Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Test mini klawiatury bluetooth. Kosmiczny gadżet rodem ze Star Treka?

Przedmiotem dzisiejszego testu będzie mini klawiatura bluetooth sygnowana logiem Star Trek, którą udało mi się upolować jako nagrodę w jednym z konkursów dobrych programów dotyczących filmu „W ciemności Star Trek 3D”. Nie będzie tu lania wody ani taryfy ulgowej – zobaczmy na co stać to iście kosmiczne urządzenie.

Jaki kurs, kapitanie?

Pierwszą rzeczą jaką robi się przed wykonaniem testu jest zazwyczaj rozpakowanie przedmiotu zainteresowania ;) Nie inaczej postąpiłem w tym przypadku. Klawiatura dotarła do mnie cała i zdrowa, bezpiecznie zapakowana i wycieńczona podróżą. Pierwszą rzeczą jaką mogłem dla niej zrobić to ładowanie baterii do pełna. W wypadku testowanego sprzętu akumulator o pojemności, której nie udało mi się ustalić, został zintegrowany wraz z urządzeniem, toteż jego ładowanie następuje poprzez połączenie z komputerem za pomocą dostarczonego do zestawu kabla mini USB. W skromnym, aczkolwiek mrocznym pudełeczku oprócz wyżej wspomnianego kabla znajdowała się jeszcze krótka instrukcja obsługi oraz sama klawiatura.

Sama klawiatura jest bajecznie lekka i niewielka - bez problemu zmieści się nawet do niewielkiej kieszeni w spodniach.

r   e   k   l   a   m   a

Oficerowie gwiezdnej floty

Aby urozmaicić wrażenia dotyczące samego urządzenia postanowiłem przetestować klawiaturę w pracy, prosząc po kolei znajomych specjalizujących się w różnych dziedzinach aby wypowiedzieli się na jej temat. Zacznijmy od dziedziny mi najbliższej, czyli...

if (programista) then ...

Cóż, programiści jak to programiści, do wszystkich rzeczy podchodzą rzeczowo i konkretnie. Pierwsze pytanie mojego kolegi programisty dotyczyło pojemności wbudowanego akumulatora. Ciężko było mi ustalić tę informację, na pudełku też ani słowem na ten temat nie wspomniano. Pozostało mi odpowiedzieć jedynie jak długo trwało pierwsze ładowanie akumulatora - po podłączeniu do laptopa urządzenie sygnalizowało stan ładowania czerwoną diodą przez kilka ładnych godzin. Drugą sprawą którą chcieliśmy ustalić był zasięg urządzenia. W tym celu należało posłużyć się już platformą testową jaką był iPad. W tym miejscu należy od razu wspomnieć, iż producent deklaruje zgodność z urządzeniami Apple. Co z innymi urządzeniami? O tym przekonacie się już wkrótce. Wracając do mini klawiatury i iPada - sam proces parowania urządzeń przeszedł bez żadnego szwanku i poradziłoby z nim sobie nawet dziecko. Jedyną przeszkodą, jak się chwilę później okazało były zamienione litery podczas pisania klawiaturą, a dokładnie "z" z "y". Problem został jednak szybko rozwiązany i mogliśmy przejść do sedna testu - zasięg. W tym celu oddalałem się od produktu z logiem jabłka sukcesywnie pisząc ciąg losowych i bezsensownych znaków. Wyszedłem z pokoju i zaszedłem tak daleko, że aż się znudziłem. Urządzenie odmówiło dalszej współpracy po ok. 8 metrach, czyli punkt dla producenta - podawał on bliską temu wartość.

Ostatnia rzeczą jaką moglibyśmy sprawdzić była współpraca z telefonem HTC Sensation. Podobnie jak z produktem Apple, połączenie urządzeń nie było dla nas wyzwaniem. Problem zaczął się jednak chwilę później, kiedy niemożliwością okazało się wybranie klawiatury jako domyślnego urządzenia do wprowadzania i... wielkie rozczarowanie. Mini klawiatura bluetooth i wspomniany HTC nie polubili się - mówi się trudno.

Nie uciekniesz przed grafikiem

Kolejną osobą testującą klawiaturę był grafik z mojego zespołu. Już kilka chwil po przekazaniu sprzętu w jego ręce wiedziałem, że coś się dzieje. Konsternacja na jego twarzy i pełne skupienie świetnie odzwierciedlały batalię którą tworzyły jego myśli wraz z kontratakującą rzeczywistością. Po dłuższej chwili wiedziałem już wszystko. Co podpowiedział grafikowi jego wrodzony zmysł piękna? Cytuję otrzymaną od niego notkę:

Urządzenie wykonane niechlujnie oraz z taniego plastiku.

Na pierwszy rzut oka widać, że jest Made in China. Na krawędziach między dwoma częściami obudowy widać w niektórych miejscach szpary oraz lekkie uszkodzenia mechaniczne.
Biały plastik posiada przebarwienia, nie jest to jednolity biały.

Klawisze nie dają oznaki tego, że są wciśnięte. Nacisk wydaje się nie kończyć ani nie blokować, przy wciśnięciu jednego z klawiszy reszta naokoło wciska się razem z nim, a plastikowa obudowa wokół przycisków wgniata się do środka.

Przycisk ON/OFF jest wykonany niestarannie, w przypadku OFF, dotyka on krawędzi żłobienia, w przypadku ON przechodzi on na środek żłobienia zostawiając dużą szparę.

Z pozytywnych aspektów: działa :)

Kobieca intuicja, czyli wrażenia Project Managera

Pytając koleżankę o opinię potwierdziły się już wcześniej wspomniane rzeczy - sposób wykonania oraz komfort pisania. Klawiatura posiada gumowe klawisze, w związku z czym pisanie na niej nie należy do rzeczy najwygodniejszych i zdarzają się sytuacje, w której przycisk zostanie po prostu za słabo naciśnięty i nie zadziała - ciężko jest wyczuć skok.

Na plus zaliczam sytuację, w której do pokoju zawitała koleżanka z innego działu i z wielkim optymizmem stwierdziła, że to niezły gadżet i cytuję: "można nieźle trzaskać sms'y".

Odmaszerować

Jakie są moje wrażenia? Ciężko nie zgodzić się z tym, co mówili moi poprzednicy. Od siebie dodać mogę pewne przemyślenia dotyczące użyteczności tego rodzaju sprzętu. Osobiście testowałem urządzenie również w domu, łącząc je z laptopem. Z pewnością nie zastąpi ono pełnowymiarowej klawiatury, ale może przydać się jako pilot, dzięki któremu możemy sterować własnym komputerem z daleka np. podczas odtwarzania multimediów, do zatrzymywania i wznawiania filmu czy przełączania utworów muzycznych. Być może możliwości znalazłoby się jeszcze więcej - ogranicza nas tu tylko wyobraźnia i ilość klawiszy funkcyjnych.

Dismiss.
 

sprzęt

Komentarze