Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Specjalista ds. IT – wywalamy starą ?

Dzień jak co dzień, a właściwie poniedziałek - to początek tygodnia niewiadomych. Już z rana odbieram telefon i zanim jeszcze odsłucham tragiczne opowieści o problemach, wyobrażam sobie przesadzone relacje rozmówcy. Ten telefon jednak wydawał się czymś więcej niż tylko panicznym wołaniem użytkownika do "naprawy" niedziałającej myszki, która wymaga zdmuchnięcia paprochów z sensora optycznego.

Przekaz rozmówcy był opanowany i rzeczowy. Użytkownik wykonał wszystkie czynności logicznie eliminujące problem, jednak nic z tego. Pomarańczowe światło rozświetlało nieustannie twarz wieloletniej pracownicy. Wiedziałem już, że problem jest poważniejszy niż zwykle i muszę osobiście "przepytać" winowajczynię wstrzymania pracy.

Podczas wnikliwej "rozmowy" z problematyczną "pracownicą", wszystko stało się jasne. Odmówiła wykonywania swoich obowiązków, bo jak stwierdziła - po tylu latach tyrania zniszczyła swoje zdrowie i nie zamierza dalej pracować. Na dodatek przeczuwałem, że wymaga pomocy specjalisty, bo tradycyjne prośby o powrót do obowiązków nie skutkują.

r   e   k   l   a   m   a

Diagnoza

Gwoli ścisłości doprecyzuję, że mowa o drukarce laserowej Brother HL-5250DN - jeśli ktoś miał by wątpliwości ;-) Problem dotyczył transportu papieru, który połknięty z podajnika kończył swoją podróż we wnętrzu z rozpaczliwym komunikatem zacięcia kartki. Jednak nie było to proste zacięcie, lecz głębokie zakleszczenie wielowarstwowe ze zgrzaniem w zespole utrwalania.

Po usunięciu zwojów papieru, jaki się nagromadził w tylnej części drukarki, pozostały fragmenty owinięte i zapieczone razem z tonerem. Po usunięciu tylnej pokrywy, ujrzałem te zgrzane kawałki kartek oraz rzecz gorszą, a mianowicie wytartą powłokę teflonową wałka utrwalacza (wałka grzejnego).

Te miejsca właśnie powodują przywieranie tonera oraz papieru i klinowanie się go wewnątrz. Już wcześniej drukarka miała problemy z poprawnym drukiem w trybie duplex (automatyczny druk dwustronny) oraz od czasu do czasu z wydrukiem większej ilości stron w jednej serii. No to chyba koniec z urządzeniem...
Podjęliśmy decyzję o zakupie nowej - ponieważ była potrzeba szybkiego przywrócenia możliwości druku. Zresztą i tak nosiliśmy się z zamiarem zakupu, więc to tylko była przyśpieszona decyzja. Co do naszej emerytki, która przepracowała ok. 8 lat w trudnych warunkach - szef oznajmił: to wyrzucamy ją! Po około 3 sekundach namysłu zaprotestowałem: NIE!

Zabrałem pacjentkę pod pachę i ukryłem w bezpiecznym miejscu na jakieś 2 miesiące - były wówczas ważniejsze sprawy. Po tym czasie, po szczegółowej analizie wypunktowałem sobie usterki:


  • uszkodzony zespół utrwalania
  • zużyty bęben
  • niepokojące dźwięki z mechanizmu transportowego
  • złamana dźwignia czujnika papieru w podajniku

Następnie rozpocząłem poszukiwania części zamiennych. Pierwsze wrażenia nie były optymistyczne - zespół grzejny to wydatek ok.400zł. Nie mogłem się poddać, dlatego zdecydowałem o zregenerowaniu podzespołów.

Regeneracja zespołu utrwalania (grzejnego)

Zarzuciłem więc oko na popularny portal Al...iexpress i znalazłem interesującą mnie część w postaci wałka utrwalacza z powłoką teflonową (Upper Fuser Roller). Kwota jaką przyszło mi zapłacić to dokładnie 4,74USD z przesyłką.

Zabieramy się zatem za naprawę. W pierwszej kolejności odkręcenie zespołu grzejnego i odczepienie przewodów - bułka z masłem. Gdy już miałem "grzejnik" na biurku, przyszło dostać się do wałka utrwalacza. Odkręcenie bocznych wkrętów nie pomogło w rozwarciu flaków. Okazało się, że wałek dociskowy (kolor czerwony) jest sprężyście przymocowany na dwóch sprężynach, które należy zdemontować. Cały docisk otwiera się na zawiasach.

Tak też zrobiłem, zastanawiając się jednocześnie jak uda mi się ponownie założyć sprężyny na swoje miejsce. No cóż, jakoś to będzie - dało się zdjąć, to da się i założyć - pomyślałem. Kolejnym krokiem było odkręcenie styków grzałki, na którą trzeba uważać, bo jest w formie szklanej rurki.

Wszystko powinno się teraz otworzyć, ale tego nie robi! Jakaś tajemnicza siła przytrzymuje wszystko razem. Już w myślach miałem przygotowany łom, aby tylko to piekielne draństwo otworzyć. Wtem palnąłem się w kapustę i odwróciłem moduł na drugą stronę. Przecież trzeba zdemontować wałek czyszczący, który blokuje otwarcie.

Teraz poszło już gładko i wszystko "rozpadło" się na kawałki. Ostrożnie wyciągnąłem wałek utrwalacza, który jest osadzony w plastikowych szczękach, a obraca się na łożyskach. Obrót powinien odbywać się lekko, jednak tutaj przychodziło to z trudem - czyli jest niespodzianka.

Po wyjęciu grzałki, przyszła pora na zdjęcie zębatki z wałka. Jak się okazało, wałek przymocowany jest do niej przez zagięte aluminiowe listki, których wyprostowanie uwolniło zębatkę. Kolejna czynność, to usunięcie zapieczonych łożysk. Zdjęcie ich to jedno, ale co z ich życiem? Obroty były bardzo ociężałe przez zgęstniały smar i przypalony toner. Oczyściłem je ile się dało z zewnątrz, jednak środek nadal sprawiał problem. Postanowiłem więc użyć znanego wszystkim WD-40 i w niewielkiej ilości naniosłem preparat na krawędzie łożyska. Było to trochę eksperymentalne podejście, ale przyniosło zaskakujące skutki. Udało się przywrócić należytą swobodę obrotu i doprowadzić elementy do stanu używalności.

Teraz pozostało jeszcze oczyszczenie okolicznych elementów z zgrzanego tonera i poskładać wszystko do kupy z nowym wałkiem utrwalacza, obchodząc się ostrożnie z grzałką. Mimo moich obaw co do założenia sprężyn dociskowych, operacja poszła dość sprawnie. Mogę zatem ogłosić, że moduł grzejny został przywrócony do życia wraz mechanizmem transportowym.

Regeneracja Bębna

Bęben składa się z ważnego elementu - wałka światłoczułego. Jego zużycie lub uszkodzenie powoduje zaczernienia na wydrukach. Po skontrolowaniu stanu mojej pacjentki, orzekłem postanowienie o wymianie wałka. Widać na nim miejscowe wytarcia po bokach, co powodowało czarne "plamy" na wydrukach. Koszt nowego elementu to kilkanaście złotych, więc taniocha jak barszcz.

Rozebranie bębna i wymiana wałka światłoczułego opisywałem we wpisie Drukarka laserowa - drukujemy za darmo! Dlatego odsyłam tam dla chcących zapoznać się ze szczegółami. W każdym razie wymiana wałka i wyczyszczenie wnętrza przywróciło właściwą jakość działania tego elementu.

Naprawa podajnika papieru

Ostatnia usterka jaka została, to złamany bolec zębatki czujnika papieru. W samej drukarce znajduje się taka mała zapadka, która jest ustawiana we właściwym położeniu przez małą dźwignię w podajniku papieru. Na szczęście wszystkie elementy znajdowały się w moim posiadaniu. Trzeba tylko zamocować złamaną oś i wszystko będzie działało. Klejenie nie było dobrym pomysłem z uwagi na trwałość takiego połączenia. Postanowiłem zatem wykonać otwór w podajniku i skręcić złamaną część wkrętem o średnicy 2mm. Udało się tego dokonać i wszystko wypadło znakomicie.

Podsumowanie

Drukarka została naprawiona i działa doskonale i zapewne jeszcze podziała długo. Cała operacja nie była bardzo skomplikowana i zajęła mi łącznie ok.3h, nie licząc oczekiwania na zamówione elementy. Koszt materiałów to 38,62PLN - zyskane doświadczenie oraz uznanie szefa: BEZCENNE. Na koniec przykładowe wydruki: podczas ostatecznej awarii, po naprawie zespołu utrwalania i po zregenerowaniu bębna.


 

sprzęt porady

Komentarze