Co tak naprawdę jest spartaczone w Windows 10...

Intro

Tak myślałem, że prędzej, czy później napiszę taki blog, jednak powstrzymywałem się, żeby wyszło sprawiedliwie. Do tego czasu niejednokrotnie broniłem Windows 10, jak i ostro krytykowałem go. Myślę, że zanim przejdę do tematu tego wpisu, krótko opiszę co musiałem znieść do tej pory i jakie ogólnie mam doświadczenie.

Trzeba zacząć od tego, że Windows 10 zainstalowałem kilka dni przed oficjalną premierą systemu (czytaj - podpisałem pakt z Szatanem i dołączyłem do grupy Insider). Po prostu chciałem go poznać jak najszybciej i jak się potem okazało był to wielki błąd. Do tej pory mogłem zatracić chronologię poszczególnych wydarzeń, ale były one mniej więcej takie...

  • Kompletnie niedziałający pasek zadań wraz z Menu Start - próbowałem to naprawiać na mnóstwo sposobów, pamiętam że przekopałem wtedy pół Internetu. Użycie punktu przywracania pomagało na krótki czas, po czym problem znów powracał. Problem ten również występował na laptopie taty.
  • Krótki czas po premierze wypisałem się z grupy Insider... Przynajmniej tak myślałem do czasu, gdy zainstalowała mi się kolejna nieprzetestowana kompilacja, w której wszystko przestało działać. Wróciłem więc na poprzednią kompilację ucieszony, że jest taka opcja. Po tym zabiegu Menu Start znowu dostało świra i poznikały mi prawie wszystkie skróty, jak i wszystkie aplikacje systemowe. Problem był na tyle poważny, że nie było na to jednej poprawnej odpowiedzi i nawet nikt na forum dobrychprogramów nie podzielił się radą (https://forum.dobreprogramy.pl/solved-zniknely-aplikacje-ze-sklepu-po-... ). Po przekopaniu drugiej połowy Internetu udało mi się samemu znaleźć kilka pomocnych postów i rozwiązać problem.
  • Mój brat nie mógł zaktualizować swojego komputera ze względu na "niekompatybilny sprzęt". Nie mogliśmy wyjść z podziwu... 8GB RAM'u, trochę stara karta graficzna Radeon HD 6850, 4-rdzeniowy procesor Q9550... Tutaj szukanie w Internecie nic nie dało. Dopiero po kilku miesiącach brat wpadł na pomysł, żeby zaktualizować BIOS. Bingo. Pytanie, czemu Windows nas o tym nie powiadomił, tylko wyrzucał jakiś error o procesorze..?

  • Takich ciekawych sytuacji było więcej, ale po części je pozapominałem (na szczęście), a po części pora na główną część wpisu.

    Co tak naprawdę teraz jest spartaczone w Windows 10...

    W tej chwili Windows 10 już się trochę ogarnął... Jest mniej więcej stabilny i szybki. Jednak nadal ma wady, które w pewnych okolicznościach potrafią doprowadzić do szału.

    Używaliście kiedyś laptopa hybrydowego? Świetna sprawa - w każdej chwili mogę odwrócić ekran "na lewą stronę" i korzystać z niego, jak z tabletu. Jest tylko jedna sprawa - strzeżcie się orientacji wertykalnej. Przechylenie ekranu o 90° i powróceniu do widoku horyzontalnego, spowoduje, że wszystkie Wasze ikony zostaną upchane z lewej strony ekranu. Błahostka? Zasugerujecie, że wystarczy mieć program do przywracania pozycji ikon? Przywracanie ikon po każdej zmianie orientacji potrafi ostro zirytować... Czemu ja mam to robić?! System powinien się tym zająć! Taka prosta rzecz, tyle update'ów wychodzi bez przerwy, a Microsoft nie wpadł na poprawkę do tak oczywistego problemu... Podobnie się dzieje, gdy przełączam na pracę w rozszerzonych ekranach.

    Kolejna sprawa... Mieliście sytuację, w której chcieliście pooglądać sobie akurat jakiś streaming i wideo nie chciało się za żadne skarby zbuforować? Po czym patrzycie na Wydajność w Menedżerze i przecieracie oczy ze zdziwienia, widząc maksymalne zużycie przesyłu danych? Szybko można zauważyć, że przyczyną jest usługa INACZEJ inteligentnego transferu w tle współgrająca z Windows Update... W takiej sytuacji trzeba poświęcić z 10 minut na kilkukrotne ubicie usługi (jeden raz nie wystarczy, mocne skurczybyki).
    Tak by the way, zastanawialiście się kiedyś, czemu wszystkie nazwy usług zostały przetłumaczone na język polski? Ja też nie wiem.

    Używacie wyszukiwarki umieszczonej w Ustawieniach? Piękna atrapa. Szczególnie po najnowszej aktualizacji w stu procentach przestała działać. Nie wiem, czy śmiać się, czy płakać. Raczej coraz bardziej mam ochotę dać w twarz temu, kto do tego dopuścił.

    Tak samo wyszukiwarka systemowa jest śmiechu warta. Mimo tego całego indeksowania jest bezużyteczna. Jeśli chcemy znaleźć coś więcej niż skrót do jakiejś aplikacji, to równie dobrze sami możemy już własnoręcznie zacząć grzebać w folderach. Sorki trochę przesadziłem... Nawet z tym pierwszym mogą być problemy!

    Pomyślmy co dalej... Przy każdej większej aktualizacji na nowo instaluje się cały syf, którego mieć nie chcemy. Można na nowo siadać do PowerShella. A właśnie... Instalują się na nowo nawet te apki, które odinstalowaliśmy BEZ użycia PowerShella. Dzięki Windows, że tak o nas dbasz, co my byśmy zrobili bez tych twoich śmieci...

    Założę się, że jeśli korzystasz z Win10, to znasz na pamięć te dwie komendy:

    sfc /scannow

    oraz
    dism /online /cleanup-image /restorehealth

    Dość długo nie musiałem korzystać z tych komend, ale w przeszłości odpalałem je prawie codziennie w często płonnej nadziei, że zrobią coś za mnie. Co ciekawe, uruchomione nawet bez potrzeby potrafią czasem coś naprawić. Co? Tego nikt nie wie.

    Możecie uznać mnie za paranoika, ale w tej chwili przed prawie każdym poważniejszym update'em (np. anniversary update) robię kopię zapasową systemu. Chociaż po przeczytaniu wstępu, chyba rozumiecie mój punkt widzenia.

    Dalej... Rzutowanie na zdalny ekran przez WiFi. To jest dopiero ciekawostka. Mój laptop, choć potrafi rozłączyć się w trakcie strumieniowania, to potrafi połączyć się ze Smart TV (brawo). Laptop taty już nie potrafi się połączyć z tym samym telewizorem.

    Teraz może trochę bez sensu się przyczepię, ale co tam... Jak już tak lecę... Nadal nie można się obejść bez programów takich jak Glary Utilities lub Odkurzacz. Windows sam o siebie, jak i o sprzęt nie zadba, śmiecie nadal po kilku miesiącach beztroski zapchałyby dysk i rejestr, nie wspominając o fragmentacji i błędach dysku, i tak dalej...

    Outro

    Powiem tak... Jest o wiele lepiej, niż było na początku. Kto wie, może Microsoft musi zrobić krok w tył, by zrobić dwa kroki do przodu. Tak, czy siak, na razie musimy się męczyć z totalnie losowymi problemami w miejscach, w których w ogóle się ich nie spodziewamy.

    Pisane na Windows 10.0.14393.