Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Brednie i przepowiednie

Przeczytałem właśnie Windows 8 może być ostatnim systemem z rodziny Windows, co wpłynęło na moją potrzebę wywnętrzenia się w temacie, który przepływa gdzieś na granicy mojej uwagi od pewnego czasu, a który... tak naprawdę nie jest niczym nowym, a i wnosi niewiele.

Historia się powtarza

Oczywiście, rozumiem, że każdy ma prawo do własnego zdania i tegoż wyrażania. Nota bene korzystam w tego właśnie w tej chwili. Twierdzę mianowicie, że wieszczenie końca Windows to brednie. Jest to mniej więcej ten sam poziom wieszczenia, co krzyki na temat końca świata w 2012 z powodu kończącego się kalendarza majów. Niektórzy mają po prostu wyraźną potrzebę zaistnienia, nieważne jakie bzdury by gadali. Takich samych malkontentów była masa, kiedy wpuszczano na rynek Windows 7 (na co tam to, kiedy XP jest systemem kompletnym i Microsoft nic nowego już nie wymyśli), czy nawet dużo wcześniej, kiedy wydano Windows 95 - tak, tak pokolenie mojego ojca uważało odwrócenie relacji DOS-Okna za "wynaturzenie", a Win 3.11 było jedynym słusznym + doświadczenia z NT pre-4.0. Ot, historia zatacza koło - jak zawsze.

8-sceptyk

Względem pros & cons używania Windows 8. Przyznam, że początkowo sam należałem do grona sceptyków pt. "brak menu start", "na co mi te kafle" - ergo: Win8 ssie. Wszak jestem (byłem?) wielkim fanem/zwolennikiem Win7, który to jest dla mnie jak na razie systemem wszech czasów (mimo tego, że bez wad nie jest). Do tego jeszcze kwestia estetyki - dopracowane, finezyjne, wykonane z dobrym smakiem UI odrzuca się na rzecz wizualnie prymitywnego interfejsu.

r   e   k   l   a   m   a

Nolens volens (chcąc nie chcąc) przesiadłem się na 8 w pracy, gdzie od zawsze istnieje parcie na nowe technologie i najnowsze wersje wszystkiego, no i musiałem się z tym jakoś oswoić. No i co?

Pierwszy szok

Cóż... pierwszego szoku doznałem uświadamiając sobie, że... osławione menu start nie jest mi do niczego potrzebne! Wszystko, co było mi stamtąd potrzebne teraz załatwiają skróty klawiszowe WinKey+<cośtam>. Mój zestaw pierwszej potrzeby, to:


  • WinKey+X - menu, które nie miało prawa nie itsnieć we wcześniejszych wersjach, a jednak nie istniało
  • WinKey+D - wejście na pulpit
  • WinKey+E - nowe okno eksploratora/shella
  • WinKey+Q - wyszukiwanie (to samo co kiedyś pod menu strart/searchbox), które jest moim podstawowym narzędziem do uruchamiania aplikacji nie przypiętych do paska

Ribbon w oknach shella, to naprawdę przydatna pierdoła, a dialog kopiowania plików też należy do kategorii "to powinno było od zawsze wyglądać co najmniej tak". Jest kilka drobiazgów więcej, które mi podeszły (ale nie rozpiszę się teraz w tym temacie, bo akurat wolę pomarudzuć ;). I tu też przychodzi zaskoczenie w momencie uświadomienia sobie, że wszystkie plusy, które dostrzegam, dotyczą części... desktopowej. Bo na szczęście...

...nikt mnie nie zmusza...

Do używania wspaniałych kafli fantastycznych inaczej. Zgadzam się ze zdaniem wyrażonym w komentarzu O4i :

Moim zdaniem problemem Windows 8 nie jest samo ModernUI, ale kompletny brak pomysłu na sensowne połączenie obu światów (kafelki i starsze UI). Przez co powstała pokraka w, której wita nas modern UI a po chwili okazuje się, że to była tylko fasada, jak z westernu a za nią jest zwykły pulpit, tylko bez menu start.

Mój przypadek to potwierdza. Kafle witają, a po chwili myk na pulpit i cieszę się nieskrępowaną pracą, nie pamiętając zupełnie o kaflach, które jedynie momentami migną mi przy użyciu WinKey+Q.

Prawdę mówiąc cieszę się, że kafle są tylko fasadą, bo poza odmiennym wyglądem (nie przeczę, jest to prostota nie pozbawiona dobrego smaku) niosą ze sobą pewien poziom niedopracowania, jak i niewygody dla użytkownika "nie-dotykowego".

Niedopracowaniem jest fakt, że większość aplikacji mieli przed uruchomieniem, szczególnie przy pierwszym uruchomieniu, więcej niż to warte w kontekście odpowiednich komunikatów uświadamiających co się właśnie dzieje i dlaczego mieli. Aplikacja się tyle ładuje? Nie ładuje się prawidłowo? Cały system muli? Nie da się tego poznać bez interakcji. A chcąc dokonać interakcji można jedynie odsunąć ładującą się aplikację na drugi plan, czyli zawiesić ją, a w rezultacie przerwać jej ładowanie. Lipa.

Przykładem niewygody nie będzie to: przewijając główne okno aplikacji w poziomie trafiamy nagle na widok z kontenerem przewijalnym pionowo, który natychmiast/bez klikania przejmuje scrolling i w efekcie przewija się on w pionie, a nie całość dalej w poziomie.

Konkluzja

Jak zwykle sprawdza się powiedzenie "nie taki diabeł straszny...", bo usprawnienia z całą pewnością są obecne, a to, co brzydkie/zbędne/niefunkcjonalne - można obejść/olać/wyłączyć. I samo to wystarczy wg mnie by stwierdzić, że Windows śmierci przepowiednie, to nic innego niźli brednie ;P

PS. Aha. I przyznam, że do braku Hi-Fi/ą ę/hi-endowego designu UI się przyzwyczaiłem. W domu pracuję na 7, w pracy na 8 i przyznaję, że za patrzeniem na 7 nie tęsknię (co wydawało mi się niemożliwe). 

windows oprogramowanie inne

Komentarze