Chińskie prezenty: kabelki USB do ładowania oraz ciekawy sposób na OTG

Chiński rynek jest przepełniony różnymi akcesoriami do naszych cyfrowych gadżetów, a atrakcyjna cena bardzo kusi. Niestety nie wszystko co wydaje się atrakcyjne okaże się solidnym produktem, ale można znaleźć też sporo ciekawych propozycji.

Tym razem króciutka prezentacja przewodów micro USB jakie mnie zainteresowały. Przy okazji sprawdziłem kabelki pod względem obciążalności prądowej, czyli jak duży prąd może popłynąć przez kabel, aby na jego wyjściu spadek napięcia nie był większy niż 5%. Czyli jeśli ładowarka USB daje nam napięcie 5V, to pod obciążeniem (po podłączeniu ładowanego urządzenia) napięcie po drugiej stronie kabelka nie może być niższe niż 4,75V. Pomiarów dokonałem przy użyciu zasilacza laboratoryjnego dającego napięcie 5V, aby zasymulować standardowe zasilanie oraz jako Quick Charge (szybkie ładowanie) przy napięciu 9V. Do symulacji ładowanego urządzenia, zastosowałem regulowane elektroniczne obciążenie (Load USB Tester). Ta wersja ma komplet wejść w różnych wariantach USB, iPhone oraz kostkę przyłączeniową dla podpięcia dowolnego źródła.

reklama

Do pomiarów napięć wykorzystałem multimetr cyfrowy Mastech MS8265, aby zachować dokładność wyników. Cały test polegał na badaniu, dla jakiego obciążenia (jakiego prądu) wartość napięcia zachowa tolerancję 5%, przy ustawionym odpowiednio napięciu 5V oraz 9V. 

Istotnymi cechami dobrego kabla jest jego solidne wykonanie z wytrzymała powłoką zewnętrzną oraz odpowiednio duży przekrój przewodów zasilających wewnątrz. Istotne są też złącza na końcach, które powinny mieć odpowiedniej jakości styki, posiadające jak najniższy opór elektryczny przy podłączeniu - najlepiej złocone, a mocny docisk to też ważna sprawa. Pod kątem wygody powinien być elastyczny oraz długi, jednak długość wpływa negatywnie na parametry elektryczne. Aby przewód był miękki, to musiałby być cienki (większy opór elektryczny), taki sam wpływ ma długość. Jak więc osiągnąć kompromis?

Niebieska sznurówka (125cm)

Interesujący wydaje się mój pierwszy kabelek, wykonanie na "sznurówkę". Wizualnie prezentuje się bardzo dobrze, a przy tym jest bardzo wytrzymały. Oplot chroni dość dobrze wnętrze przewodu, a przy tym jest ładny. Długość to 125cm w ładnym kolorze oplotu. Jest dość elastyczny i wygodny w użytkowaniu, wtyczki są wykonane solidnie i zamknięte w metalowej obudowie, a styki wyglądają na pozłacane. Test wykazał 0,75A dla napięcia 5V oraz 1,33A dla 9V. Cena zakupu to 6,36zł. 

Czarna skóra (100,5cm)

Ten model to gruby, skórzany sztywniak. Oplot robi wrażenie grubej skóry, zeszytej na całej długości solidnym "sznureczkiem". Przez to kabel jest masywny i niechętnie się nagina. Długość lekko przekracza 100cm, a końce wieńczą solidne wtyczki, również metalowe. Standardowo kabel pozwala na przesłanie prądu o natężeniu 1,04A dla 5V oraz 1,82A dla 9V. Jak widać stylowy wygląd daje radę również pod względem elektrycznym, a cena jego wyniosła 7,20zł. 

Czarna sznurówka z kontrolką (124cm)

Kolejny kawał solidnego oplotu, bardzo miły w dotyku. Końcówki solidne, metalowe, a na dodatek we wtyczkę micro USB wbudowana kontrolka zasilania, która bez obciążenia świeci na niebiesko, a po podłączeniu do odbiornika pulsuje na czerwono w czasie procesu ładowania.

Charakterystyczny świetlny piorun LED, ostrym światłem sygnalizuje stan pracy kabelka. Długość przewodu to 124cm, co bardzo ucieszy osoby mające gniazdka trochę dale od miejsca spoczynku swojej elektroniki. Jaką może zaoferować wydajność ten przewód? Trochę z obawami podszedłem do testów, ponieważ układ kontrolki reagującej na prąd płynący przez kabel, zazwyczaj potrzebuje szeregowego opornika do pomiaru natężenia. Dla napięcia 5V, prądu udało się przesłać 0,77A i 1,36A dla 9V - czyli nie jest źle przy takiej długości i cenie 7,93zł. Jedyny minus, to taki że kontrolka przestaje działać przy napięciu 9V.

Magnetyczny z kontrolką (106,5cm)

Ten ciekawy kabelek posiada metalowe wtyczki i solidny oplot, ale najciekawsza jest magnetyczna końcówka micro USB. Pozwala to na wygodne i bezpieczne podpinanie ładowania w szybki sposób, bez precyzyjnego celowania wtyczką do gniazda urządzenia ładowanego.

Złącze magnetyczne posiada pięć sprężynujących pinów w części bazowej i dziesięć pól stykowych w końcówce micro. Pozwala to na łączenie ze sobą tych elementów dowolną stroną z zachowaniem poprawnego połączenia. Dodatkowo mamy do dyspozycji zieloną, dyskretną kontrolkę zasilania, która działa przy obu napięciach.

Taki sposób połączenia zapewnia wydajność prądowa na poziomie 0,61A dla 5V oraz 1,05A dla 9V. Słabsze wyniki są zapewne efektem niewielkich styków szpilkowych, które współpracują z magnetycznym złączem. Długość przewodu wynosi 106,5cm - czyli bliski standardu dla typowych kabelków dodawanych do smartfonów. Cena jaką przyjdzie nam zapłacić za ten wymyślny kabel to aż 17,38zł. 

Krótkie jest różne

Na koniec postanowiłem przetestować trzy krótkie kabelki, w myśl zasady - im krócej, tym wydajniej. W tej konkurencji stanęły obok siebie: (1) oryginalny kabelek Samsunga od pojemnego power banku EB-PA710, (2) chiński kabelek zakupiony na Ali, (3) kabelek od "paluszkowego" power banku o pojemności 2600mAh (kto wie ten wie). Wszystkie kabelki mają podobną długość - ok. 21-22cm. Krótki Samsung wyciągnął 1,14A/2,04A - odpowiednio dla 5V i 9V. Drugi, chiński kabelek pochwalił się prądami odpowiednio 1,26A i 2,19A. Ostatni z wieloma końcówkami uraczył mnie prądami odpowiednio 0,27A oraz 0,8A - jest to zupełnie pozbawione sensu istnienia, bo takimi małymi prądami będzie ciężko coś naładować, a i wykonanie pozostawia wiele do życzenia. Najlepszym wyborem okazuje się niewielki chiński "łącznik" (2), kosztujący raptem 1,40zł. 

Jeszcze jedno na koniec - adapter OTG

Przy okazji testowania kabelków, trafił w moje ręce ciekawy adapter OTG, umożliwiający podłączenie dowolnego urządzenia USB (np. myszki, klawiatury, kamerki, pamięci pendrive itp.) do portu micro USB w naszym urządzeniu z Androidem. Adapter umieszcza się we wtyczce USB typu A, tak że wystaje jedynie końcówka micro USB. Umieszczenie takiego adaptera w pamięci przenośnej, przekształca nam jej złącze w zgodne z naszym urządzeniem. Plusem takiego adaptera jest minimalny spadek napięcia zasilającego przekazywanego do akcesoriów, co umożliwia bezproblemowe podłączenie kamerki USB czy tunera TV. Minusem jest natomiast to, że czasem gdy chcemy wyjąć wtyczkę, adapter pozostaje w urządzeniu. Radą na to jest przyciśniecie wtyczki USB palcami, aby adapter się nie wysunął. Za takie rozwiązanie OTG przyjdzie nam zapłacić 2,13zł.

UWAGA - pomiary prądu były wykonane przy stałym napięciu zasilania. Część ładowarek USB (przede wszystkim marki Samsung) podbija napięcie zasilania im większe jest obciążenie, aby zniwelować spadki napięcia na przewodzie - wówczas będziemy mogli uzyskać wyższy prąd - należy to brać pod uwagę przy interpretacji wyników. 

Zachęcam do lektury testu ładowarek USB

sprzęt porady urządzenia mobilne
reklama

Komentarze