Andrzej Duda reklamuje się na nazwisko Trzaskowski, czyli Google AdSense w formie

Strona główna Aktualności
fot. Getty Images
fot. Getty Images

O autorze

Trwają ostatnie godziny przed I turą wyborów prezydenckich 2020, a żaden z kandydatów, co zrozumiałe, nie zamierza ich zmarnować. Siłą rzeczy gorąco jest także w sieci. Po botach używanych na szeroką skalę do manipulacji ankiet, przyszedł czas na Google AdSense.

"Rafał Trzaskowski" czy "Trzaskowski program" – to hasła, które po wpisaniu w Google, na pierwszej pozycji wcale nie zwracają wyniku ze stroną internetową aktualnego prezydenta Warszawy. Wykupił je w systemie reklamowym AdSense sztab Andrzeja Dudy, wraz z domeną o ewidentnie mylącej nazwie programtrzaskowskiego.pl.

Docelowa witryna zawiera kontrowersyjny spot wyborczy Dudy, który stworzono z pociętych wypowiedzi Rafała Trzaskowskiego. To nic innego jak czarny PR.

Abstrahując od wątku politycznego, znów wychodzi na jaw, jak ułomnym i wyjętym spod kontroli systemem jest Google AdSense. Spółka w żadnym stopniu nie weryfikuje ani słów-kluczy używanych w reklamach, ani witryn do których prowadzą.

Zapłać, a Google wyświetli, co zechcesz

W przypadku płatnych pozycji w wyszukiwarce, a więc powyższej kampanii Dudy reklamodawca może wyświetlić się na dowolne hasło. Jeśli więc redakcja dobrychprogramów miałaby takie życzenie (i budżet), to także mogłaby "zostać" Rafałem Trzaskowskim. Albo kimkolwiek lub czymkolwiek innym, włącznie z serwisami konkurencyjnymi.

Przy autorytecie, jakim cieszy się wśród internautów wyszukiwarka Google, jest to działanie wręcz niebezpieczne. Nawet odłóżmy na bok prztyczki z konkurencją, czy to polityczną czy biznesową.

W poniedziałek szerokim echem odbiła się sytuacja, w której przestępcy reklamowali na hasło "Getin Bank" fałszywą stronę rzeczonego banku. A dlaczego? Bo każdy jeden może przyjść, wyłożyć gotówkę i pozycjonować się na dowolne hasło, również będące zastrzeżoną marką.

Ciekawostka: z dostępnych publicznie danych analitycznych wynika, że w kampanii prezydenckiej 2020 komitet wyborczy Andrzeja Dudy wydał u Google'a już 71,6 tys. euro, czyli blisko 320 tys. zł. Kwota ta obejmuje zarówno banery na stronach, jak i płatne pozycje w wyszukiwarce.

Dla odniesienia, na koncie komitetu Rafała Trzaskowskiego widnieje tylko jedna reklama za 250 euro (ok. 1,1 tys. zł). Należy jednak zauważyć, że wynika to z faktu, iż kandydat ten korzysta także z zasobów Koalicji Obywatelskiej i usług firm trzecich. Stąd ciężko zagregować wszystkie wydatki.

© dobreprogramy
s