Kupno i zwrot oprogramowania

Pamiętacie mój wpis o „promocyjnym praniu mózgu ”? Dziś, w komentarzu #23 pod tym tekstem, MaxDamage napisał mi tak: „A wiesz że dzisiaj/wczoraj wyszedł Xcom Within na mobilnego iOSa i Andka”.

Nie wiedziałem. Teraz wiem. Napaliłem się. Sprawdziłem – i faktycznie jest:

Naprawdę się napaliłem, sugestia od kumpla działa 10x mocniej niż zwykła reklama. Tak bardzo, bardzo się napaliłem, że nie zauważyłem tego ostrzeżenia:

Pstrokaty mBank, epilog…

W czerwcu 2013 roku opisałem na blogu moje pierwsze wrażenia z „podróży” po nowym interfejsie mBanku. Tamten wpis znajdziecie tutaj. Dziś krótka blognotka, w której chciałbym zakończyć wtedy rozpoczęty wątek.

Nowy interfejs mBanku zupełnie do mnie nie przemówił. Dużo korzystam z karty kredytowej. Karta mBanku zawsze mi odpowiadała.

Ekstra mocne super light!

Czyli o tym dlaczego dołuje mnie nowoczesny marketing.

W czytniku RSS rzucił mi się w oczy tytuł newsa produktowego na jednym z portali technologicznych:

Bezprzewodowe słuchawki 9.1

WTF? Kiedy ostatnio przeglądałem się w lustrze to miałem jedno ucho z prawej strony i jedno z lewej. Razem dwa. No ale żyjemy w XXI wieku, więc być może inżynierom zajmującym się nowoczesnością udało się 9 głośników oraz subwoofer umieścić w słuchawkach. Przeczytałem newsa. Okazało się, że to typowa papka informacyjna:

Toshiba Encore - tablet 8" z atomowym Intelem, win8 i ms-office

Kiedy dostałem wiadomość o tym, że w ramach akcji „Testy sprzętu z Intelem” otrzymam do przetestowania tablet Toshiby, zwyczajnie się ucieszyłem. Zanim jeszcze sprzęt do mnie dotarł sprawdziłem w Sieci co to konkretnie jest. Okazało się, że trafi w moje ręce przedstawiciel rodziny małych tabletów (ekran ok 8”) zbudowanych na platformie intel i pracujących pod kontrolną systemu Windows 8 (8.1).

Toshiba Encore (pełny opis oraz specyfikacja są

Gazety.pl paywall czyli o płaceniu nie tylko za (cyfrowe) treści

Na wstępie muszę wyraźnie zaznaczyć, że nie mam żadnego problemu z koncepcją opłaty za treść! Doskonale rozumiem, że pracę autorów trzeba wynagradzać i dlatego bardzo chętnie takie opłaty ponoszę. Z drugiej strony nie lubię być traktowany niczym turysta w Zakopanym (czytaj: dawca dutków), niczym worek bez dna, z którego opłata zwyczajnie za wszystko się należy.

Płacę i wymagam – nie chodzi tu o samą treść – chodzi o to jak ona zostaje podana. Krótko mówiąc: płacę (głównie) za serwis.

Kobieta mnie bije czyli o całkiem realnych konsekwencjach wirtualnego sportu

Wczoraj wróciłem z Zamku na Skale a dziś korzystam sobie z błogiego lenistwa. Jeden dodatkowy dzień urlopu, o który prewencyjnie zadbałem bardzo mi się przydał. Dwa wieczory Cold Zlotowej integracji, w okolicy Xboxa z Kinectem (plus oprogramowanie Kinect Sport) wystarczyły aby dwa dni później dopadło mnie coś co fachowo nazywa się „Zespołem opóźnionego bólu mięśniowego” potocznie określonego też „zakwasami”.