Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Ściany znikają – czyli Synology router RT2600ac

W ramach akcji testowania sprzętu Synology, trafił do mnie router RT2600ac. Miałem go krótko, tylko kilka dni bo tak ułożył się harmonogram testów. To jednak wystarczyło, żebym go polubił, bardzo. Zapraszam do lektury.

Wygląd

Synology RT2600ac to następca routera RT1900ac. Kiedy wyciągałem go z pudełka od razu poczułem w dłoni jego ciężar i zwróciłem uwagę na rozmiary. Nie ma co ukrywać - jest duży. Razem z przykręconymi antenami, ma szerokość prawie 37 cm. Oprócz tego, że jest większy i cięższy, od swojego starszego brata różni się także tym, że nogi ma na stałe. Nie można ich odkręcić, co może być pewnym utrudnieniem kiedy postanowi się go powiesić na ścianie.

Router ma dwa gniazda USB i jedno gniazdo na kartę pamięci w formacie SD. Wbrew pierwszemu wrażeniu, położenie slotu na kartę pamięci nie utrudnia jej wkładania i wyciągania:

Dwa gniazda USB to bardzo przydatna sprawa.

Allegro – tandeta, neutralny komentarz i odwet sprzedawcy

Kiedy przeczytałem informację o zmianach w systemie komentarzy na Allegro – nie ukrywam – ucieszyłem się. Zdarzyło mi się wystawić komentarz neutralny, w zamian za co zostałem nagrodzony przez sprzedawcę komentarzem negatywnym, dodatkowo okraszonym jakimś zupełnie od czapy opisem. Byłem przekonany, że wraz z nowymi zasadami takie historię nie będą miały już miejsca. Myliłem się…

Kupiłem na aukcji nr 6776496230 dwa adaptery ze złącza micro usb na złącze lighting. Jak widać, sprzedawca zaoferował promocję polegającą na przecenie z 35 zł na 2,99 zł. Jak tu nie kupić? Wcześniej, rzecz jasna sprawdziłem że, na innych swoich aukcjach, ten sprzedawca wystawiał tak samo wyglądające i opisane adaptery za 35 zł.

Zapłaciłem z góry i jako formę wysyłki wybrałem list polecony priorytetowy. Cztery dni robocze zabrało sprzedawcy spakowanie towaru do koperty i jego wysłanie.

Wygrywam w Lotto i składam peceta – lipiec 2017

Zapraszam do pierwszej części cyklu wpisów, w których napiszę z jakich elementów złożyłbym sobie peceta - w realiach, w których nie ograniczałby mnie budżet.

Wybór platformy

To, że nie ogranicza mnie budżet wcale nie znaczy, że chcę kupić jednorazówkę lub marnować pieniądze. Wprost przeciwnie. Chciałbym wybrać taką platformę, która ma przed sobą jakąś przyszłość. Co sprowadza się do możliwości rozbudowy w ciągu następnych kilku lat. Taki warunek ogranicza mi pole wyboru do platformy LGA 2066 lub AMD AM4.

Gwarancja

Przez lata składania sprzętu nauczyłem się czegoś o jakości. Im dłuższa fabryczna gwarancja tym sprzęt bardziej niezawodny. Moim numerem jeden w tej kategorii jest EVGA. To jedyna firma jaką znam, która umożliwia rozszerzenie gwarancji swoich produktów do nawet 10 lat (link) - jeśli znacie inną firmę, która ma podobny program gwarancyjny dla zasilaczy, płyt głównych albo kart graficznych to dajcie znać. W przypadku płyty głównej alternatywą dla EVGA mogą być płyty Asus z serii TUF, które oferowane są z 5-cio letnią gwarancją fabryczną.

Użytkownicy iOS cofają się w rozwoju!

Pracujący na Uniwersytecie w Berkeley (The Computer Science Division), pochodzący z Korei, Hunjiu Juanga ze swoim zespołem badawczym od ponad 10 lat zajmuje się badaniem wpływu preferencji systemowych na rozwój intelektualny ludzi. Do eksperymentu wytypowano 8 tys nastolatków. Przez prawie dekadę zespół Hunjiu Juanga dokładnie obserwował ich rozwój. Co dwa lata nastolatków proszono o wypełnienie specjalnych kwestionariuszy psychologicznych. Po 10 latach podsumowano wyniki.

Wyniki

Okazało się, że osoby, które preferowały urządzenia z iOS miały znacznie gorsze wyniki w nauce oraz niższy od średniej iloraz inteligencji. Naukowcy zauważyli także negatywna progresję. Im dłużej ktoś używał urządzeń z iOS tym jego kolejne wyniki pogarszały się. Pogarszała się umiejętność stosowania zasad gramatyki i ortografii, pojawiały się problemy z wykonywaniem elementarnych działań matematycznych.

Naukowcy ze zdziwieniem zauważyli, że te zjawiska nie dotyczą osób, które korzystały z urządzeń z systemem Android. Tu wystąpił efekt odwrotny. Użytkownicy Androida lepiej radzili sobie w nauce, mieli wyższy od przeciętnej iloraz inteligencji.

Paczka z Chin — Xiaomi MiBox

W moje ręce trafił fantastyczny sprzęt, którym jest Mi Box od Xiaomi (link). Ze względu na to, że razem z urządzeniem dostałem także Mi Game Controller - mogę powiedzieć, że to bardzo wypasiony zestaw.

 

Unpacking czytelnikom daruję (warto tu jednak wspomnieć, że w pudełku znajdowała się wersja eu zasilacza, czyli taka, która nie wymaga dodatkowej przejściówki) ale pokażę Wam zdjęcia pudełek. Po prostu minimalistyczne w wyglądzie pudełka, w które Xiaomi pakuje swoje produkty, bardzo mi się podobają. 

 

Nieoficjalne sprawozdanie z Coldzlotu 2017

Jak wiecie, przynajmniej Ci z Was, którzy interesują się tym co się dzieje w dobroprogramowej społeczności, w dniach 18-20 marca odbył się ColdZlot 2017. Jako, że nie było oficjalnej redakcyjnej relacji (albo, z racji wrażeń, zwyczajnie ją przegapiłem), postanowiłem przygotować nieoficjalne sprawozdanie z tego zjazdu.

Na początku muszę zaznaczyć, że zgodnie z niepisaną tradycją i kodeksem pirackim, co się dzieje na zlocie - pozostaje na zlocie. Dlatego czytając dalej nie dowiecie się tego, kto z kim - spał w pokoju, kto komu wsadzał – pendrive, kto nie pił – za dużo ani tego kim jest Mikrobi. 

Napiszę więc to co mogę zdradzić. Do hotelu, który był w tym roku naszą bazą noclegową mam około 20 minut pieszo. Po drodze, zaopatrzyłem się w produkt kosmetyczny w tubce, który jest o tyle istotny dla tej opowieści, że w przez chwilę sam stał się bohaterem zlotu. 

Hotel, o którym mowa nazywa się: Mercure Wrocław Centrum i znajduje się w samym środku Wrocławia.

Niebieski wieloryb to humbug

Sprawa „niebieskiego wieloryba” (o której było już na łamach dp tutaj(1)) zatacza coraz szersze kręgi. Właśnie przeczytałem(2), że Podsekretarz Stanu w Ministerstwie Edukacji Narodowej rozesłał do dyrektorów szkół w całym kraju ostrzeżenie „w związku z występującym zagrożeniem dla bezpieczeństwa uczniów korzystających z technologii informacyjno-komunikacyjnych”. Ewidentnie mamy do czynienia z paniką moralną.

Panika moralna

Zanim napiszę historię „niebieskiego wieloryba” poświęcę chwilę na wyjaśnienie czym jest zjawisko paniki moralnej. Zjawisko przypomina kulę śnieżną. Zaczyna się od jakiejś medialnej informacji, zwykle opisującej jakiś incydentalny przypadek. Inne media zaczynają powielać takiego newsa. Kiedy powtarzają to wszystkie media opinia publiczna zaczyna odczuwać permanentne zagrożenie. Na to reagują politycy. Opozycja zarzuca rządzącym bezczynność na co rząd odpowiada radykalnymi rozwiązaniami.

„007 To report HQ", czyli ile są warte smart-opaski z Chin

Dawno, dawno temu, czyli w 1977 roku, miała miejsce premiera filmu "The Spy Who Loved Me" ("Szpieg, który mnie kochał"). Fabuła jest prosta, jak to w filmach z cyklu o agencie 007: komandor Bond, James Bond, rozwiązuje zagadkę znikających okrętów podwodnych, ale tylko takich które posiadają na pokładzie broń atomową. Obejrzałem ten film po raz pierwszy, kiedy miał on swoją premierę w Polsce, w okolicach 1990 roku. Potem widziałem go jeszcze kilka razy. Dwie rzeczy zapadły mi bardzo w pamięć. Pierwszą był wielki jak góra złoczyńca z metalowymi zębami, a drugą jedna z początkowych scen. Sielankowa sceneria drewnianej chatki w górach: na podłodze przed ogromnym i rozpalonym kominkiem skóra z białego niedźwiedzia. Na tej skórze piękna ale nad wyraz sztywna, niczym drewniany bal, kobieta a na niej, ubrany wyłącznie w wielgaśny, elektroniczny zegarek, komandor Bond (grał go Roger Moore). Sielankę przerywa właśnie ten zegarek bo nagle drukuje Jamesowi wiadomość z centrali. Bond czyta wiadomość, wstaje, zakłada kombinezon narciarski i leci do Londka. Tak przynajmniej wyobrażali to sobie scenarzyści w drugiej połowie lat 70-tych XX wieku:

Uwaga na pakiet EURO 2016 w telewizji ipla!

Piłka nożna rządzi światem. To nie podlega dyskusji. W naszym kraju za dostęp do oglądania meczów trzeba jednak płacić. Teoretycznie można skorzystać z oferty telewizji internetowej ipla. Praktycznie pakiet EURO 2016 nie działa z każdym klientem ipla.

Jak widać na powyższych zrzutach ekranu, użytkownicy Firefoxa nie widzą (bez przewijania ekranu) tekstu napisanego małymi literkami:

Zalecane przeglądarki do oglądania meczu to Internet Explorer (wersja 11), Mozilla Firefox (wersja 44 i nowsze), Safari (wersja 9 i nowsze). Mecz można oglądać też w aplikacji IPLA na PC (do pobrania TUTAJ), a także w aplikacjach IPLA na Android (do pobrania TUTAJ), iOS (do pobrania TUTAJ) i Samsung SmartTV. Wydarzenie nie będzie dostępne na pozostałych SmartTV, Windows Phone ani w aplikacji IPLA dla Windows 8.

Co jest o tyle istotne, że w praktyce, możecie mieć wykupiony i aktywny pakiet EURO 2016 ale nie będziecie mogli z niego skorzystać np. w aplikacji ipla dla Windows 10 albo w aplikacji ipla na telewizorze Panasonic. Jak to wygląda w praktyce? Ano tak:

Aplikacja ipla dla Windows 10 pokazuje, że pakiet EURO 2016 jest aktywny, można do niego wejść a tam okaże się, że programy PolsatSport2 i PolsatSport3 nie są dostępne.

Luneta 2016

„Wrócił do autobusu i przeczytał napis nad drzwiami: „Wejście. Do placu Arbackiego”. Jak to się dzieje? Więc ten autobus donikąd nie jeździ? Wsiadasz na jednym przystanku i wysiadasz na drugim? A kto cię wiezie? Łamiąc sobie nad tym głowę, Kola podszedł do sąsiedniego autobusu. Nad jego tylnymi drzwiami widniał napis: „Wejście. Do Klasztoru Nowodiewiczego”. Aha, teraz łatwo będzie sprawdzić, Klasztor Nowodiewiczy zna doskonale. Już bez obawy wsiadł do autobusu, przeszedł przez kabinę pasażerską, minął zasłonę, następnie wysiadł. Stał nad brzegiem rzeki Moskwy, tuż obok wznosiły się różowe ściany Klasztoru Nowodiewiczego, spoza nich wychylały się kopuły soboru i dzwonnica. Kola wrócił na Prospekt Pokoju. No cóż, wygodna komunikacja miejska. W jakiejś powieści fantastyczno-naukowej czytał o transporcie zerowym. Tam statek kosmiczny przeskakuje przestrzeń. Z pewnością i tu sprawa wygląda podobnie. Przy okazji trzeba będzie to wyjaśnić”.

Powyższy cytat pochodzi z powieści „Było to za sto lat” Kira Bułyczowa. Tymi słowami opisał transport publiczny w Moskwie w końcówce XXI wieku, widziany oczami chłopca, który przez własną niefrasobliwość przenosi się w czasie do przodu.