Perła w promocji, czyli test słuchawek Sennheiser HD 559

Witam wszystkich.

Postanowiłem podzielić się wrażeniami z zakupu i testowania nowych słuchawek, jakie miałem okazję kupić całkiem niedawno po bardzo okazyjnej cenie, ale od początku. Kiedy w 1998 roku kupiłem sobie wieżę Sony MHC RX 99, postanowiłem niedługo potem dokupić do nich jakieś niezłe słuchawki, wybrałem Sennheisery, za Chiny Ludowe nie pamiętam teraz modelu, mam je gdzieś w piwnicy, grały kilkanaście lat i były bardzo często używane, padły po tym jak padła mi wieża - zostały głośniki w bardzo dobrym stanie, potem przyszedł okres posuchy z pracą, finansami itp. ale musiałem wybrać nowe słuchawki, nie za drogie, ale takie które jednocześnie dobrze by grały, wybrałem AKG K511 i pamiętam że słuchawki grały bardzo dobrze przez kilka kolejnych lat, jednak kiedy pierwszy raz miałem K511 na uszach, poczułem że to już nie ta klasa co Sennheisery za grubo ponad 300 zł, które kupiłem pod koniec lat 90-tych, było słychać braki, ale K511 grały bardzo poprawnie, miały bardzo szeroka scenę muzyczną i w cenie nieco ponad 150 zł.

Parę lat wstecz, ciężko było znaleźć coś, co gra równie dobrze za taką cenę, służyły mi długie lata, ale dotknęła ich starość, materiały zaczęły się wykruszać, głównie nauszniki i kabel, do tego buczenie i jakieś dziwne zakłócenia, jako że akurat mam małą hossę finansową i od kilku lat stopniowo moja sytuacja się poprawia i jest w miarę dobra, postanowiłem, że czas na nowe, lepszej klasy słuchawki, dobrych słuchawek szukałem od chyba listopada 2017 roku, strony branżowe, opinie, testy i od lutego 2018 roku zdecydowałem że moim wyborem (bez odsłuchu) będą słuchawki Sennheiser HD 559, jako że była super promocja w jednym ze sklepów (Top Hifi) i słuchawki te mogłem nabyć za mniej niż 300 zł zdecydowałem się (Normalna cena jeszcze parę miesięcy temu to ok. 600 zł). Od całkiem niedawna są u mnie i nie żałuję. To tyle tytułem wstępu. Celowo wspomniałem o poprzednich słuchawkach, bo będę porównywał (mimo wszystko) moje wrażenia w porównaniu do mojego nowego nabytku.

Na początek specyfikacja techniczna:

Impedancja 50 Ohm

Pasmo przenoszenia (Hz) 14 - 26 000

Całkowite zniekształcenia przy 1 kHz, 100 dB < 0.2 % 

Długość przewodu 3m, odłączany

Złącze 6,3 mm (jack) - brak przejściówki na minijack

Słuchawki wyglądają bardzo dostojnie i od razu widać że to produkt z wyżej półki i to prawda, bo trzeba wspomnieć że to słuchawki audiofilskie, potwierdza to sam producent oraz sami audiofile, nie jest to szczytowa klasa A, ale to wysokiej klasy cacko nie tylko wygląda dobrze, ale i bardzo dobrze gra, o czym za chwilę. Słuchawki mają aksamitną wręcz gąbkę na nausznikach - które z reszta są wymienne, pałąk można dopasować tak do swojej głowy że nic nam nie będzie spadać, jednocześnie prawie ich nie czuć, dzień wcześniej miałem parę godzin te słuchawki na głowie, i nawet mnie małżowiny uszu nie bolały, nie myślałem że Sennheisery HD 559 będą pod tym względem aż tak komfortowe, po wewnętrznej stronie mamy oznaczenia modelu i kanały, więc nie sposób źle je założyć. Kabel jest dość długi, bo ma 3 metry i jest odłączany mikro jackiem od słuchawek ja spokojnie leże sobie na kanapie bez przedłużacza, niestety co może zdziwić, zakończenie to duży jack i to bez przejściówki, więc możecie zapomnieć o podłączeniu do smartfonu czy mniejszego sprzętu audio (np. przenośny radioodtwarzacz CD), potrzebna wam przejściówka, którą musicie dokupić osobno, ale co cieszy „jacek” jest powlekany złotem. Trochę mnie to dziwi, bo chyba prawie wszystkie inne modele tego producenta mają minijack z przejściówką na duży. Ogółem rzecz biorąc, jeśli chodzi o komfort użytkowania - jest bardzo dobry, jak i sam wygląd i wykonanie słuchawek.

 A teraz coś co może zakrawać na hipokryzję, ale z racji tego że słuchawki już były mi naprawdę potrzebne, bo AKG kończyły już swój żywot, to mnie usprawiedliwia, mianowicie, najpierw miałem kupić sprzęt audio, a potem słuchawki, a nie odwrotnie, no ale jak mus to mus, piszę o tym dlatego, że obecnie używam ich na komputerze, ale mam w nim całkiem niezłą kartę muzyczną, czy może raczej powinienem powiedzieć dźwiękową z wzmacniaczem słuchawkowym (do impedancji 200 ?) powiedziałem sobie, jeśli te nowe słuchawki będą dobrze grać podłączone do wzmacniacza słuchawkowego który jest podłączony do komputera, to tym bardziej będzie dobrze grał podłączony do Denona DF 109 + SC 109 lub jakiejś Yamahy PionCraft np. MCR-N670 - swoją drogą Pan sprzedawca był tak miły, że zaprosił mnie (przy okazji zakupu słuchawek) do odsłuchu tego sprzętu i byłem pod wrażeniem jakości brzmienia tego maleństwa, jako ze w planach mam zakup systemu audio więc może się skuszę właśnie na ten sprzęt.

Tak więc wybaczcie że odsłuch robiłem z komputera, ale uważam że dźwięk mam na tyle dobry że śmiało mogę podzielić się wrażeniami.

Na początek, jako że słuchawki mam od bardzo niedawna, zdołałem zrobić odsłuch na niżej wymienionych albumach, z tym że w kilku z nich skupiłem się na moich ulubionych kawałkach, zaznaczyłem też gdzie jest bezstratny format a gdzie MP3 lub podałem źródło, Flac przegrany z mojej kolekcji CD.

Tak więc:

Jean Michel Jarre - Equinoxe - flac

Modern Talking - Back For Gold (utwór: Brother Louie 2017) - flac

Blue System (Google Play Music mp3 320 kb/s) - 21-st Century

Software (Google Play Music mp3 320 kb/s) - Electronic-Universe Pt 2.

Julio Iglesias - (Google Play Music mp3 320 kb/s) Mexico

Pink Floyd - The Dark Side Of The Moon - flac

Andre Rieu - Falling In Love (mp3 320kb/s)

Dire Straits - Brother In Arms - utwór Money For Nothing - flac

Dire Straits - On Every Street - flac - utwory: When It Comes to You, You and Your Friend

Vangelis - Odyssey (flac) - utwory: Hymn, Chariots of Fire, Conquest of Paradise, L’Enfant, Love Theme From Blade Runner.

Mike Oldfield Discovery - mp3 - To France, Poison Arrows

Vitalic (Google Play Music mp3 320 kb/s) - utwory: El Viaje, Waiting For The Stars

Catlin De Ville - Crowe, Ballando (Google Play Music mp3 320 kb/s)

Vangelis - Direct (Google Play Music mp3 320 kb/s) - The Will Of The Wind, Metallic Rain.

I znowu porównam brzmienie do AKG K511, dlaczego? Dlatego żeby przekazać Wam jedną ważną rzecz, jeśli kiedyś mieliście bardzo dobre słuchawki, nie kupujcie innych o 50-70 tańszych, dlaczego? Bo po paru latach może wam popsuć wrażliwość słuchu - nie słuch!

Nie jest rasowym audiofilem, nie znam się na tych ich pojęciach, i sam jak czytam niektóre recenzje z odsłuchów jakiś sprzętów, to chwytam się za głowę, ale jednak słuch mam na tyle wrażliwy, że dążę, aby dźwięk nie psuł mojej wrażliwości słuchowej. A niestety trochę pokpiłem sprawę, Tak więc opiszę tu swoje prywatne odczucia i wyłącznie swoimi słowami.

Poprzednie słuchawki przyzwyczaiły mnie do tego, że wszystko miałem podane na tacy - aż za bardzo, K511 mają to do siebie że lubią eksponować wysokie tony - w moim odczuciu oczywiście, niby jest bardzo fajna scena muzyczna w tych słuchawkach, niby jest odpowiednia separacja, ale tak jakby wszystko w jednej linii, nie trzeba się wysilać, nawet szczegóły, które normalnie dostrzegałem na starych Senheiserach (dawno temu, zanim miałem AKG) po uważnym wsłuchaniu się w materiał dźwiękowy, to w K511 miałem często na pierwszej linii - razem z tymi które właśnie mają być słyszane na pierwszej linii, a te drobne szczegóły mają być słyszane „gdzie indziej” - tak jak jest to w dobrych słuchawkach. Dobrze to słychać np.: J.M. Jarre, Revolution, Oxygene, Equinoxe, Magnetic Fields, M. Oldfield - Discovery, Ommadawn, czy choćby nawet płyty Vangelisa, mógłbym tu podać wiele innych przykładów, trochę mnie to znieczuliło w kwestii dźwięku, a zauważyłem to właśnie wkładając na głowę znowu dobrej klasy słuchawki, czyli model Sennheiser HD 559. Ale te cacko ma jeszcze inne brzmienie od tych, które miałem kiedyś -ale zbliżone (o ile mogę sobie przypomnieć dawne brzmienie moich starcy słuchawek tej firmy).

HD 559 mają - jakby to powiedzieć - ciemniejsze brzmienie od tych które miałem lata temu, tam dźwięk był jaśniejszy, lżejszy, tutaj to tak: 4 minuty po zachodzie słońca.

Musiałem spędzić ładnych parę godzin, słuchając szerokiego wachlarza różnych gatunków muzycznych, bo niektóre z nich musiałem na nowo nauczyć się słuchać, np. Płyty Pink Floyd - The Dark Side Of The Moon czy Dire Straits - Brother In Arms, brzmią na moich nowych słuchawkach zupełnie inaczej niż na AKG K511, więcej tu stonowania - ale na pewno to plus, może dlatego że to słuchawki audiofilskie i wszystkie częstotliwości są ładnie wyważone, żadna z nich nie dominuje nad drugą, basy - och bajka, pełne, mięsiste, swojskie, takie jakie lubię, średnica też nie dominuje, chociaż w albumie Andre Rieu - Falling In Love, to bym je trochę obniżył - jakieś 2 dB, za to na pewno nie ruszałbym ich przy Marku Bilińskim i jego "Drugiej stronie świata". A już całkiem zachwyciły mnie te słuchawki przy odsłuchu czegoś co wczoraj odkryłem - samo Google w rekomendacjach mi to podsunęło, mianowicie wykonawca Software i album- Electronic-Universe Pt 2. zwłaszcza 3 pierwsze utwory, które jakoś mi się skojarzyły z brzmieniem z płytą Direct, Vangelisa, och, tutaj przy słuchaniu tych dwóch wykonawców, moje uszy dotknęły rozkoszy, HD 559 tutaj moim zdaniem pokazały na co je stać, wspaniała szeroka scena muzyczna (choć mogła by być jeszcze szersza), plus ciepły klimat kilku utworów tych dwóch wykonawców sprawiły że poczułem komfort psychiczny, z kolei przy słuchaniu Vitalic (El Viaje, Waiting For The Stars) oraz Blue System poczułem energię płynącą z tych słuchawek w utworze tej grupy (Blue System) przy This Old Town oraz Sister Cool dostrzegłem nowe szczegóły przy częstotliwościach 80-200 Hz których przy K511 nie dostrzegłem, ogólnie przy takich słuchawkach jest trochę jak z tęczą na niebie, żeby ją zobaczyć, czasami musisz się odwrócić i ją dostrzec, bo czasami jest za tobą, ale jak już się odwrócisz i ją zobaczysz to się nią zachwycasz, tak jest z tymi słuchawkami, i w ogóle z dobrym sprzętem audio.

Przy okazji, spróbowałem także przy włączonej opcji Dolby Atmos for headphones, które zakupiłem jeszcze w zeszłym roku wprost ze sklepu Microsoft. Włączona opcja jeszcze bardziej potęguje miłe doznania płynące z słuchawek.

Dla kogo są te słuchawki? Może na początek napiszę, dla kogo nie są. Gdzieś przeczytałem pewien komentarz, treść jego była mniej więcej taka: „Po co marnować kasę, na coś takiego, ja se kupiłem za (chyba) 30 zł i też grają”. I gość miał rację, dla takich ludzi te słuchawki właśnie nie są, jak komuś na uszy nadepnął słoń, albo dla kogoś ważne tylko to aby grało, to niech się trzyma z dala od tych słuchawek, jak mówi Biblia: „...nie rzucajcie pereł swoich przed wieprze, by ich snadź nie podeptały...” (Mt. 7;6). Nie żeby kogoś nazywać wieprzem, chcę tylko napisać, że te słuchawki są dla ludzi - z przynajmniej w miarę - wrażliwym słuchem. Mając te słuchawki i w miarę dobry sprzęt grający, możesz przesłuchać płytę którą akurat poleca jakiś audiofil mówiąc o jej dobrych walorach (mastering, tłoczenie, itp.) Przy tych słuchawkach odpoczniesz, możesz je mieć przez kilka godzin na uszach i nie czuć zmęczenia nimi, i w reszcie na nowo możesz odkrywać swoją kolekcję lub ocenić, czy płyta nie mogła by być lepiej nagrana, pamiętaj tylko przy okazji upewnić się że masz wejście na dużego jacka, lub od razu kup przejściówkę - no tego przeboleć nie mogę.

Mam sporą kolekcję, więc dużo słuchania przede mną, nie mniej, przy tych słuchawkach, to sama radość. Śmiało mogę polecić te słuchawki wszystkim tym, dla których jakość dźwięku słuchanego ma duże znaczenie.