Chuwi Hi9 Plus – co pod koniec 2018 roku może zaoferować aspirujący tablet z Androidem?

Strona główna Aktualności

O autorze

Choć marka Chuwi jest na ogół rozpoznawalna, to raczej nikt na wyrywki nie byłby w stanie wymienić jakiegoś wyróżniającego się w portfolio producenta urządzenia. Przyznajmy sobie szczerze – Chuwi kojarzone jest przede wszystkim jako marka chińska, wręcz „chińszczyzna”. I nie ma w tym nic złego – dziś nawet najmniej zaznajomiony z rynkiem konsument zdaje sobie sprawę, że w Państwie Środka nie produkuje się już wyłącznie rzeczy niskiej jakości. Produkuje się tam wszystko i dla wszystkich.

Przyznam, że o samym urządzeniu Chuwi Hi9 Plus, które trafiło ostatnio do naszej redakcji, aż do momentu rozpakowania pudełka nie wiedziałem nic – ot, strzał w ciemno. I przyznam, że zaskoczeń już po kilku minutach było sporo. O tym czy pozytywnych, czy też nie, napiszemy już przy okazji samej recenzji – na razie skupmy się na konstatacji. Otóż pierwszym zaskoczeniem jest to, że na niemałym (10,8-calowa przekątna ekranu) tablecie z aspiracjami do hybrydy, do którego podłączyć można całkiem niezłą klawiaturkę, zainstalowano… Androida.

Jeszcze 3-4 lata temu, gdy smartfony bardziej kojarzyły się z urządzeniem z 5-calowym ekranem, tablety z Androidem były częstą i całkiem lubianą propozycją. Dziś, gdy udziały tradycyjnych tabletów lecą na łeb na szyję i rzadko przekraczają 3%, duży tablet z Androidem stanowi ciekawostkę. Tym większą, że na Chuwi hula Android 8.0, co jeszcze powiększa dysonans poznawczy – wszak mamy do czynienia z przedstawicielem wymierającej klasy, a jednak z preinstalowanym świeżym (jak na androidowe standardy) oprogramowaniem i wyposażonym w slot na kartę SIM. Pod tym względem Chuwi Hi9 Plus to ciekawy dziwoląg łączący nowe i stare, punkt za odwagę.

Kolejny zwracające uwagę już po pierwszych minutach użytkowania aspekt jest dla tabletów kluczowy. Chodzi rzecz jasna o wyświetlacz IPS, któremu naprawdę trudno zarzucić wiele. Zwraca uwagę przede wszystkim jasnością, ale także ostrością, co niektórych może dziwić – rozdzielczość to 2560×1600 pikseli, co przy przekątnej 10,8 cala i proporcjach 16:9 daje 279 pikseli na cal i piksel wielkości 0,09 mm. Na papierze wydaje się to porażką, także w porównaniu do standardów oferowanych przez współczesne smartfony 279 ppi to niewiele, ale efekt okazuje się być zaskakująco dobry. Zwłaszcza, że za lwią część wrażeń odpowiada tu jasność i nasycenie.

Po chwili spędzonej z samym softem, do użytkownika zaczynają docierać wrażenia dotykowe. I tutaj niestety zaczynają się schody, bo mimo że tylna część obudowy tabletu została wykonana z aluminium, to jednak czuć i słychać tutaj niezbyt skuteczne spasowanie elementów. Między metalową pokrywą z tyłu a baterią znalazło się za dużo wolnej przestrzeni, przez co tablet sprawia wrażenie częściowo pustego w środku, czyli tandetnego. Z przodu nie jest lepiej, a w zasadzie dopełnia on miernych wrażeń organoleptycznych. Szkło pokryto bowiem folią, co z kolei skutkuje tym, że obudowa wyświetlacza sprawa wrażenie plastikowej. Sytuacji nie poprawia fakt, że ekran ugina się pod naciskiem w środkowej części.

Pod względem wzornictwa – nuda. Chuwi Hi9 Plus nie ma w zasadzie niczego, czym mógłby zwrócić na siebie uwagę, chyba że pokaźnej szerokości ramki wokół wyświetlacza. Kiepsko wygląda także „chromowana” listewka, która… urywa się nagle na jednej z krawędzi i ozdabia (czy na pewno?) tylko trzy boki urządzenia. Na krawędzi tej znalazł się port USB typu C (trzeszczy pod naciskiem) i mini jack, na prostopadłej przyciski regulujące głośność i włącznik. Z całą pewnością zarówno wzornictwo, jak i jakość materiałów oraz spasowanie elementów obudowy to po kilku chwilach spędzonych z Chuwi Hi9 Plus jego najsłabsze strony.

Procesor MTK6797X Helio X27
RAM 4 GB
Pamięć wewnętrzna 64 GB
Grafika ARM Mali-T880 875MHz
Ekran 10,8", IPS, 2560×1600 pikseli
Akumulator 7000 mAh
Oprogramowanie Android 8.0
Kamery 2×8 MP
Wymiary 266,4×177×8,4 mm
Cena ok. 1000 zł

Urządzenie jest jednak ciekawe – według materiałów prasowych udostępnionych przez producenta ma być „najlepszym flagowym tabletem z Androidem 2018 roku”. Dla wielu takie miano jest sprzecznością, zaś występowanie w jednym wyrażeniu tabletu, Androida i 2018 roku stanowi raczej niecodzienny kolaż niż przekonującą zachętę do zakupu. I takie właśnie pierwsze wrażenie robi Chuwi – to niecodzienny kolaż, patchwork, efekt pracy szalonego, podróżującego w czasie naukowca, który uszczknął coś z 2013, 2015 i 2018 roku, połączył, i dorzucił klawiaturę. Paradoksalnie jednak, urządzenie jest przez to ciekawe. Już wkrótce na łamach dobrychprogramów będziecie mieli okazję przekonać się, jak Chuwi Hi9 Plus sprawuje się w praktyce.

Zachęcamy Was do zadawania pytań i proponowania scenariuszy testowych w komentarzach – czekamy!

© dobreprogramy