pozycję w księgarni, schowajcie te nadzieje do kieszeni. W tej książce jest bardzo mało o Linusie Torvalds’ie, a o Linuxie jeszcze mniej. Nie jestem zły na Davida Diamonda, bo pisze dobrze i czyta się naprawdę szybko, o wiele bardziej zawiodłem się na samej historii… czy też opowieści? (jak zwał tak zwał). Jeżeli będziecie naprawdę szaleni tak jak ja i zabierzecie się za lekturę tego dzieła, nie liczcie na garść ciekawostek, którym będziecie w stanie wręcz zarzucać wszystkich kolegów przy piwie. W zamian dostaniecie wyrywki z życia Linusa: o tym że kupił sobie taki samochód albo inny, że jechał autostradą i jego córce bardzo chciało się siku (serio, to jest w tej książce), albo o tym, że jego żona wyrwała go na randkę pisząc do niego maila. Pamiętajcie, to były czasy systemu Minix oraz wynalazcy i konstruktora znanego jako Sir Clive Marles Sinclair (to nazwisko warto znać, a jeżeli nie wiecie kto to dokładnie był i co zrobił, to kiedyś machnę o nim wpis), więc napisania maila było wyczynem! Przyznaję, fragment z randką i może jeszcze ze trzy inne, ratują trochę historię przypadkowej rewolucji.

No ale ta książka ma właśnie taki tytuł a nie inny, rewolucja! Historia! Cokolwiek… A tutaj dostajemy po prostu luźne gadki Linusa i Davida o piwie, kopulacji i saunach. Nie da się ukryć, pozycja ta przybliża postać Linusa, wyjaśnia parę nietaktów które popełnił, jak chociażby to sławne „My name is Linus Torvalds and I am your god”, czy też pokazuje jakim bólem w tyłku mogą być inni programiści, ludzka ignorancja i polityka.

r   e   k   l   a   m   a

Więc tak, chciałbym powiedzieć, że „Linus Torvalds po prostu dla zabawy. Historia przypadkowej rewolucji” (kto takie tytuły wymyśla?), jest kiepską książką, że jest w sumie tak o niczym, dwóch facetów siedzi i gada co im ślina na język przyniesie, rozdrabnia się na setki mało ważnych wątków i nie ma żadnej puenty. Kompletny brak jakiejś warstwy edukacyjnej, przekazu, motywacji, nie wiem, tego „czegoś”, czego oczekuję po przeczytaniu książki. Że będzie bardziej emocjonująca niż wypicie porannej herbaty. No i fakt, że Linus dalej życie (i oby żył nam jak najdłużej) sprawia, że książka nie ma jakiegoś zakończenia, jest po prostu urwana w pewnym momencie i widzimy tylną okładkę. Jednak jest też druga strona medalu, bo czego bym złego o tej pozycji nie powiedział, ile bym wam tutaj nie marudził, to nie mogę przeoczyć tego faktu, że czytało się szybko, przyjemnie, no i jakoś nie mam wrażenia, że kompletnie zmarnowałem ten czas.

Więc jeżeli liczycie na super rozbudowaną historię waszego guru, zapomnijcie, to nie jest taka książka. Natomiast, jeżeli nie macie nic do roboty, książka wręcz leży przed wami, to czemu nie? Zdecydowanie lepsze to niż marnowanie czasu na oglądaniu śmiesznych kotków na youtube czy czegoś podobnego.

Po prostu dla zabawy. Historia przypadkowej rewolucji.

Oryginalny tytuł: Just for Fun: The Story of an Accidental Revolutionary: Linus Torvalds.

Linus Torvalds, David Diamond
Wydawnictwo: K.E. Liber
Ilość stron: 236

Jeżeli jednak chcielibyście przeczytać biografię, która da nieco do myślenia, sięga po naprawdę interesujące tematy i podchodzi do nich nieco bardziej szczegółowo, no to nie pozostaje mi nic innego jak polecić tytuł, który wciągną mnie w świat biografii:

"Pan raczy żartować, panie Feynman!". Przypadki ciekawego człowieka

Fizyka, wojna, budowanie bomby atomowej, spotkania z Einsteinem! Może nie jest to książka o wspaniałym programiście, ale z pewnością jest to wspaniała biografia. Tak że polecam ją każdemu, nawet osobą które nigdy wcześniej po biografie nie sięgały.

Teraz czas na pytanie do czytelników! Szukam dobrej, ale tak serio dobrej, biografii jakiejś ważnej osoby ze świata IT. Torvalds, Gates, Jobs, Zuckerberg i podobni. Znacie coś takiego?
 

linux hobby inne

Komentarze