Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Koniec Google Sync, Google Apps płatne

Nigdy nie ukrywałem swojej sympatii do Google i ich produktów. Od wielu lat korzystam z Gmaila, Google Apps czy Google Calendar. Firma postanowiła jednak zerwać z wizerunkiem dobrego wujka i usilnie próbuje mnie do siebie zniechęcić...

12 grudnia Dyrektor Ds. Zarządzania Produktami Google, Clay Bavor poinformował, iż jego firma nie ma w planach wydawania aplikacji dla systemów Microsoftu. Powodem takiej decyzji jest rzekomo mała liczba użytkowników. Trudno zrozumieć taką argumentację, zwłaszcza w kontekście Windows 8. Na szczęście istnieją na rynku inne aplikacje, które są w stanie w pełni zastąpić brakujące narzędzia.

Google nie postanowiło na tym poprzestać i tak...

r   e   k   l   a   m   a

30 stycznia koniec Google Sync

...firma z Mountain View zadecydowała pójść krok dalej i dniu wczorajszym podała informację, że w ramach zimowych porządków, 30 stycznia wycofuje wsparcie dla protokołu Exchange ActiveSync.
Co to oznacza dla użytkowników? Otóż skonfigurowane wcześniej smartfony będą działały nadal, synchronizując prawidłowo pocztę, kontakty czy kalendarz. Nie będzie natomiast możliwości skonfigurowania nowych (a także flashowanych i resetowanych) urządzeń z Windows Phone.

Koniec darmowego Google Apps

Nieco wcześniej, bo już 6 grudnia firma zamknęła rejestrację do bezpłatnej wersji Google Apps – usługi umożliwiającej podpięcie domeny i korzystanie w ramach niej z narzędzi Google. Dla nowych kont pozostaje płacenie 50 dolarów rocznie od użytkownika (dotychczas darmowy dostęp obejmował do 10 kont).

Dlaczego?!

I tutaj dochodzimy do sedna – Google ewidentnie próbuje zwiększać swoje dochody – wcześniej firma wprowadziła opłaty za korzystanie z API Google Maps czy Google Translate, jednak te zmiany nie były bardzo dotkliwe i wpisywały się w politykę "Don’t do evil". Te wprowadzane teraz zdecydowanie zrywają z tym podejściem i mocno uderzają w użytkowników. Dotkliwa jest zwłaszcza rozpaczliwa próba powstrzymania ekspansji Windows Phone.

Rozwiązanie!

Jako użytkownik Nokii Lumii 800, który konto Google traktował dotychczas jako główne, postanowiłem stopniowo rezygnować z produktów korporacji, która z dnia na dzień zostawia swoich odbiorców na lodzie. I tu z pomocą przychodzą rozwiązania konkurencyjnej firmy – Microsoftu.

Na pierwszy ogień poszły kontakty. Wczoraj wszystkie dane wyeksportowałem z Google Contacts i przeniosłem do Kontaktów na koncie Live.
Muszę przyznać, że pomimo wieloletniego przyzwyczajenia – było warto. Interfejs webowy (pomimo że jest dla mnie całkowicie nowy) jest bardzo intuicyjny i działa zdecydowanie szybciej. Do tego natywna aplikacja na Windows 8 i integracja z Facebookiem robi wrażenie. Bez problemu zaimportowałem kontakty, podpiąłem konto Facebookowe i mogę cieszyć się chociażby kontaktami uzupełnionymi o zdjęcia (dziś to już standard, a przeglądarkowy Gmail nadal tego nie potrafi). Migracja w telefonie była banalna – wystarczyło wyłączyć synchronizację kontaktów na jednym koncie i włączyć na drugim. Brak jakiejkolwiek różnicy w korzystaniu!

Kalendarz – tu na szczęście problem mnie prawie nie dotyczy – zarówno na Windows 8 jak i Windows Phone korzystam zarówno z Kalendarza Google (choć nie z przyjemnością – nie ma oficjalnej możliwości korzystania z kilku kalendarzy – zapomnij użytkowniku o oddzielnym zapisywaniu np. spraw prywatnych i służbowych) jak i zintegrowanego z kontem Live (tu wszystko działa bezproblemowo).
Pozostaje tylko dodawać nowe wpisy w lepszej usłudze...

Obsługa domen – tutaj, ze względu na ilość różnych kont zabawę odkładam na później - pomimo że zmiany w polityce firmy Larry’ego Page’a mnie bezpośrednio nie dotyczą – zamierzam przenieść całość do usługi domenowej Microsoftu.

I w końcu poczta – dzięki temu, że korzystam z własnej domeny, po jej przeniesieniu, z pocztą nie będzie żadnego problemu – na co dzień korzystam z desktopowego Outlooka, a wygląd, funkcjonalność i płynność działania wprowadzonego niedawno webowego Outlook.com warta jest tej zabawy.

Podsumowując...

Tym, wg mnie nieprzemyślanym sposobem walki z Microsoftem, korporacja z Mountain View zniechęciła mnie do siebie na tyle, że pomimo wielkiego przywiązania do ich produktów, postanowiłem zapoznać się z rozwiązaniami konkurencji. A te okazały się na tyle dobre, że nie tylko zastępują, ale wręcz zachęcają do porzucenia dawnych przyzwyczajeń.

Serdecznie dziękuje, Google!

 

oprogramowanie internet urządzenia mobilne

Komentarze