Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

MIUI — wrażenia użytkownika iOS i Androida

Smartfony Xiaomi cieszą się w naszym kraju dość dużą popularnością. Bardzo często na różnych forach czy grupach na pytanie „Jaki smartfon kupić?” znajdzie się przynajmniej jedna osoba, która odpowie „Bierz Xiaomi”. Po spytaniu się o zalety sprzętu tejże firmy najczęściej dostajemy następujące zalety: tani i dobrze wykonany. Czy tak jest w istocie – tego póki co nie wiem. Mam jednak okazję się o tym przekonać.

Z wyżej wymienionych powodów ta firma interesuje mnie od jakiegoś czasu. W końcu skoro tyle osób ją chwali i cieszy się taką popularnością, to coś musi być na rzeczy. Pomyślałem, że warto wymienić mój stary smartfon (w dodatku z nieco podniszczonym ekranem) na coś nowszego – mój wzrok padł właśnie na tę firmę. Wybrałem dla siebie model Redmi 4X – jego parametry są dla mnie wystarczające, a i design mi się podoba. Pominę tutaj opis kupowania, bo nie ma za bardzo o czym opowiadać. Przejdźmy więc do tematu – jakie wrażenia z użytkowania MIUI ma użytkownik Androida i iOS?

O Redmi 4X słów kilka

Wprawdzie nie jest to recenzja sprzętu, a samego oprogramowania, jednak wypada napomknąć o samym urządzeniu. Xiaomi Redmi 4X to smartfon klasy budżetowo-średniej. Tylna część obudowy jest aluminiowa (z plastikowymi wstawkami dla anten) i skrywa niewymienną baterię o pojemności 4100 mAh, a na przodzie znajduje się 5 calowy ekran o rozdzielczości 1280x720 i ochroną Corning Gorilla Glass. Smartfon jest dostępny w 3 wersjach pamięciowy, mianowicie: 2 GB RAM/16 GB pamięci wbudowanej, 3 GB RAM/32 GB pamięci wbudowanej i 4 GB RAM/64 GB pamięci wbudowanej. Pamięć wbudowana to jednak nie jest duży problem, gdyż smartfon ma slot na karty pamięci microSD o maksymalnej pojemności 128 GB. Każdą z wersji napędza SoC Qualcomm Snapdragon 435 8940 z 8 rdzeniami taktowanymi 1,40 GHz i GPU Adreno 505. Poza tym smartfon obsługuje też 2 karty SIM (jedna w standardzie microSIM, druga nanoSIM) jednakże musimy wybierać pomiędzy drugą kartą SIM a kartą pamięci – nie da się (przynajmniej bez przeróbek czy obejść) mieć jednocześnie dwie karty i kartę pamięci, gdyż druga karta zajmuje miejsce karty SD na tacce. Tylny aparat 13 Mpx robi zdjęcia w rozdzielczości 4208x3120 px i kręci filmy w rozdzielczości Full HD (1080p) w 30 FPS. Przedni ma 5 Mpx i rozdzielczość 2592x1944px. Smartfon posiada też diodę powiadomień i dotykowe przyciski Androida (home, wstecz i listę aplikacji). Z ciekawostek, to Redmi 4X posiada też diodę podczerwieni, więc może służyć za pilot. Tyle z cyferek i specyfikacji, czas na subiektywną ocenę tego wszystkiego.

r   e   k   l   a   m   a

Zacznijmy może od ekranu. Odwzorowanie kolorów pasuje do jego klasy cenowej. Nie jest tragiczne ani nie jest z najwyższej półki. Podobnie jest z kątami widzenia. Jasność jest na dobrym poziomie, chociaż, nawet przy maksymalnym poziomie, czytanie w pełnym słońcu jest trochę trudne. Mogłaby być lepsza. Minusem są też dotykowe przyciski Androida – nie są podświetlane, więc w nocy trzeba trafiać „na czuja”, co przy przyzwyczajeniu się do urządzenia nie jest aż takie trudne. Dioda powiadomień jest jednokolorowa i moim zdaniem trochę za mało widoczna – na poprzednim smartfonie ciężko było ją przeoczyć, tutaj zdarza mi się to. Przedni aparat, jak przystało na klasę cenową smartfona, też nie jest z najwyższej półki. Podobnie jest z tylnym. Nie są najgorszej jakości, nie są też jednak najlepszej. W dobrym oświetleniu zdjęcia wychodzą całkiem dobre, w słabym już są gorsze. Mniej wymagające osoby będą zadowolone, bardziej wymagające powinny szukać czegoś lepszego. Nie ma też oczywiście co marzyć o bajerach typu stabilizacja obrazu czy optyczne powiększenie – no ale wkońcu mówimy o smartfonie klasy co najwyżej średniej, a nie o flagowcu. Na tyle urządzenia poza aparatem znajduje się też czytnik linii papilarnych – ten dla odmiany jest wykonany całkiem dobrze. Dość szybko i sprawnie odczytywał przyłożony palec i odblokowanie telefonu za jego pomocą jest szybkie i wygodne. Nawet jeżeli nie dodacie żadnego odcisku, to po dotknięciu czytnika telefon się wybudza, co jest przydatne w obliczu braku wybudzenia ekranu poprzez podwójne stuknięcie. Z głośnikiem taka sama sprawa jak z aparatem – gra po prostu tak, jak przystało na smartfona z tej klasy. Audiofile nie będą zadowoleni, zwykłym użytkownikom starczy. Posiadam najsłabszą wersję urządzenia z 2GB RAM (nie widziałem powodu by kupować lepszej) i jeżeli chodzi o wydajność w moim zastosowaniu (przeglądarka, słuchanie muzyki czy okazyjne granie) to nie mam do czego się przyczepić. Snapdragon napędza urządzenie tak, że jest płynne. Animacje nie klatkują, używane przezemnie aplikacje też nie mulą ani się nie zawieszają, chociaż uruchamianie tych bardziej rozbudowanych chwilę trwa. Sam system chodzi płynnie i stabilnie. Smartfon też się nie nagrzewa przesadnie będąc pod obciążeniem – z czym nieraz się spotkałem w podobnej klasie cenowej.

Czas na konkrety, czyli MIUI 8

„Kilka słów” o urządzeniu zrobiło się dość duże, ale myślę, że sprawa urządzenia jest już jasna. To teraz skupmy się na MIUI – jakie odczucia będzie miał jego użytkownik? A i jeszcze jedna sprawa dla jasności – pisząc „czysty Android” mam na myśli takiego, bez nakładek czy dorzuconych aplikacji od producenta smartfona.

Pulpit jak i sam styl ikon przywodzi na myśl iOS. Nie ma tutaj podziału na pulpit czy listę aplikacji, a jest to zintegrowane, podobnie jak w systemie Apple. Poza ikonami można też tutaj umieszczać widgety, podobnie jak w Androidzie. Oczywiście ikony można bez problemu przesuwać czy umieszczać w folderach. Ikony są też żywe, podobnie jak w iOS – na ikonce zegara mamy wskazówki pokazujące godzinę, kalendarz wyświetla dzień miesiąca, a pogoda temperaturę. Ilość powiadomień jest wyświetlana w formie numeru w rogu ikony aplikacji. Pasek statusu (ten z godziną, baterią itd.) ma fajną opcję w stosunku do czystego Androida czy iOS – pozwala wyświetlać ikony aplikacji, która ma nam do pokazania jakieś powiadomienie. Dzięki temu możemy się dowiedzieć skąd jest dane powiadomienie bez rozwijania paska. Pasek powiadomień bardziej przypomina tego z Androida. Mamy tutaj pogodę czy szybkie akcje (oczywiście bez problemu da się wybierać jakie elementy mają się tam znaleźć i w jakiej kolejności).

Oczywiście launcher to nie wszystko. Xiaomi daje też komplet aplikacji. Poza aplikacjami Google (nieobecnymi w urządzeniach z ROM’em chińskim) nie znajdziemy tutaj innych Androidowych aplikacji. MIUI ma na wszystko swoje własne aplikacje, zintegrowane ze swoimi usługami (jak np. chmura Xiaomi). Postaram się opisać te najważniejsze.

Wprawdzie część opcji z niego znajdziemy też w ustawieniach, ale tutaj są one ładnie poukładane. Mamy też unikalne opcje w postaci zapory, skanera antywirusowego, czyszczenia urządzenia ze śmieci, sterowania limitem internetu czy uprawnieniami. Możemy też skonfigurować drugą przestrzeń (pozwala to utworzyć jakby osobne konto użytkownika, które ma swoje aplikacje i swoje ustawienia), sklonować aplikacje (utworzyć jej osobny profil, dzięki czemu możemy mieć np. Facebook Messenger z dwoma kontami naraz). Kolejną ciekawą rzeczą jest harmonogram zadań. Możemy w nim zaplanować wykonywanie różnych zadań w zależności od godziny lub ilości baterii. Możemy np. przy 15% baterii wyłączyć WiFi, Bluetooth czy Dane mobilne i ustawić jasność na minimalną. Poza tym panel pozwala nam też ograniczyć prędkość internetu dla wybranych aplikacji lub przeprowadzić test sieci. Sam Panel sterowania jak i oferowane przez niego możliwości są dla mnie sporym plusem po używaniu czystych Androidów, nie wspominając o iOS. Zawiera on przydatne i użyteczne opcje, których ustawianie jest proste i intuicyjne.

W iOS nie ma wcale (ponoć ma być w iOS 11), w czystym Androidzie też cienko i bez dociągnięcia czegoś ze sklepu ani rusz. Menedżer plików w MIUI poza oczywistą funkcją jak przeglądanie plików ma też parę innych ciekawych opcji. Jedną z nich jest opcja przeglądu plików poprzez kategorie. Znika potrzeba szukania tego konkretnego zdjęcia w gąszczu katalogów i zastanawianie się czy został zapisany w pamięci wewnętrznej czy jednak na karcie SD. Poza tym jego ciekawą opcją jest FTP – pozwala on uruchomić serwer FTP w sieci lokalnej, dzięki czemu możemy przesyłać czy pobierać pliki z urządzenia poprzez ten protokół. Dość wygodna opcja, jak nie ma pod ręką kabla by wysłać coś na urządzenie. Poza tym menedżer potrafi wyświetlać ostatni używane pliki. Dzięki tej aplikacji po raz pierwszy nie musiałem szukać w sklepie Play jakiegoś dobrego menedżera plików – ten jest intuicyjny, dobrze się integruje z systemem i zawiera wszystko co potrzebne.

Aplikacja do notatek wydaje się być nieco inspirowana aplikacją z iOS i to na jej plus, bo rozwiązanie Apple jest wygodne i intuicyjne, przynajmniej dla mnie. Tutaj nie ma co dużo opisywać – aplikacja służy do tego, o czym mówi jej nazwa. W notatkach możemy umieszczać też obrazy czy zabezpieczać je hasłem. Prosta i przyjemna aplikacja o wystarczających możliwościach – takiej brakuje w czystym Androidzie.

Jedną z dużych zalet MIUI są motywy. Te mogą zmieniać nie tylko kolory czy wygląd ikon, a także wygląd niektórych elementów systemu. Jak nam się znudzi jeden wygląd to mamy do wyboru całkiem sporo darmowych i dobrze wykonanych motywów. Aplikacja ma też bazę tapet – znajdzie się w nich sporo przyzwoitych. Do pobrania motywów jest wymagane konto Xiaomi, do pobierania tapet nie. Motywy można też instalować z pliku i sporo ich można znaleźć na forach. Ta opcja mnie szczególnie cieszy w MIUI – cenię sobie możliwość odświeżenia wyglądu systemu raz na jakiś czas. Chociaż na wygląd iOS też nie narzekałem.

Kolejna prosta aplikacja, której brakuje w czystym Androidzie. Czytnik kodów robi to co ma robić – czyta kody. Niby jest to niewielka aplikacja, ale przydatna i warto ją mieć. Poza tym ma też opcje skanowania dokumentów czy wizytówek.

Ustawienia systemowe bardziej przypominają te z iOS niż te z Androida. Wszystkie opcje są podzielone na kategorie i mamy też do dyspozycji wyszukiwarkę. Jak wspomniałem wcześniej, MIUI zawiera dość sporo opcji konfiguracji. Możemy tutaj m.in. skonfigurować zachowanie przycisków Androida, skonfigurować wygląd paska powiadomień czy statusu (przydatną opcją jest umieszczenie na pasku ikon aplikacji, które mają jakieś nieodczytane powiadomienie), pokazywanie prędkości połączenia, ustawienia słuchawek, tryb jednoręczny czy kilka innych pomniejszych, ale przydatnych opcji. W MIUI znalazłem do ustawienia wszystkie opcje, jakie mnie interesują, bez obchodzenia tego w jakikolwiek sposób. W czystym Androidzie czy iOS czuło się czasami pewne braki. Warto dodać też, że jest możliwość włączenia trybu Lite – wtedy całe MIUI przestawia się na dużo prostszy interfejs, który powinien być sporo prostszy dla m.in. starszych osób.

W przypadku Xiaomi wersja MIUI odgrywa dużo większą rolę niż wersja Androida. Tutaj z aktualizacją jest lepiej niż w wielu czystych Androidach – lista obsługiwanych urządzeń w nadchodzącym update MIUI9 nie jest krótka. Lista urządzeń zakwalifikowanych do Androida Nougat (aktualnie sporo urządzeń ma Androida Marshmallow) jest już znacznie skromniejsza. Jest lepiej niż u wielu innych producentach smartfonów z Androidem, jednak brakuje nieco do długiego wsparcia Apple. Pomijając już fakt, że starsze urządzenia potrafią zwolnić z nowym iOS i często są okrojone z nowych funkcji, to jednak około 5 letni okres wsparcia robi wrażenie. Faktem, można by mówić, że iOS działa na ułamku liczby urządzeń z Androidem, jednak wielu producentów mogłoby się nauczyć aktualizacji od Apple. Niestety w MIUI trochę kuleje spójność – aktualizacje aplikacji systemowych są przeprowadzane w innym miejscu (za pomocą innej aplikacji), niż reszta aplikacji, które aktualizuje Sklep Play. Wiem, że fakt ten wynika z tego, że MIUI to nakładka na Androida, a nie osobny system, jednak trochę spójność na tym kuleje.

Myślę, że to wszystko co chciałem napisać na temat aplikacji. O reszcie tak oczywistych, jak Galeria, Muzyka czy Aparat nie ma sensu pisać – robią co mają robić i ich jakość jest podobna do tych, co opisałem tutaj. Na plus jest fakt, że nie ma tutaj używanej żadnej Androidowej aplikacji – MIUI ma na wszystko swoje odpowiedniki, dobrze integrujące się z resztą.

Podsumowanie

No cóż, MIUI sprawiło, że przestałem się kurczowo trzymać czystego Androida i zacząłem doceniać nakładki. W przeciwieństwie do niego, MIUI zawiera najpotrzebniejsze opcje i ma dość spore możliwości konfiguracji. Na plus zaliczam fakt, że trąci nieco iOS (stąd też często ich urządzenia czy nakładka bywa określana „kopią Apple”) - filozofia systemów od Apple mi nie leży i wolę konkurencyjne produkty, jednak ich wygląd czy obsługa jest bliższa mnie, niż konkurencja. Stąd też MIUI podoba mi się – można go w skrócie określić jako Android z wyglądem iOS. Wprawdzie sam w sobie jest mieszanką tego i tego, a także zawiera oryginalne pomysły, ale jednak jako były użytkownik iOS i czystego Androida nie czułem się obco – bardzo szybko nauczyłem się obsługiwać MIUI i znalazłem najpotrzebniejsze mi opcje. Na temat samej firmy i jej produktów jeszcze się nie wypowiem – za krótko mam to urządzenie, by je jakoś oceniać i może to być na razie entuzjazm z zakupu nowej „zabawki”. Póki co codzienna styczność z tym urządzeniem nie ujawniła jeszcze żadnych irytujących wad. Oby tak pozostało.

Źródło

Zrzut z ekranu domowego

Mem

Reszta zrzutów nie ujęta tutaj została wykonana przez autora wpisu. 

oprogramowanie urządzenia mobilne

Komentarze