reklama

iMac Pro z procesorem z iPhone'a 7: nadchodzi czas macOS-a niczym iOS

Strona główna Aktualności

O autorze

Hodowca maszyn wirtualnych i psów, poza tym stary linuksiarz, bonvivant i śmieszek. W 2012 roku napisał na DP o algorytmie haszowania Keccak i wciąż pamięta, jak on działa.

Temat Maków na procesorach ARM przewija się na naszych łamach od dobrych kilku lat – i nic dziwnego, wizja, w której Jabłko zrywa z największym producentem procesorów x86 na świecie i przechodzi na własne czipy z wielu powodów (nie tylko technicznych) elektryzuje internautów. W końcu doczekaliśmy się konkretów, choć zwrot akcji jest w tym wypadku niespodziewany. Z niepotwierdzonych, lecz wiarygodnych informacji wynika, że nowy flagowy iMac Pro miałby otrzymać jako koprocesor czterordzeniowy układ A10 Fusion, ten sam, który wykorzystywany jest w iPhonie 7. Koprocesor? W tej architekturze wygląda on na główny procesor – to układ Core Intela jest faktycznie koprocesorem.

Pierwszy ARM-owy koprocesor pojawił się w MacBookach Pro w zeszłym roku. To czip Apple T1, który w praktyce jest niczym innym, jak czipem Apple S2, wykorzystywanym w nowych smartzegarkach Apple Watch. Jego podstawowym zastosowaniem jest obsługa mechanizmów bezpieczeństwa sensora Touch ID, a dodatkowymi zabezpieczenie strumienia wideo z kamerki FaceTime, przechowywanie w pęku kluczy hasła użytkownika i obsługa niektórych funkcji dotykowego paska Touch Bar.

Z informacji ujawnionych przez znanych ekspertów od Apple, Jonathana Levina i Steve’a Troughtona-Smitha wynika, że w wypadku nowej, potężnej stacji roboczej, jaką ma być przecież nowy iMac Pro, Apple zamierza pójść podobną drogą. Analiza udostępnionego przez Apple obrazu firmware BridgeOS 2.0 pokazuje, że zawiera on rozszerzenia (kext) do procesora T8010 – kodowej nazwy Apple A10 Fusion, stosowanego w iPhonie 7, w tym wypadku jednak w wersji z 512 MB własnego RAM.

Według Troughtona-Smitha procesor ten miałby pozwolić Apple na eksperymenty ze ściślejszą kontrolą macOS-a, jak również wprowadzenie stale aktywnej funkcji wywoływania cyfrowej asystentki Siri („Hey Siri”), tak jak to jest w iPhonie. A10 miałoby bowiem działać nieustannie, bez macOS-a, nawet gdy iMac Pro byłby wyłączony.

Dlaczego na początku napisaliśmy, że A10 faktycznie byłby głównym procesorem? Z analizy firmware wynika, że to ARM-owy czip jest odpowiedzialny za rozruch procesora x86 (w tym wypadku Intela Xeon W-2145, W-2150B lub W-2195), dostarcza mu firmware EFI do rozruchu systemu. Wygląda na to, że obsługiwać też ma inne niskopoziomowe procesy, obecnie wykonywane na czipach Intela.

Te innowacje nie skończą się najwyraźniej na iMaku Pro. Mówi się, że Apple opracowuje nowy, ARM-owy czipset dla MacBooka Pro, którego głównym zadaniem ma być przejęcie tych procesów, które nie wymagają większej mocy obliczeniowej. Pozwoli to na znacznie wydłużenie czasu pracy na baterii – i właściwie skończy erę Maków jako „podmalowanych pecetów”. Nowe komputery Apple staną się hybrydowymi konstrukcjami, których nie zastąpi się żadnym Hakintoszem.

© dobreprogramy
reklama

Komentarze

reklama