Przegląd linuksowych desktopów (prawie) świeżym okiem

Przez ostatnie dwa lata miałem dość znikomy kontakt z Linuksem, na szczęście nadarzyła się sposobna chwila do uporządkowania spraw IT w domu i oto znów mogę korzystać z mojego ulubionego systemu operacyjnego. Żeby się przekonać, co zmieniło się przez te lata w linuksowych środowiskach graficznych dość ostro testowałem różne dystrybucje. Podstawowym systemem z którego korzystamy obecnie w domu jest Ubuntu 15.04 z Unity. Oprócz tego mam wydzielone miejsce na dysku, na którym przewijają się przez kilka dni różne systemy, z różnymi środowiskami graficznymi.

AppArmor – jak dozbroić Linuksa?

Ostatnia afera z dziurą w zabezpieczeniach Firefoksa wywołała lawinę standardowych komentarzy (w typie sarkazmu lub biadolenia), również w odniesieniu do bezpieczeństwa Linuksa. Otóż exploit pozwalał na przejrzenie pliku /etc/passwd, w którym są nazwy grup i użytkowników (nazwa jest myląca, zaszyfrowane hasła znajdują się w /etc/shadow, który jest zabezpieczony przed nieautoryzowanym podglądem). Oprócz tego miał możliwość przejrzeć ostatnie polecenia wydane w terminalu (.bash_history) oraz próbował dobrać się do plików konfiguracyjnych.

Praca dyplomowa w LaTeX-u

Zacznę od pewnej historii, która wydarzyła się lat temu dziesięć. Około 22 zapukała do mnie bliska załamania nerwowego koleżanka, która za kilka godzin miała oddać pracę magisterską. Niestety - ponieważ "formatowała" plik głównie za pomocą spacji i tabulatur, po wyjustowaniu i wstawieniu paru poprawek oraz ilustracji, wszystko, ale to wszystko, się rozjechało. Nie było choćby jednego elementu, który wydawałby się być na swoim miejscu: przypisy, tabele, ilustracje, podpisy do tych elementów...

O potędze basha w codzienności

Dawno nie zaglądałem na tego bloga, raz że nie było czasu, dwa że i pisać nie bardzo było o czym. Dwa lata temu kupiłem nowego laptopa z preinstalowanym Widnowsem 8... i jakoś nie chciało mi się instalować Linuksa. Nareszcie się otrząsnąłem, Windows co prawda póki co jeszcze na dysku leży, ale nie uruchamiany był od kilku tygodni, więc pewnie jego czas jest policzony.

Ale do rzeczy.

Ponieważ kończę właśnie (trzecie już... :-/ ) studia podyplomowe, czeka mnie mozolne pisanie pracy dyplomowej.

Kilka słów o custom romach na Androidzie

Niewątpliwie jedną z najlepszych cech Androida, odróżniającą go od iPhone, jest latwość modyfikowania oprogramowania systemowego. Nie mam tu na myśli jedynie poszczególnych aplikacji, ale najgłębszych partii systemu operacyjnego, jak różnego rodzaju frameworki czy nawet kernel.

Jak wiadomo czysty Android prawie nie występuje, jedynym obecnie sprzętem posiadającym zupełnie “waniliowe” wydanie tego systemu jest Nexus S. Producenci dodają swoje aplikacje, zmieniają powłokę (tzw. launcher

Aplikacje Google dla Androida cz. 3 - Mapy i inne

W ostatnim poście dotyczącym aplikacji webowych Google dla Androida pisałem o programach pomocnych do zarządzania czasem i zadaniami. Po Czasie pora się wziąć za Przestrzeń. Ponieważ aplikacji i usług do opisania jest dość dużo: Google Maps, Places, Latitude, Street View, Earth i SkyMap ograniczę się dzisiaj do aplikacji natywnych (dostępnych przez Market).

1) Mapy GoogleAplikacja dostępna jest obecnie w wersji 5.1.0. O ile nie posiada się Nexusa S, na smartfonie zainstalowana będzie starsza wersja Map, żeby ją zaktualizować należu użyć Android Market.

Aplikacje Google dla Androida cz. 1

Google zna każdy. Prawie wszyscy ludzie używają wyszukiwarki tej firmy, wiele osób korzysta również z Gmaila, YouTube czy Picasa. W związku z zakupem Samsunga Galaxy S z systemem operacyjnym Android Froyo 2.2.1 zacząłem intensywnie korzystać również z aplikacji mobilnych Google. Mam nadzieję, że uda mi się przedstawić w mini-cyklu przynajmniej część z nich.

Podobnie jak w przypadku komputerów stacjonarnych, aplikacje Google dla Androida można podzielić na natywne (dostępne przez Android Market lub wbudowane w system) oraz aplikacje mobilne (dostępne przez przeglądarkę).

Z głową w chmurach - czekając na Google Chrome OS

Jeden z komentatorów politycznych określił demokrację jako system o tyle lepszy od dyktatury, że obywatele sami mogą wybrać swojego okupanta. Podobne zjawisko ma miejsce w szeroko pojętym świecie IT. Musimy wybierać pomiędzy dostawcami konkretnych usług czy korporacjami, które dostarczają nam oprogramowanie. Microsoft? Apple? Canonical? Google? Każdy sam odpowiada na to pytanie. Microsoft rządzi prawem monopolisty, chociaż trzeba przyznać, że niektóre rozwiązania są naprawdę niezłe, chociażby MS Office 2010.

Ubuntu Maverick Meerkat 10.10 RC

Jako zadeklarowany zwolennik Debiana oraz KDE zostałem zmuszony przez okoliczności do napisania posta, w którym w pewnym stopniu zaprzeczę samemu sobie. Mając wolną sobotę (od pracy i żony ;-) ) postanowiłem zobaczyć jak sprawuje się najnowsze dziecko Canonical. Od razu napiszę, że jestem pod olbrzymim wrażeniem.

Rzecz najważniejsza to oczywiście stabilność i sprawność systemu. Mimo że jest to dopiero Release Candidate nie doświadczyłem żadnych niepożądanych zachowań systemu i oprogramowania. System działa sprawnie i szybko.