Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Jakie czasy, takie klocki

"Za moich czasów..." - któż nie przypomina sobie słów często padających z ust swoich babć i dziadków? Cóż, wygląda na to, że ja też nie jestem zbyt oryginalny w stosunku do swoich maluchów. Wiele rzeczy chciałbym aby robiły "po mojemu": najlepiej gdyby słuchały tej samej muzyki i lubiały to samo co ja lubiłem w ich wieku, czyli były takie jak ja kiedyś byłem - eeee, wrong! Czy tego chcemy, czy nie, czas postępuje a wraz z nim zmienia się myślenie, zmieniają się ludzie, zmienia się technologia, dostępność różnych rzeczy jest większa, większe są możliwości. Ogólnie, świat się zmienił, a czas mnie posunął - taka prawda ;)

Zarażamy dzieci

Kiedy byłem w wieku moich pociech strasznie lubiłem, wręcz ubóstwiałem klocki lego. Uważam do dziś, że budowanie z klocków rozwija wyobraźnię, orientację przestrzenną, czytanie schematów, toteż początkowo zależało mi na tym, by dzieciaki także polubiły czas spędzać z klockami. Owszem, nowe pudełko, nowe klocki, instrukcja - zadowolenie na maxa. Wraz z postępem budowli miałem wrażenie, że to ja mam większą frajdę niż młodzi. Budowla gotowa, chwila zabawy i... dość. Brak pytań: jak to działa, po co to, na co tamto - dało mi to do myślenia.

Myślę: dobra, lubią grać, czyli lubią komputery - jak ja... Nie musiałem zbyt wiele czekać by nadażyła się sposobność ku "zarażeniu" kolejnym moim hobby: hardware. "Tato, coś mi gra wolno działa, a wczoraj było dobrze!". Ha! jest okazja - pomyślałem. "Widzisz... trza kompa przeczyścić, sprawdzić czy ma dobre chłodzenie" - mówię. Rozebraliśmy pc-ta, zdjęliśmy zakurzony radiator, smaruję pastą procek, a tu młody sobie wychodzi z pokoju... "Co jest? Nie robimy?" - pytam. "Tato, ja się na tym nie znam, to ty tu jesteś informatykiem..." - ;) usłyszałem. Cóż, dokończyłem robotę i już było git - dało się grać.

r   e   k   l   a   m   a

Mechanika - temat, który mnie jarał odkąd pamiętam, elektronika i godziny spędzone przy kuzynie dzierżącym lutownicę w ręku, muzyka oraz czas wypełniony przez nią - czasem wydaje mi się, że żadne z moich hobby nie ma dla moich maluchów żadnego znaczenia. Czy to źle? Chyba nie: ludzie są różni, zainteresowania także - tak sobie to tłumaczę. Aktywność fizyczna, jak rower, piłka, czas spędzony nad wodą, przejście górskim szlakiem wydają się być jedynym wspólnym zainteresowaniem. Młody śledzi rozgrywki w piłkę nożną, zna kluby, piłkarzy - kompletnie się tu nie pokrywamy, ale z chęcią wysłuchuję, kto tam kogo sfaulował, kto wygrał, gdzie grali. Nie powiem, żeby mnie to kręciło, ale miło widzieć jakiekolwiek zainteresowania u dzieciaków. Córę mam ciężko wyczuć - ta lubi ryzyko, od którego ją oddalam na ile mogę ;) Jedno jest pewne: cała nasza trójca lubi rowery, kopać piłkę i... grać w komputerowe gry.

Minecraft - lego dzisiejszych czasów

Tak sobie obserwuję dzieci i porównuję je do siebie, kuzynów, znajomych kiedy byliśmy w ich wieku. Mając po 7 lat budowaliśmy z klocków lego, bawiliśmy się modelami pociągów (tt, h0) i co nie zmieniło się do tej pory, cięliśmy w gałę. Dziś klocki zastąpiły komputery. Według powszechnej opinii, należy dziecom ograniczać czas spędzany przy komputerze. Tak, jestem tego samego zdania - jedyne czego nie chcę, to żeby nie wyrosły na takiego nerda, jak ja... Problem jaki się pojawia, to co w zamian kiedy oni wręcz uwielbiają komputery, a w szczególności gry? Starsi nie mogą wyjść z podziwu, jak coś, co ledwo oderwało się od ziemi obsługuje sprzęt elektroniczny, z jakim polotem, jak bardzo jest to dla nich naturalne. Komputery, tablety, telefon - jeśli chodzi o gry, to nie ma problemów. Gorzej z odpisaniem na SMS'a, hangouta, czy oddzwonieniem ;)

Niezrozumiałym było dla mnie oglądanie filmików na YT o minecrafcie przez moją młodzież. Ganiłem ich za to, choć nie zarejestrowałem tam przekleństw, czy czegoś co mogłoby te filmiki zdyskwalifikować, patrząc pod kątem treści dla młodych. Zwyczajnie uważałem to za stratę czasu: niepotrzebne zużywanie oczu, możliwość przedwczesnego nabawienia się hemoroidów, brak edukacyjnego przesłania i takie tam. Ich zainteresowanie minecraftem nie dało pozwolić na zaprzestanie tego procederu, pomimo ostrej krytyki przez starego. Rozmawiając z moją kuzynką zaobserwowałem, że zainteresowanie minecraftem moich dzieci nie jest odosobnionym przypadkiem. Ma dzieciaki w podobnym wieku i dokładnie takie same wrażenia, jak moje: "nie rozumiem tego".

Widząć, że lubią minecrafta, postanowiłem postawić w naszej domowej sieci minecraftowy serwerek bukkit. Może trochę ograniczyli oglądanie filmików, ale nie do końca... Niby cel nie został osiągnięty, ale kiedy zobaczyłem co stworzyli w końcu zrozumiałem. Filmiki o minecrafcie na YT to dla nich materiał edukacyjny do późniejszych poczynań w grze. Działając w trybie kreatywnym utworzyli swój świat - podobny do tych, jakie my budowaliśmy z klocków przed laty!

Na początku żałowałem, że to wszystko co zdziałali jest tylko wirtualne. Teraz jednak widzę, że ich twórczość ma szansę przetrwać dłużej niż moje budowle, po których pozostały tylko wspomnienia... Kopia serwera, świat zarejestrowany na Youtube - myśmy nie mieli takich możliwości :) poniekąd ten wpis także troszkę przyczyni się do przetrwania ich twórczości. Można by się tu wspierać, czy jest to styropianowy pomnik, czy nie - dla mnie nie. Jako że nagrałem to co mi zaprezentowali, to się pochwalę. Niestety nie przygotowałem się zbytnio do nagrania (taka była sytuacja) i filmik bardziej przypomina pokaz slajdów, ale można sobie wyobrazić ile czasu i pracy włożyli w utworzenie swojego świata, zarówno tego na powierzchni, jak i te przypominające katakumby pod ziemią:

 

gry

Komentarze