Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Pi MusicBox — malinowa szafa grająca

Muzyka towarzyszy mi od najmłodszych lat. Pamiętam dokładnie, jak rodzice w ciężkich czasach zakupili radiomagnetofon ("dwukaseciak") Sanyo, od którego zacząłem swoją przygodę z muzyką. Kuzyn, który wówczas mieszkał płot w płot, posiadał wtedy magnetofon szpulowy Unitra ZRK M2404S. Na zawsze w pamięci pozostanie mi trójkowe dostrajanie sprzętu: "kanał lewy... kanał prawy...", długie wieczory z wciśniętym klawiszem rec, podpinanie przez nas tych sprzętów spreparowanym własnoręcznie kablem oraz te nieprzespane przy muzyce noce. Były to czasy, kiedy chodziłem do podstawówki...

Później uczęszczałem do liceum, gdzie udało mi się poznać wspaniałych ludzi, dzięki którym odkryłem sporo ciekawej muzyki. Niektórzy z nich nadal dbają o to, bym nie nudził się i dzielą się zarówno znaną i oklepaną przez nas muzyką, jak i nowo odkrytymi (nieraz starymi już) kapelami. Towarzyszą mi na koncertach, słuchają ze mną muzy przy piwku. Na studiach także miałem szczęście poznać ludzi podzielających mój gust muzyczny - z nimi również zaliczyłem kilka koncertów. Często wspólnie zbieraliśmy się u któregoś z nas, delektując się dźwiękami płynącymi z głośników przy falującym złocistym w kufelku.

r   e   k   l   a   m   a

14.01.2015 - zaliczony występ RB z kolegą od czasów liceum Michałem - kamerę obsługiwał Denver, my zajęliśmy się pogowaniem ;)

Spotify

Czasy się zmieniły... Taśmy, szpule i kasety zniknęły bezpowrotnie. Dinozaury jedynie pamiętają, jak obsługiwało się kasety za pomocą ołówka. Do sieci internet podłączony jest dziś każdy i wszędzie. Muzykę można odtwarzać za pomocą komputera, telefonu, tabletu, odtwarzacza mp3 z różnych nośników, także z internetu.

Początkiem roku 2014 zacząłem odkrywać kapelę Royal Blood, która karmiła swych fanów od czasu do czasu singlami z niewydanej jeszcze wtedy ich debiutanckiej płyty. Z niecierpliwością czekałem na wydanie pełnego materiału, które nastąpiło pod koniec sierpnia 2014 roku. Okazało się, że tuż po wydaniu płyty, materiał był dostępny w dobrze znanej internautom usłudze Spotify. Spotify zagościło u mnie trochę wcześniej, od kiedy zaistniała możliwość instalacji oficjalnego klienta tej usługi na linuksie. Spotify szybko stało się moim podstawowym narzędziem do poszukiwania, odkrywania, a przede wszystkim odsłuchiwania muzyki. Szybki dostęp do oczekiwanego materiału, dostępność większości kapel, które kocham, łatwość obsługi, niezawodność - Spotify urzekło mnie na dobre.

Przed długi czas wystarczała mi wersja darmowa - do reklam przyzwyczaiłem się (choć nie było łatwo). Wszystkie argumenty "za" przebijały tą drobną niedogodność. Mimo tego nadeszła chwila, kiedy zdecydowałem się na wersję premium. Wszystko zaczęło się od tego wpisu @Xyrcon: Yatse, pilot do Kodi (XBMC), przepisany i przygotowany na przyszłość - pilot do XBMC? Fantastyczna sprawa, pomyślałem. Można by było dograć plugin Spotify i zrobić sobie fajny odtwarzacz muzyki dla XBMC na jednym z moich Raspberry Pi - w dodatku sterowany z pilota pod postacią współczesnego telefonu, tabletu. Oczywiście odtwarzacze inne niż dedykowany przez Spotify, wymagają posiadania konta premium. Dlaczego więc nie wgrać od razu klienta wprost od Spotify? Można by trochę zaoszczędzić kosztem reklam. Ograniczeniem jest architektura Raspberry Pi - brak wsparcia Spotify dla procesorów ARM...

Pi MusicBox

Zastosowanie XBMC jedynie do odsłuchu muzyki trochę mija się z celem. To tak, jakbyśmy kupili ciężarówkę do dojazdów do pracy z myślą o możliwości przywiezienia tony piachu i kilku worków cementu na budowę, której jeszcze nie rozpoczęliśmy... Szukałem dalej - jak tu wprowadzić Spotify do Raspberry Pi? Mopidy wydawało mi się rozsądne, ale... sporo gimnastyki do zrobienia, zanim program zacznie spełniać swoją funkcję. Z lenistwa rozglądałem się jeszcze chwilkę i tak natrafiłem na Pi MusicBox.

Pi MusicBox, to nic innego, jak serwer Mopidy dostosowany do Raspberry Pi. Pi MusicBox pozwala między innymi na strumieniowanie muzyki ze Spotify (premium), SoundCloud, a także z internetowych rozgłośni radiowych, czy własnych zgromadzonych zasobów dostępnych w domowej sieci. System ten wspiera AirPlay i DLNA, więc słuchacze odgrywający swoje przeboje ze swoich domowych zasobów sieciowych powinni być zadowoleni. Powinno także być możliwe odtworzenie swojej kolekcji muzyki z Google Music. Mnie się to nie udało, ale biorąc pod uwagę fakt, że nie używam, to nie rozpaczałem za bardzo. Powodem braku współpracy systemu Pi MusicBox z Google Music w moim przypadku może być weryfikacja dwuetapowa, którą stosuję do logowania się do Google...

Dużym plusem Pi MusicBox jest prostota konfiguracji całości, jak i obsługa. Uroku dodaje możliwość obsługi naszej malinowej szafy grającej z poziomu praktycznie każdego urządzenia z przeglądarką podłączonego do sieci domowej: smartfon, komputer, tablet, laptop... Jeśli nie lubimy obsługi urządzeń przez przeglądarkę, wolimy dedykowany program, zawsze możemy wykorzystać jakiegoś klienta MPD, np. MPDroid na Androida, który spisuje się świetnie i jest bardzo prosty w obsłudze. Dodatkowym atutem jest możliwość obsługi urządzenia bez podpinania myszy, klawiatury, czy nawet monitora - wystarczy wpiąć Raspberry uzbrojone w kartę z Pi MusicBox do sieci i skonfigurować przez przeglądarkę.

Instalacja Pi MusicBox

Do zainstalowania systemu Pi MusicBox potrzebny będzie nam komputer wraz z czytnikiem kart SD. Obraz systemu pobieramy ze strony Pi MusicBox z działu download. Pobrany obraz systemu trzeba wgrać na kartę SD, z której później wystaruje Raspberry Pi. Jak nagrać obraz (jakiegokolwiek) systemu do Raspberry na kartę, opisywałem kiedyś na łamach mojego malinowego bloga na przykładzie Raspbiana. Dla Pi MusicBox można zastosować kartę SD o minimalnej pojemności 1GB. Im większa karta, tym więcej miejsca na utworzenie współdzielonego zasobu z muzyką - Pi MusicBox może posłużyć nam za mini serwerek.

Mając naniesiony obraz systemu Pi Music Box na kartę SD, możemy przystąpić do jego konfiguracji. Konfigurację można zacząć na dwa sposoby:


  • Preferowana - po wgraniu systemu na kartę SD, nie usuwamy karty z czytnika komputera. Z poziomu menadżera plików naszego systemu operacyjnego, wchodzimy do katalogu config znajdującego się na karcie i modyfikujemy plik settings.ini w dowolnym edytorze tekstowym
  • po wgraniu Pi MusicBox na kartę, bezpiecznie usuwamy kartę z czytnika komputera i startujemy z niej Raspberry PI, które podłączone jest do naszej sieci domowej przez połączenie kablowe. Warunkiem zadziałania tej metody jest uruchomiona usługa DHCP w naszej sieci, aby Raspberry mogło otrzymać poprawny adres IP. Resztę konfiguracji dokonujemy z przeglądarki internetowej dowolnego urządzenia podłączonego do naszej sieci, wpisując w niej adres: http://musicbox.local

W ustawieniach możemy skonfigurować między innymi takie opcje, jak: hasło root serwera Music Box (zalecane), zezwolić na łączenie się przez SSH do naszego serwerka (przydatne do aktualizacji, kiedy nie mamy podpiętego monitora i klawiatury), ustawić połączenie wifi (jeśli będzie wykorzystane), skonfigurować konta z przechowywaną muzyką, jak i kilka innych rzeczy. Niestety konfiguracja przez WWW jest trochę kłopotliwa, bo każdorazowa akceptacja ustawień skutkuje restartem naszej przyszłej szafy grającej.

Po skonfigurowaniu naszego malinowego serwera uzbrojonego w głośniki, podłączeniu go do sieci i prądu, wchodząc z komputera do przeglądarki na adres http://musicbox.local możemy rozpocząć odtwarzanie muzyki. Myślę, że niepotrzebny jest tutaj opis, jak to obsłużyć - interfejs jest na tyle prosty, że kilkuminutowe zapoznanie się z nim rozwieje wszystkie wątpliwości ;)

Obudowa dla Pi MusicBox

Na stronie projektu http://www.pimusicbox.com można podejrzeć własnoręcznie wykonane przez użytkowników obudowy dla tej małej, aczkolwiek funkcjonalnej szafy grającej - niektóre z nich bardzo interesujące. Ja też nie próżnowałem i odkurzyłem swoją retro obudowę, którą dodatkowo uzbroiłem w głośniczek. Głośniczek okazał się słabym (ale mimo wszystko działającym) rozwiązaniem, więc na co dzień malinowa szafa u mnie podpięta jest do większego zestawu audio...

Podsumowanie

Pi MusicBox jest wygodnym rozwiązaniem dla tych, co z muzyką spędzają trochę czasu. Nie jest to rozwiązanie bez wad, ale też ma sporo zalet.

Zalety:


  • łatwa instalacja i konfiguracja
  • intuicyjna obsługa
  • obsługiwanych jest wiele muzycznych serwisów internetowych
  • możliwość odgrywania muzyki z udostępnionych zasobów sieciowych
  • możliwość przechowywania i udostępnienia w sieci zasobów
  • małe zapotrzebowanie na prąd
  • brak konieczności podpinania monitora i klawiatury
  • obsługa z każdego urządzenia wyposażonego w przeglądarkę
  • obsługa MPD
  • ...i pewnie wiele innych :)

Wady:


  • brak możliwości trwałego zapisu internetowych podcastów
  • czasem uciążliwe długie buforowanie (szczególnie z YouTube)
  • trudności z dostępem do utworzonej w międzyczasie playlisty Spotify
  • trudności z dostępem do kolekcji muzyki z Google Music (nienależycie przetestowane)
  • mało precyzyjne sterowanie głośnością
  • reset urządzenia po każdorazowej akceptacji ustawień (w zakładce settings)
  • aby korzystać z usług Spotify wymagane konto premium
  • oraz inne, których nie zauważyłem/nie doświadczyłem

Ja z Pi MusicBox jestem zadowolony i odtwarzam z niego muzykę codziennie. Tak to u mnie Cyfrowy świat spotkał się z muzyką ;)

 

linux oprogramowanie hobby

Komentarze