Trwa konkurs "Ogól naczelnego", w którym codziennie możecie wygrać najnowsze maszynki systemowe Hydro Connect 5 marki Wilkinson Sword.

Więcej informacji
Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Naprawa drukarki atramentowej HP D5160 — czy leci z nami sprzęgło?

W dobie planowego postarzania sprzętu oraz postępującej miniaturyzacji, coraz częściej mamy problem z przeprowadzeniem naprawy naszych urządzeń. W dzisiejszych czasach jednorazowe drukarki stały się normą. Na szczęście nie dałem się wciągnąć w grę producentów i dzielnie trzymam się jednego modelu sprzętu drukującego, który daje się podreperować. Mowa tutaj o atramentówce HP Photosmart D5160, którą zakupiłem ponad 10 lat temu jeszcze za czasów Windows XP i pracuje praktycznie bez problemu przez ten czas. Co prawda przeprowadzałem kilka napraw, jednak po tych drobnych zabiegach sprawowała się bez zarzutu kolejnych kilka lat. Choć sam producent postawił na niej krzyżyk już dawno - ja nie daję się przekabacić na nic nowego.

Niestety znów przyszło mi się zmierzyć z humorami mojej "koleżanki", która po wydrukowanej stronie odmówiła posłuszeństwa, wyświetlając czerwony wykrzyknik. Oświadczenie to było poprzedzone zgrzytaniem, mieleniem i trzaskami. Ostatecznie pojawił się również komunikat dotyczący blokady karetki. Nie poddałem się wcześniej to teraz tez nie zostawię tego tak - pomyślałem i poszedłem spać.

Rano zabrałem się za starcie kurzów oraz rozebranie druk-masterki. Czynność tą rozpocząłem od przygotowania narządzi w postaci zestawu plastikowych narzędzi do podważania zaczepów podczas otwierania obudów, śrubokręt z końcówką TORX T15 oraz pomocniczo z płaską końcówką. Otwarcie obudowy rozpocząłem od zdjęcia pokryw bocznych, których zaczepy znajdują się od spodu urządzenia.

Kolejny krok to wyjęcie tylnej klapy oraz demontaż górnego narożnika. Aby to zrobić trzeba delikatnie poluzować zaczepy znajdujące się w trzech otworach tylnej ścianki obudowy. Po zdjęciu narożnika, odsłania się dostęp do trzech wkrętów trzymających obudowę właściwą.

Po ich wykręceniu zabieramy się za wkręty znajdujące się w zakamarkach przedstawionych poniżej.

Wydawało by się że już można zdjąć "karoserię" jednak coś nam jeszcze trzyma. Niecierpliwi będą się mocowali z tym kawałkiem plastiku, myśląc iż trzymają jeszcze jakieś zaczepy - niestety musicie zwolnić. Mam dla was informację - są jeszcze dwa wkręty (HE HE HE). Po otwarciu wieka górnego, po lewej stronie nad wyświetlaczem jest kolejna "śrubka". Po jej usunięciu przenosimy nasze spojrzenie na lewy bok i odpinamy taśmę sygnałową od panelu sterującego. Aha zapomniałem wspomnieć na samym początku, że zanim zabierzemy się za rozkręcanie powinniśmy odłączyć drukarenkę od zasilania i od komputera :-) W każdym razie kolejnym etapem będzie wypięcie z zatrzasków panelu przedniego, bo pod nim znajdziemy co? No właśnie, ostatni wkręt, który blokuje nam drogę do szczęścia! Nie muszę chyba wspominać, że należy uważać na białą taśmę sygnałową? No dobra tak tylko wspominam na wszelki wypadek.

Teraz już bezproblemowo można zdjąć nadwozie i skierować gałki na prawą stronę w kierunku mechanizmu zębatego. Coś wam jeszcze blokuje? Pomoże otwarcie klapki podajnika CD.

Z boku widzimy mechanizm zębaty, a dokładniej na lewo od białego koła, mamy tzw. sprzęgło. Widać że coś jest nie tak, ale zobaczmy z bliska. Aby go zdjąć, należy pociągnąć go delikatnie do siebie, jednocześnie popychając sprężynujące ramię z osią na dole. Jak dotkniecie to będziecie wiedzieli które to. W moim przypadku ułamał się kawałek plastiku tworzący zaczepienie dla jednego z kółek. Aktualnie jest dość ciężko ze znalezieniem tego typu części - bardziej popularne jest pęknięte środkowe kółko w tym mechanizmie. Jednak poszperałem trochę w kontaktach i znalazłem kogoś kto posiadał owe części. Taka pierdółka kosztowała mnie ok. 20 zł ale jest to niewielki koszt za przywrócenie pełnej sprawności mojej plujki. Zaopatrzyłem się więc w nową obudowę sprzęgła i przystąpiłem do jej wymiany.

Aby dostać się do środka, trzeba zdjąć metalową klamerkę i wcisnąć delikatnie zaczepy na krawędziach. Właśnie to środkowe kółeczko jest też dość częstym winowajcą wadliwej pracy sprzęgła - wymieniałem je już ponad dwa lata temu, więc na razie mam spokój:-) Po złożeniu tego ustrojstwa do kupy, można złożyć go na miejsce. Wciskamy wał i nasadzamy sprzęgło na oś. Tutaj uwaga - ze względu na to iż nie wiemy dokładnie w jakiej pozycji ma ono być (prawdopodobnie jest gdzieś pomiędzy pozycjami bo karetka nie mogła być zadokowana poprawnie), może nie od razu zaskoczyć w działaniu.
W celu dopasowania położenia można założyć obudowę i podłączyć taśmę sygnałową od panelu, a następnie włączyć zasilanie. Prawdopodobnie procedura startowa spowoduje wysunięcie sprzęgła i zgrzyty, w tym momencie można przez szczelinę w obudowie sprawdzić i docinać sprzęgło z powrotem na wałek. Wówczas wszystko powinno zaskoczyć. Wyjściowe położenie sprzęgła powinno być ustawione tak, aby lewe ramię było założone na dolny haczyk.

Na koniec składamy wszystko do kupy i drukujemy...ale zaraz coś jest nie tak. Chociaż mechanizm działa prawidłowo, to wydruk jest "dziurawy". Drukarka czekała na część ok. tygodnia i prawdopodobnie karetka nie była poprawnie zaparkowana co poskutkowało przyschnięciem tuszu na głowicy.

Aby to naprawić spróbujmy systemową funkcję czyszczenia głowic. Niestety nie pomogło to w odetkaniu dysz. Trzeba zatem zrobić to ręcznie. Po wyjęciu kartridża zobaczyłem mocno usmarowane, zaklejone dysze które nie mają prawa działać. Do oczyszczenia tego delikatnego elementu użyłem płynu do udrażniania głowic - został mi jeszcze z dawien dawna gdy jeszcze bawiłem się w napełnianie pojemników z tuszem :-) Można takie coś kupić za kilka czy kilkanaście złotych w "internetach". Przyda się też delikatna (soft) chusteczka celulozowa. Chusteczkę składam na cztery części i nasączam odrobiną płynu.
Kładę głowicę dyszami na chusteczkę i lekko dociskam, aby płyn spowodował rozmoknięcie tuszu. Kilka razy wykonujemy tą czynność aż głowica będzie czysta. Ale uwaga nie wycieramy chusteczką, ani żadną watą czy czym kolwiek innym dysz, bo można je uszkodzić lub zatkać paprochami.

Po tym zabiegu włożyłem głowicę do drukarki i wykonałem czyszczenie systemowe, aby drukarka po swojemu otarła dysze. Wydruk testowy potwierdził pełen sukces - naprawa skończona. Użytkownik zadowolony, tylko producent kręci nosem że nie kupuję nowej drukarki. Na zakończenie warto wykonać kalibrację kolorów i do następnej awarii ;-)

 

sprzęt porady

Komentarze

0 nowych
  #1 25.07.2017 09:36

Wszystko ładnie i pięknie, ale nie zrobiłeś podstawowej rzeczy, mianowicie nie ustaliłeś co i dlaczego się zacięło podczas pracy na tyle mocno, by rozwalić sprzęgło. Bez tego szybko może stać się to samo.
Ja też jestem entuzjastą starych plujek, i w takiej 960C/970C "terkotanie" i zacięcie się mechanizmu czyszczenia głowic oraz parkowania (czasem też kończące się wyłamaniem trybu) jest spowodowane maśtyką na dnie pojemnika z pampersem, co powoduje zacinanie się mechanizmu, a po przeskoku "po zębach" rozsynchronizowanie się całej reszty, włącznie z ogłupiałymi ruchami karetki.
Co do czyszczenia zaschniętych głowic, osoby napełniające radzą też na moment wsadzić głowice do gorącej wody po czym przenieść się zaraz na papierowy ręcznik. Odblokowałem w ten sposób już kilka swoich starych pojemników.

irokiee   9 #2 25.07.2017 10:23

ech a ja czas jakiś temu wyrzuciłem do recyklingu taki model (jeszcze ze ślubnej kasy kupiony)... :-) drukowała dobrze aż do czasu... kupiłem tanią laserówkę Brothera ze skanerem - koniec zasychających tuszy, z powodu nieużywania przez dłuższy czas...

  #3 25.07.2017 10:25

no chłopaku zaszalałeś

DexterI9000   10 #4 25.07.2017 10:51

Ja tak samo na laserowym Brotherze lecę od nastu lat, nie do zdarcia i nic nie zasycha. Ale naprawy takiego urządzenia też pewnie sprawiają satysfakcję. :P

bravo   18 #5 25.07.2017 10:51

@irokiee: Szkoda drukareczki :-) Co do zasychania, to akurat ten model jest bardzo odporny na te dolegliwości. Jeśli karetka jest prawidłowo zaparkowana, to uszczelki na stacji serwisowej nie pozwalają na zasychanie dysz. Oczywiście przy stosowaniu oryginalnego tuszu - drukarka może stać bezczynnie pół roku i nic nie zaschnie - już przetestowałem taki scenariusz. W tym konkretnym przypadku głowica nie była poprawnie zaparkowana, co spowodowało przyschnięcie.

  #6 25.07.2017 11:23

Fajnie ,że kogoś kręci taka naprawa ...doceniam zdolności autora tekstu

Sebastiann   5 #7 25.07.2017 11:42

Podziwiam ludzi, którym się chce naprawiać drukarki. To chyba ścisła czołówka najgorszych urządzeń do naprawy.

Adax   4 #8 25.07.2017 11:49

Próbowałem naprawić swojego EPSON-a, ale niestety odtykanie dysz nie przyniosło żadnego rezultatu. Skończyło się na zakupieniu starej laserówki, a EPSON robi już tylko za skaner.

  #9 25.07.2017 12:12

@Adax: Mój Epson trafił na Allegro jako dawca części.

~MacG   5 #10 25.07.2017 12:15

@Sebastiann: Chyba tylko te nowe, jednorazowe. Naprawianie właśnie takich starszych to czysta przyjemność.

kosmoski   7 #11 25.07.2017 12:19

@Sebastiann: Aczkolwiek nie do końca :) Sam też nie wziąłbym się za rozebranie drukarki. W mojej HP1320 wytarła się rolka separatora. Już miałem dać drukarkę do serwisu, ale popatrzyłem na YouTube, jak ją można wymienić. Okazuje się, że jest to banalna czynność. Rolka kosztuje 10zł na Allegro i tyle kosztowała mnie "naprawa" :)

Stare laserówki nie mają chipów zliczających, więc warto je reanimować jak najdłużej :)

Adax   4 #12 25.07.2017 12:33

@kosmoski: Dlatego używam teraz starej laserówki. Dokupiłem sobie do niej oryginalny printserver i jest super. Jedyna wada takiego rozwiązania jest taka, że nie można "jednym przyciskiem" robić kserowania bez użycia komputera. Szczególne jest to utrudnienie dla domowników, będących na bakier z komputerem.

karol221-10   12 #13 25.07.2017 12:33

Podziwiam za determinację :)
Ale mam dwa takie pytanka:
a) Ile lat służy ci ta drukarka?
b) Ile kosztuje cię ta drukarka w eksploatacji?

bravo   18 #14 25.07.2017 13:01

@karol221-10: drukarkę kupiłem ponad 10 lat temu, głowice z tuszem kupuję tylko oryginalne. Ale kupuję przeterminowane po okazyjnych cenach ok.30zł za szt. Pojemność np. czarnego to ponad 40ml, więc starcza na długo. To że są przeterminowane, to nie ma najmniejszego znaczenia - ostatnie kupowałem rok po terminie i sprawują się bezproblemowo.

  #15 25.07.2017 13:12

Tak, tak, 10 lat projektowali to sprzęgło, aby się po 10 latach popsuło. Czy możesz polecić jakąś książkę o tym jak postarzać sprzęt, albo polecić uczelnię na której wykładają przedmiot " Postarzanie sprzętu". PS. Sprzęgło się popsuło, bo projektował je ktoś z twoim poziomem umysłowym.

  #16 25.07.2017 13:13

@bravo: te daty na tuszach to podobno nie data przydatności, a termin po jakim nie masz możliwości zareklamowania go, bo producent po prostu się na to wypnie. Sam kiedyś miałem HPka i pracując w sklepie, trafiła się kiedyś partia takich "przeterminowanych" tuszy do niej. Niektóre czekały na swoją kolej jeszcze kilka lat u mnie w szufladzie - z żadnym nie było nigdy problemu.

Przemo78   8 #17 25.07.2017 13:13

Moja HP 1020 LaserJet od 11 lat też mnie nie zawodzi.

bravo   18 #18 25.07.2017 13:30

@Areh: Zgadza się, podana data to oficjalnie "data końca gwarancji" - wyraziłem się skrótem myślowym :-) Jedyna uwaga, to jeśli chodzi o np. czarny HP339 - jest to tusz pigmentowy i jak długo leży w innej pozycji niż pion, to pigment nie nadąża za cieczą nośną. Pierwsze wydruki mogą być blade, ale po jakimś czasie (można potrzepać trochę) po zainstalowaniu w drukarce (tak ze 3 dni) wszystko wraca do normy i mamy piękny czarny, laserowej jakości wydruk.

AlbatrosZippa   13 #19 25.07.2017 13:32

@bravo: Zawsze można tusz "zaktywować" za pomocą włożenia do kubka z ciepłą wodą (jak tusz do rzęs) tylko nie można zamoczyć głowicy. Tak nie raz uratowałem tusz do wyrzucenia. Nie ważne czy to oryginalny HP (teraz nowsze plujki mają focha na zamienniki i co dwa-trzy drukowania wyskakuje wiadomość "Włożono nieoryginalny kartridż kolorowy. HP zaleca oryginalne tusze") czy zamienniki za przysłowiowe 5 zł

Autor edytował komentarz w dniu: 25.07.2017 13:34
  #20 25.07.2017 22:21

A ja postępuję trochę jak qqłka - niewiele rzeczy drukuję, a kiedy już muszę, lecę pół piętra w górę, do sąsiada. Raz na jakiś czas, wypijamy sobie flaszeczkę i wszycho - zero kosztów z mojej strony i maksimum zadowolenia z obu stron.

Pudel89   10 #21 26.07.2017 13:50

@bravo: Brawo Ty :)
Zabrałeś się za jedną z najbardziej niewdzięcznych napraw i to z sukcesem.
Tak na marginesie, chyba tylko gorzej naprawia się małe laserówki, modele kolorowe. Zabawy z tym dużo a syfu jeszcze więcej. Do mojej bez wódki nie podchodzę :D

mxk   3 #22 28.07.2017 11:58

@irokiee: Możesz polecić jakiegoś Brothera ze skanerem?

mxk   3 #23 28.07.2017 11:59

@DexterI9000: Jaki model? Szukam właśnie czegoś dobrego.

irokiee   9 #24 28.07.2017 12:18

@mxk: ja mam monochromatycznego https://www.brother.pl/printers/all-in-one-laser/dcp-1610we
skaner raczej przeciętny (piszę jako grafik i poligraf) ale do kopiowania dokumentów się nada... za to w sieci WIFI bardzo stabilnie (w pracy mam HP i potrafią się "zgubić" mimo że ip na sztywno przypisane)... koszt tonera śmieszny jak weźmiesz recyklingowany z allegro...

Gratulacje!

znalezione maszynki:

Twój czas:

Ogól Naczelnego!
Znalazłeś(aś) 10 maszynek Wilkinson Sword
oraz ogoliłaś naszego naczelnego!
Przejdź do rankingu
Podpowiedź: Przyciśnij lewy przycisk myszki i poruszaj nią, aby ogolić brodę.