Moja podróż dobiegła końca - dotarłem do kresów telewizji i internetu

Jestem sobie mały miś - w "internetach" nie od dziś

Z dobrodziejstw globalnej sieci korzystam od dawna - widziałem już prawie wszystko. Kot grający na klawiszach, prezydent Putin ujeżdżający delfina, czy azjata podpalający własne gazy - nie jest mi to o obce.

...nic mnie już raczej nie dziwi, czasem może troszkę się skrzywię ...

Internet, jako nowoczesne medium komunikacji w społeczeństwie wytworzyło też u mnie pewien mechanizm obronny, który działa jak swego rodzaju prezerwatywa - moja empatia jest coraz lepiej chroniona i zawuażam u siebie znieczulicę. Dzień w dzień jestem bombardowany nowymi informacjami:

  • ilu ludzi zginęło w zamachach bombowych,
  • o katastrofach samolotów, gdzie leciało 130 osób,
  • kolejna egzekucja i bardzo dosadny film z palenia żywcem, albo ucinania głowy,
  • o kolejnej tragedii związanej z żywiołem (powódź, pożary), gdzie ludzie nie mieli ubezpieczenia.
  • jedna śmierć to tragedia, milion – to statystyka.

    Coraz mniej to mnie "rusza" - ot, dzień jak codzień, karuzela jedzie dalej... Temat na dłuższy tekst, nie o tym dzisiaj chciałem napisać.

    Jednak myliłem się... Cytując Ferdynarda Kiepskiego: "są jeszcze na tym świecie rzeczy, które się fizjologom nie śniły". Postanowiłem w weekend odświeżyć mój "telewizor", czyli monitor z podłączonym komputerem dostarczającym "KODI ". Gdyby ktoś był bardzo ciekawy co do samych gratów: nie mam czym zaimponować (szczególnie posiadaczom wielkich TV, które zaczynają się w salonie a kończą na balkonie) - ot, 24 cale z małą skrzynką mającą na pokładzie całkiem solidny procesor. Nie potrzebuję obecnie nic większego - na filmy to chodzę do kina a w domu oglądam ze dwa seriale i czasem posłucham jakiś wiadomości.
    Jak już przebrnąłem przez konfigurację KODI, trzeba było ustawić kolory w monitorze. Gdzie znajdę dobry materiał? Przyroda. Discovery - jak to moje szczęście, głos Pana Bogusława Wołoszańskiego i materiał z wojny (chyba Blitzkrieg - atak na Polskę). Ciekawe, ale przy tym raczej kolorów nie ustawię. Zobaczmy co na "Animal Planet". W międzyczasie robiłem porządek w kablach starając się upchnąć wszystkie graty w jednej szafce. Wróciłem do ustawień obrazu... biegające psy, sielanka, przyroda - ale obraz był jakiś dziwny. Zresetowałem monitor do ustawień fabrycznych, wróciłem do moich kabli, starając się poprawić połączenie tymczasowe analogowe VGA (czekam na przejściówkę z DisplayPort na HDMI ). Nic nie dało... już miałem szukać drugiego kabla, kiedy pojawiła się prezenterka oznajmiająca, że oglądam właśnie "DogTV".

    Telewizja dla psów

    Ktoś może mi zarzucić, że jestem nie na czasie i "urwałem się z choinki". Dla mnie to szokujące. Telewizja dla psów! Po sprawdzeniu - nie, to nie jest jakaś ukryta kamera, czy kabaret.

    Pani prowadząca oznajmia to, co podejrzewałem (kiepski obraz): "dzięki badaniom każda ramka i dźwięk został dostosowany do potrzeb psów - kolory, kontrakt, jasność, odświeżanie, oraz częstotliwość". Mówiąc szczerze, ciężko mi w to uwierzyć, nie mam jednak narzędzi do sprawdzenia, czy rzeczywiście jest mniej ultradźwięków tak nielubianych przez psy, oraz czy nie ma jakiś przekazów podprogowych ("spacer, spacerek!", czy "jedzonko"). Nie wiem też jak do końca z tymi kolorami... nie jestem psem (ale amerykańscy uczeni przecież się nie mylą...).

    Ogólnie prowadząca tłumaczyła i zapraszała do kolejnych pozycji programowych. Ja trafiłem na "stymulujący" - przez 10-15 minut pokazane było z perspektywy psa-obserwatora zabawa nad morzem (rzucanie frisbee), potem część "relaksacyjna":

    Zacząłem szukać i rzeczywiście jestem do tyłu: istnieje "to" od trzech lat, dostępne w +12 krajach!

    Dostęp 24h/dobę - abonament ~39zł/miesiąc, lub ~310zł przy opłacie za cały rok.

    Żeby nie było - dostępne na różne platformy, można nawet puścić na smartfonie psu, który np. nudzi się na spacerze.

    Wracając do tego spaceru... Jestem bardzo tolerancyjny na kupę płynącą z telewizora - niech sobie gwiazdy skaczą do wody, gotują, czy na Discovery niech będzie otwierany kolejny magazyn (aukcje), czy na MTV praktycznie brak muzyki. No ale jak ktoś namawia do wspólnego oglądania z psem jak inne psy są na spacerze? WTF?

    Sama idea "telewizji dla psów" - też staram się to zrozumieć. Słyszałem, że są psy lubiące jakąś formę atrakcji w domu (włączone radio, czy telewizor) jak pozostają w domu. Ale robienie z tego całego działu programowego: "Relaxation", "Stimulation", "Exposure"?

    Podsumowanie

    Do czego dążę... Jestem jeszcze z pokolenia, które zna rzeczywisość bez internetu. Znam świat bez kota podobnego do Hitlera, ludzi jedzących kaktusa, czy zwyrodnialców obdzierających kota ze skóry przed kamerą. Są jednak młodsze pokolenia, które od dziecka mają z tym kontakt. Nie, nie jestem za cenzurą, czy totalnym pilnowaniem/blokowaniem treści, bo to ma krótkie nogi - w szkole na smartfonie i tak koledzy pokażą, wytłumaczą co/gdzie jak się wkłada, albo jak wygląda "żywa pochodnia" (kot oblany benzyną i podpalony). Niech jednak ktoś tłumaczy, że to nie jest do końca normalne. Że nie jest normalnym reality show typu Honey Boo Boo, czy "The Sex Factor ". Że nie jest normalna telewizja dla psów...