Foobot — miernik jakości powietrza w Twoim domu

O jakości powietrza (i smogu) w Polsce w ostatnich latach jest coraz głośniej. Dyskusja nasila się szczególnie w okresie grzewczym, w momencie gdy właściciele domków jednorodzinnych zaczynają palić czym popadnie w piecach lub robią to w niewłaściwy sposób

Często niewiele możemy zrobić poza unikaniem wychodzenia na zewnątrz, w okresie kiedy jakość powietrza jest niska. Co jednak z jakością powietrza w naszych domach czy miejscu pracy? Średnio spędzamy w pomieszczeniach 90% czasu naszego życia. Jak zatem sprawdzić co wdychamy w naszym mieszkaniu czy miejscu pracy?

reklama

Foobot - domowy miernik jakości powietrza

Z pomocą przyjdzie nam urządzenie Foobot, które na bieżąco będzie monitorować jakość powietrza w naszym mieszkaniu. Sprzęt umieszczony jest w zgrabnej plastikowej obudowie. W dotyku jest całkiem miłe i nie przypomina tanich chińskich plastików.

W pudełku znajdziemy, prócz samego urządzenia, wtyczkę do ładowania z gniazdka poprzez USB, a także kilka instrukcji. Niestety nie w języku polskim.

Zasilanie odbywa poprzez kabel USB, który możemy podpiąć do komputera czy powerbanku lub tradycyjnie wpiąć poprzez adapter USB do gniazdka z prądem.

Po podłączeniu urządzenia do zasilania zauważymy, że na bokach Foobota umieszczono kolorowe diody. Sygnalizują one stan urządzenia, a także informują o jakości powietrza w danym pomieszczeniu. Diody niebieskie oznaczają dobrą jakość powietrza (im więcej zapalonych diod tym lepiej), pomarańczowe zaś informują o złym stanie powietrza w naszym pomieszczeniu.

Przejdźmy jednak do serca Foobota, czyli sprawdźmy w jakie czujniki zostało wyposażone urządzenie.

Co zmierzymy Foobotem?

Główną siłą Foobota są czujniki powietrza, omówmy zatem jakie dane o tym co wdychamy, zbiera omawiane urządzenie. Warto nadmienić, że często zaleca się wywietrzenie mieszkania, ale nie zawsze to pomaga, a często może jeszcze bardziej wpłynąć negatywnie na skład tego czym oddychamy w domu. Stąd też Foobar podaje jakość powietrza w naszym mieście (z informacji z Internetu), aczkolwiek warto wyposażyć się dodatkowo w dedykowaną aplikacje do tego, na wzór chociażby Kanarka.

Pył zawieszony (PM 2.5)

Pył zawieszony o średnicy nie większej niż 2.5 µm, uznawany jest za najbardziej szkodliwy z zanieczyszczeń atmosferycznych. Nie sposób go wyeliminować, ale warto zmniejszyć jego ilość w naszych domach. Omawiany czujnik wykrywa cząstki od 0,003 do 2,5µg.

Wysokie stężenie PM 2.5 powoduje wzrost zgonów z powodu chorób układu oddechowego i krążeń. Może przyczyniać się także do poronień, nasilenia objawów astmy osłabienia płuc, gdyż drobny pył dostaje się bezpośrednio przez płuca do krwi.

Olbrzymim źródłem PM 2.5 są stare piece w chociażbym domkach jednorodzinnych. Dodatkowo w Polsce jeszcze do niedawna panowało społeczne pozwolenie na spalanie śmieci w piecach. Dodatkowo w domach PM 2.5 może wydzielać się przy gotowaniu na kuchenkach gazowych, a także z brudnych filtrów w odkurzaczu.

Warto zatem wietrzyć, w miarę możliwości, pomieszczenia gdzie przebywamy najczęściej. Dodatkowo nie zaszkodzi w kuchniach używać okapów i dbać o jakość filtrów w odkurzaczach, a także zrezygnować z palenia papierosów w domu. W ostateczności można zakupić dedykowany filtr powietrza.

Lotne związki organiczne (VOC)

Powstają często jako uboczne produkty w przemyśle. W naszych domach mogą powstawać poprzez używanie farb, lakierów, a także korzystanie z produktów konsumenckich, które uwalniają związki organiczne jak np. środki czystości, dezodoranty czy odświeżacze powietrza

Wiele z lotnych związków organicznych jest uznawanych za główne czynniki rakotwórcze. Nawet niewielkie iloci mogą być szkodliwe dla organizmu ludzkiego.

Foobot nie wykrywa każdego ze związków osobno, ale podaje ogólny podgląda na poziom zanieczyszczenia lotnymi związkami organicznymi (czujnik jest również wrażliwy na tlenek węgla). Minimalny poziom wykrywania wynosi 125 ppb.

Jeśli ilość związków jest wysoka warto przewietrzyć pomieszczenie przy malowaniu w mieszkaniu czy zrezygnować ze szkodliwych dezodorantów/lakierów, a także zmniejszyć ilość chemii do czyszczenia i odświeżania powietrza.

CO2

CO2 obliczane jest przy użyciu czujnika badającego lotne związki organiczne. Foobot wykrywa CO2 od 450 ppm. Dwutlenek węgla jest wszędzie wokół nas, a nawet rośliny w nocy emitują CO2 do powietrza.

Nadmierne stężenie CO2 w pomieszczeniach może prowadzić do bólów i zawrotów głowy, senności, nudności. W przypadku podwyższonego CO2 (powyżej 1300 ppm) warto przewietrzyć pomieszczenie lub użyć filtrów powietrza. 

Temperatura i wilgotność

Foobot zmierzy również temperaturę i wilgotność powietrza. Odpowiednia wilgotność (40-60%) nie będzie powodowała wysuszenia oczyu czy błon śluzowych, a także zminimalizuje tworzenie się grzybów. Warto również wiedzieć, że wysoka temperatura sprzyja w kumulowaniu się lotnych związków organicznych.

Kontrola jakości powietrza

Urządzenie stan jakości powietrza może komunikować w różnoraki sposób. Jeśli mamy czujnik w zasięgu wzroku wystarczy spojrzeć na kolor diod.

Im więcej niebieskich diod, tym lepsze powietrze w naszym otoczeniu.

Pomarańczowe diody to znak, że warto zainteresować się szczegółowymi statystykami i zacząć działać.

Dedykowana aplikacja na smartfona

Wraz z urządzeniem powinniśmy pobrać aplikację na nasz telefon z Androidem lub iOS. W ten sposób skonfigurujemy czujnik i dostosujemy go do naszych potrzeb, a także na bieżąco będzie możliwe monitorowanie staniu naszego powierza.

Foobot wymaga dostępu do WiFi i Internetu. Wówczas z każdego miejsca będziemy mogli sprawdzić nasze powietrze w domu. Aplikacja podaje szczegółowe parametry z każdych czujników wymienionych wcześniej w tekście i wystawia sumaryczną ocenę (i niższa tym lepiej) w skali od 0 do 100.

Otrzymujemy również dostęp do historycznych danych poszczególnych czujników, a także globalną ocenę jakości powietrza w naszej okolicy za oknem (jednakże bez Kanarka się nie obędzie). Dodatkowo aplikacja poda informacje o źródłach zanieczyszczeń wykrywanych przez każdy z czujników i sposobach na ich redukcję.

Aplikacja pozwoli również na ustawienie jednostek temperatury, strefy czasowej, a także jasności diod i przedziałów czasowych, w których mają się one świecić.

Sama aplikacja jest czytelna i zrozumiała, bez przeładowanych informacji. W razie pogorszenia się odczytów, zostanie wysłane powiadomienie na telefon.

IFTTT

Jeśli dedykowana aplikacja to za mało można pokusić się o pobranie IFTTT na telefon. Ta aplikacja, po połączeniu z Foobotem, umożliwia stworzenie wyzwalaczy, które na konkretnym poziomie jakości powietrza mogą aktywować akcję. Możemy zatem zapisać pomiar czujnika do arkusza Google, wysłać maila, zamrugać lampką hue od Philipsa, uruchomić filtr powietrza (Nest Thermostat, Honeywell Lyric, ecobee) czy zapisać dane do kalendarza. 

Alexa i inni

Foobot można również podpiąć pod konto w Conrad Connect (system do sterownia inteligentnymi urządzeniami w naszym domu). Ciekawszym rozwiązaniem jest również połączenie z Alexa od Amazona, co umożliwi sterowanie Foobotem głosowo.

API

Jeśli wymienione propozycje to za mało, możemy samemu napisać aplikację wykorzystując API. Darmowy interfejs pozwoli na pobieranie danych z sieci odnośnie naszych czujników. dzienny limit zapytań to 200.

Jak sprawuje się Foobot?

Podstawowym pytaniem jest jednak: jak działa Foobot? Po dwóch tygodniach testów śmiało mogę powiedzieć, że monitor sprawuje się świetnie.

Pierwsze kroki

Instalacja przebiega bezproblemowo i odbywa się za pomocą gestów (obracamy Foobota, aby potwierdzić zmiany). Przy pierwszym uruchomieniu czujnik sam pobierze aktualizację i w kilka chwil jest już gotowy do użycia. Szkoda, że ani aplikacja, ani instrukcja nie są w języku polskim.

Pełną sprawność Foobot osiąga po 6 dniach, w tym czasie czujniki rozgrzewają się. Warto dodać, że czujnik należy umieścić w miejscu gdzie najczęściej przebywamy. Może być to np. sypialnia czy pokój gościnny. Dobrym miejscem jest również pokój dziecięcy. Foobota nie należy stawiać bezpośrednio pod ścianą i na pewno nie powinien znajdować się na podłodze (wówczas pomiary mogą być niewiarygodne).

Bardzo ciekawym gestem jest podwójne stuknięcie w Foobota od góry. W tym momencie czujnik pokaże stan powietrza poprzez zapalenie diod (jeśli wyłączyliśmy diody, np. w nocy gdy ustawimy tryb ciszy) i zaktualizuje dane w aplikacji.

Analiza na co dzień

Foobot zbiera informacje z czujników 24h na dobę i w każdej chwili można poprzez aplikację sprawdzić szczegółowy stan naszego powietrza w pomieszczeniu. 

Czujnik w przeciągu ostatnich tygodni zwrócił moją uwagę na jakość powietrza w domu. Gdy sprzątaliśmy ilość lotnych związków organicznych rosła znacząco, a otworzenie okna szybko zmniejszało VOC.

Oczywiście nasze powietrze zimą nie jest najczystsze, więc często warto przed przewietrzeniem domu sprawdzić Kanarkiem jakość powietrza w okolicy. Oczywiście szybko dowiemy się, jeśli świeże powietrze nie będzie dobre, ale po co niepotrzebnie psuć powietrze w pomieszczeniu, gdy sąsiad pali plastiki. Dodam tylko, że dzięki Foobotowi przypomniałem sobie, że okna nie były przestawione w tryb zimowy, przez co kilka razy czujnik wykrył zwiększenie pyłów PM 2.5 w godzinach porannych.

Foobot trochę przyzwyczaił nas do tego, aby częściej otwierać okno i po takim zabiegu dodatkowo jeszcze monitorować powietrze czy przypadkiem nie robimy sobie tym krzywdy.

Czujnik w pierwszych dniach działania jest przewrażliwiony w kwestii CO2 i czasami fałszuje wyniki pomiarów. Warto wówczas odsunąć go od ściany lub wyłączyć i włączyć go ponownie. Niestety zdążało się to dość często.

Sama aplikacja, która zbiera dane jest bogata w funkcje, ale nie jest przesadnie obładowana informacjami. Ilość dostarczanych danych oraz ich prezentacja jest poprawna i nie miałem potrzeby instalowania dodatkowych aplikacji (jak chociażby IFTTT).

Szkoda, że Foobot nie ma możliwości pracy z baterii/akumulatora. Na pewno zyskałby on na funkcjonalności, gdyby można było postawić go w każdym miejscu, bez zawracania sobie głowy kablem zasilającym. 

Nie róbcie tego w domu (he he he)

Pomimo tego, iż Foobot nie jest przeznaczony do działa na zewnątrz postanowiłem sprawdzić jego działanie na świeżym powietrzu (po podłączeniu do powerbanku). Pomimo temperatury dochodzącej do -15 st. C, Foobot sprawdzał się znakomicie i pokazywał dane bez żadnych przeszkód. Jedynym mankamentem jest to, że wbudowana aplikacja nie pokazuje temperatury poniżej zera (przez API jest ok). 

Wyniki pomiarów były do przewidzenia. PM 2.5 zwiększał się z rana, aby opadać aż do godziny 14-15, kiedy ludzie wracają z pracy, wówczas ilość PM 2.5 wzrastała powoli aż do późnych godzin nocnych.

Po kilku godzinach poza domem, czujnik wymagał delikatnego przeczyszczenia. Tutaj uwaga, Foobota najlepiej doprowadzić do porządku sprężonym powietrzem i odczekać kilka godzin, aby osiągnął temperaturę pokojową.

Podsumowanie

Foobot jest świetnym sprzętem do monitorowania jakości powietrza w naszym domu. Warto go mieć, aby świadomie dbać o to czym oddychamy w pomieszczeniach, gdzie najczęściej przebywamy. Dodatkowo wygląda schludnie i nie odstrasza. 

Może on posłużyć nie tylko jako miernik powietrza w domu, ale też dostarczy nam informacji o tym czy warto jednak zamknąć okno i przewietrzyć mieszkanie później.

Aplikacja na Androida i iPhone szczegółowo pokazuje aktualną jakość powietrza, nawet gdy nie jesteśmy w domu. Dodatkowo dane historyczne pozwolą na szersze spojrzenie na nasze poczynania w kwestii polepszenia powietrza. 

Brakuje tylko aplikacji po polsku i zasilania z baterii/akumulatora. Warto również co jakiś czas odłączyć i podłączyć czujnik ponownie, jeśli pomiar CO2 przed długi czas utrzymuje się na maksymalnym poziomie.

Cena Foobota nie jest niska, wynosi 199 dolarów, ale jeśli go kupicie na pewno nie będziecie zawiedzeni.  

sprzęt porady urządzenia mobilne
reklama

Komentarze