Studium bloga: czemu blogerzy odchodzą?

Kiedy człowiek próbuje zasnąć, zawsze pojawiają się pomysły na wpis, czemu tak jest? Pojęcia nie mam, ale za to wiem, że gdy wszyscy śpią, ja wbijam kolejne litery w LibreOffice starając się nie zasnąć.

No i właściwie czemu to robię? Co mi to daje?

  • chęć wygadania się? - może,
  • potrzebę bycia zauważonym? - no niezbyt,
  • korzyści materialne? - no proszę was,
  • przyjemność? - tak, chyba, to jest to, pisanie to po prostu frajda.

Jednak sam fakt przelewania myśli na klawiaturę, ten przyjemny proces tworzenia, nie zawsze wystarczy, żeby zmotywować, lub wręcz zatrzymać kogoś tutaj.

Serio, przez blog ostatnimi czasy przewijało się tyle nowy awatarów, osób, które pisały naprawdę fajne teksty, a teraz rozpłynęli się jak kamfora. No i nie mam na myśli osób, które pisały 2-3 teksty i znikały. Chodzi mi o persony, które weszły z przytupem i potem ten poziom utrzymywały, jak chociażby Szefuncio czy Karol, z którym miałem przyjemność dzielić pokój na coldzlocie.

No a teraz cisza, nie ma, zniknęli, ich wykres popularności szedł w górę, a potem nawet nie tyle ile spadł, to po prostu się skończył. To właśnie skłania mnie do zastanawiania się, co ich motywowało do pisania, co sprawiło, że się tutaj pojawili, oraz przez co przestali tworzyć.

Można myśleć, że chodziło o konkursy, pisać dużo, dobrze, często i wygrać smartfon!

Niech podniesie rękę ten, który chociaż raz nie pomyślał o nagrodzie z konkursu, kiedy one jeszcze istniały. Jednak to nie mogła być jedyna motywacja do pisania. Wysiłek jak wkładało się w rozwijanie bloga, nie równał się otrzymaniu nagrody.

Może chodziło o pieniądze z reklam? Nie… wtedy tego jeszcze nie było, nawet teraz już nie ma, no i ani to grzało, ani ziębiło, ot było.

Więc czemu ktoś, kto świetnie pisał, nagle przestawał?

Frustracja panie, FRUSTRACJA!

Trochę sobie żartuję, ale trochę coś może w tym być. No bo nie pisze się do szuflady, pisze się po to, żeby to ktoś czytał. A jak się już napisze, włoży w to wysiłek i nikt tego nie czyta, no to jest swoisty zawód, niedosyt, czegoś brakuje, czegoś tu nie ma.

Czy to jest właśnie to?

Blogerzy odchodzą, bo czują, jakby ich teksty ginęły gdzieś we mgle? Piszą, to wisi przez chwilkę w bocznym panelu na dobreprogramy, ale ta mała kolumna, jest wręcz tak… no właśnie… mała, że po chwili ich praca zostaje zastąpiona pracą kogoś innego, nawet tego samego dnia lub następnego. Jak tu nie czuć zawodu, gdy poświęciło się czas na stworzenie czegoś, czego nikt nie ogląda.

Przyznajcie się!

Każdy, chociaż w odrobinie lubi jak łechce się jego ego, lubimy być klepani po ramieniu i szukamy aprobaty. Czy blog nie jest właśnie takim medium, wręcz stworzonym do tego? Piszemy coś i czekamy na reakcję. Czasem pozytywne, czasem negatywne, ale jakieś zawsze są mile widziane. Wtedy wiemy, że to wywołało jakieś emocje, że ktoś to przeczytał. No, a kiedy jesteśmy zepchnięci na dalszy plan, to wielu po prostu się wypala.

Czy to nie jest jakiś paradoks? Mamy za mało blogerów, a jednocześnie za dużo, żeby wszyscy mieli dla siebie kawałek miejsca na blogu.

Oczywiście to tylko moje teoretyzowane, mogły być inne powody, dlaczego blogerzy przestawali tu pisać. Może po prostu im się znudziło albo znaleźli inne hobby. No ale kurde… szkoda mi niektórych blogów, fajnie się je czytało.

Chyba że jest jeszcze jakiś inny powód?

Jeśli tak, to ktoś wie jaki?

5!

---

*wszystkie zdjęcia pochodzą z pixabay.com