Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Dlaczego założenia Wioo są błędne i skazują projekt na porażkę?

Do napisania tego wpisu skłoniła mnie ogólna sytuacja w polskich szkołach, dotycząca nauczania przedmiotu informatyka, oraz to jak działa fundacja Wioo mająca promować wolne oprogramowanie w oświacie.

Rozpoznanie

Projekt Wioo jak można przeczytać na stronie ma na celu popularyzacje wolnego oprogramowania w polskiej edukacji. Cel szczytny i bardzo ambitny. Po lekturze treści na stronie można się dowiedzieć, że cała idea opiera się na wolontariuszach, którzy robią prezentacje multimedialne na temat wolnego oprogramowania. W roku szkolnym 07/08 dotarli do 99 szkół całej polski. Jak widać, pomysł na wdrożenie open sources do procesu nauczania jest prosty i opiera się głównie na darmowej pracy przypadkowych osób.

O założeniach Wioo

Założenia projektu Wioo ogólnie wydają się słuszne, ale gdy zestawimy je z pytaniami, które zadałem w mejlu napisanym do organizacji z dnia 29.04.2010 r. , przekonamy się, że tylko trochę jest w nich słuszności, a za to jest bardzo dużo niedomówień, uogólnień i braku zrozumienia procesu nauczania polskiego ucznia. Wioo zakłada, że prowadząc swoją działalność uda się przekonać przynajmniej część szkół do stosowania wolnych programów, tak aby uczeń mógł zapoznać się z alternatywą, oraz aby minimalizować piractwo. Założeń jest jeszcze kilka, ale są równie oderwane od rzeczywistości, jak pozostałe.

r   e   k   l   a   m   a

Przy okazji proszę zastosowac odpowiedni algorytm w przypadku innych programów: Acces, Word itd... Wszystkie są powiązane z książkami i zadaniami.

Książki od informatyki i program nauczania

W Polsce obecnie istnieją następujące szkoły, które są celem Wioo:
-podstawówki
-gimnazja
-szkoły ponadgimnazjalne

W każdej z tych szkół jest stosowany inny program nauczania, oraz są różne szanse powodzenia na to, że znajdzie się tam jakiejś wolne oprogramowanie. Wioo kompletnie nie bierze pod uwagę, że np.: w podstawówce spotkałem się z książką bardzo ściśle opartą o program paint, ma to na celu nauczanie obsługi myszki, oraz oswajanie się dzieci z pracą na kompueterze etc... Teraz pytanie: Jak nauczyciel informatyki ma realizować swój program? A nie czarujmy się, nauczyciel często mało związanym z informatyką, po jakiś kursach, czy zwyczajnie przypadkowo wrzucanych do nauczania informatyki ( bo ona uczy matematyki, a to takie bliskie pojęcia, no fakt bliskie...) uczą tej informatyki ściśle, z tym, co jest napisane w podręcznikach. Mają też masę swoich uprzedzeń, jakiś wyolbrzymionych mitów itd... To jednak nie zmienia faktu, że w obecnej sytuacji taki nauczyciel musiałby się sam dokształcać i jakoś kombinować, jak by tu wymieszać lekcje, żeby była nauka painta i jakiegoś wolnego odpowiednika. Do takich książek jest dołączana płyta, gdzie dzieci po jej włożeniu wykonują kolejne zadania. Teraz kolejne pytanie: z jakiej racji nauczyciel ze swoją pensją ma kombinować, żeby dziecko pracujące na wolnym oprogramowaniu mogło wykonać podobne zadania? A może to Wioo powinno o to zadbać? Kiedy Wioo jeszcze nie ustosunkowało się do moich pytań, a wcześniej to chyba nie było świadome, co czyni;)

Trochę lepiej powinno być w gimnazjach, gdzie poziom nauczania jest już wyższy, a jak się trafi na przychylną dyrekcję i kumatego nauczyciela to można się pokusić o wdrożenie całej pracowni na open sources. Tylko znowu wyłażą problemy, tym razem związane z samym open sources i nie do końca prawidłowymi założeniami Wioo. Po pierwsze Wioo nie bierze pod uwagę, tego kto ma dbać o pracownie w razie awarii, pisze tylko ogólnikowo, o tym że dzięki wolnemu oprogramowaniu można zaoszczędzić ponosząc koszty tylko serwisowania. No właśnie serwisowania... A kto niby ma to robić? Czy przedstawiają jakąś listę firm, kompetentnych na ten temat, czy też mówią czcze bajeczki, a jak się coś wysypie, to trudno, przecież są fora, jest społeczność;)

Szkolnictwo to taki łakomy kąsek dla każdej firmy. I firmy to wiedzą i z tego korzystają. Dobrym przykładem jest na to projekt finansowany z EFS, a mianowicie pracownie komputerowe. Ma wiele głupich założeń, ale firmy na tym zarabiają. I co najlepsze! Szkoła o ile wiem, sama decyduje, na czym bedzie pracować pracownia a do wyboru są macintoshe, novell, oraz microsoft. Wioo zupełnie pomija aspekt istnienia EFS w szkole, a proszę mieć na uwadze, że to bardzo istotny element życia informatycznego w każdej szkole (pracownia taka wymusza prowadzenie dokumentacji, czasem dyrektor szkoły ma fioła na punkcie pracowni i nie pozwala na jakie kolwiek zmiany, nawet jak obok komputerów z EFS stoją jakieś inne, zupełnie nie powiązane z EFS). Pomija aspekt zarabiania, a zarazem prosi o wsparcie finansowe, bo wszak taka kampania na rzecz wolnego oprogramowania kosztuje. O to również spytałem, dlaczego nie zmienią modelu działania? Tylko tu trzeba kompletnej przebudowy całej idei tego szlachetnego czynu, jakim jest fundacja Wioo. Fundacja swoją drogą niech realizuje te prezentacje multimedialne, a drugą drogą za tym niech idą umowy z firmami świadczącymi usługi względem open sources. Zyski można by było czerpać i z reklam i ze wdrożeń wolnego oprogramowania. Przecież nikt nie zabrania zarabiać na open sources, a nie oszukujmy się, że dziś bez pieniędzy zdziałamy cokolwiek większego. Powracając do ciągłości pracy takiej szkolnej pracowni, to podam ciekawostkę, że firma odpowiedzialna za instalację takiej pracowni nie bierze na siebie odpowiedzialności, za oprogramowanie, tylko za sprzęt, a szkoly mimo tego dostają to, a europa płaci;) Dlaczego, by nie wykorzystać tego uchybienia i w przypadku open sources zastosować gwarancję na oprogramowanie? Wymagałoby to mnóstwo pracy, ale przecież to jest do zrobienia. Proszę zauważyć, jak wygląda proces przygotowania pracowni opartej na oprogramowaniu microsoftu. Komputery z całej polski są wysyłane w jedno miejsce, gdzie takie oprogramowanie jest gruntownie testowane, po czym opracowują konfigurację, i na koniec wdrażają to w życie. Pomijam stos uchybień w tym procesie, ale to przynajmniej jest robione z głową, plus żywa społeczność opiekunów pracowni plus ich prawdziwe wsparcie (bo dorosły człowiek z doświadczeniem odpowie o wiele lepiej niż domorosły czternasto latek na forum) i jakoś to wszystko się kręci.

I ostatnim pytaniem było, to czy Wioo prezentuje rozwiązania open sources odnośnie innych zastosowań. A może jakiś router na linuksie? A może jakiś serwer plików? A może platforma szkoleniowa tytpu moodle itd itd...Bo jest masę świetnych rozwiązań open sources, tylko kwestia taka, aby zebrać to do kupy i poskładać w całość. Nie doczekałem się jeszcze odpowiedzi na moje pytania ze strony Wioo, dlatego chciałem sprowokować tu dyskuje na ten temat. Tylko skoro są to wolontariusze, to nie można zakładać, że akurat dana osoba będzie znała takie rozwiązania, podejrzewam, że są to w większości uczniowie takich szkół. Z całym szacunkiem do Was, podziwiam Wasz wkład w rozwój wolnego oprogramowania, ale w oczach Waszej konkurencji, jaką są komercyjne rozwiązania , jesteście powodem do salwy śmiechu.

Podsumowanie

W tym nieco chaotycznym tekście przedstawiłem złożony problem polskiego szkolnictwa i próby nauczania informatki na wolnym oprogramowaniu. Jest to skomplikowany temat, ale moim zdaniem w obecnym kształcie nie ma żadnych szans powodzenia. Powody podałem wyżej. A nie można zakładać, że każdy nauczyciel będzie sam sobie w stanie poradzić z jakimiś problemami, jeśli nie potrafią tego uczynić na windows. Idea jest niespójna i nie bierze serio rzeczywistej sytuacji oraz omija szereg ważnych czynników.  

Komentarze