Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Toshiba Encore - tablet 8" z atomowym Intelem, win8 i ms-office

Kiedy dostałem wiadomość o tym, że w ramach akcji „Testy sprzętu z Intelem” otrzymam do przetestowania tablet Toshiby, zwyczajnie się ucieszyłem. Zanim jeszcze sprzęt do mnie dotarł sprawdziłem w Sieci co to konkretnie jest. Okazało się, że trafi w moje ręce przedstawiciel rodziny małych tabletów (ekran ok 8”) zbudowanych na platformie intel i pracujących pod kontrolną systemu Windows 8 (8.1).

Toshiba Encore (pełny opis oraz specyfikacja są TUTAJ - na stronie producenta) na rynku konkuruje z podobnym sprzętem inych producentów, np: DELL Venue 8 PRO, ACER ICONIA W3-810, ASUS VivoTab Note 8.

Wszystkie wcześniej wymienione tablety zbudowane są na bazie sprzętowych rozwiązań Intela i wyposażone w procesor Intel Atom. Dell i Toshiba mają Z3740, Asus ma Z3740D a Acer Z2760.

Nie wyobrażam sobie życia bez tabletu!

Dziś rano, przy bułeczce i kawie, przeczytałem manifest Manka-88 o tym, że tablet nie jest mu w ogóle potrzebny.

Czytałem ten tekst na tablecie więc od razu uderzyła mnie absurdalność założeń. Maniek zaczyna od potężnego argumentu: „kiedyś tego nie było i ludzie jakoś żyli”. Rozejrzałem się po kuchni, w której siedziałem: lodówka – kiedyś tego nie było a ludzie jakoś żyli; kuchenka gazowa – kiedyś tego nie było i ludzie jakoś żyli; zmywarka – sam mam od niedawna i jakoś wcześniej udawało mi się z tym żyć. Gdyby dziś ktoś chciałby pozbawić mnie zmywarki - jestem pewny, że broniłbym jej bardziej niż niepodległości. Gdyby jednak postawiono mnie przed wyborem zmywarka albo iPad – miałbym bardzo twardy orzech do zgryzienia...

Fakt, że Maniek nie ma rodziny (w sensie żona, dziecko) działa tu na plus bo w modelu rodzinnym „2+1” - jeden tablet to stanowczo za mało. Opis swojego zwykłego dnia jaki przedstawił Maniek nie jest dla mnie argumentem przeciwko tabletom. Przypomniała mi się droga do pracy z filmu "Co mi zrobisz jak mnie złapiesz".

Gazety.pl paywall czyli o płaceniu nie tylko za (cyfrowe) treści

Na wstępie muszę wyraźnie zaznaczyć, że nie mam żadnego problemu z koncepcją opłaty za treść! Doskonale rozumiem, że pracę autorów trzeba wynagradzać i dlatego bardzo chętnie takie opłaty ponoszę. Z drugiej strony nie lubię być traktowany niczym turysta w Zakopanym (czytaj: dawca dutków), niczym worek bez dna, z którego opłata zwyczajnie za wszystko się należy.

Płacę i wymagam – nie chodzi tu o samą treść – chodzi o to jak ona zostaje podana. Krótko mówiąc: płacę (głównie) za serwis. Ogarniam, że w teorii musi to działać podobnie jak restauracja do której idzie się na dobry obiad przygotowany przez konkretnego i uznanego Szefa Kuchni. Skoro nie stać mnie na zatrudnienie tego konkretnego kucharza, aby tylko dla mnie gotował to muszę się nim dzielić z innymi konsumentami. System dzielenia się zapewnia nam właściciel lokalu. Do tego miejsca sprawę akceptuje. Problem pojawi się wtedy jeśli okazuje się, że pojawiają się kolejni „pośrednicy”. Mam na myśli np: właściciela parkingu obok restauracji, który zauważył, że dzięki umiejętnościom kucharza może podnieść ceny za parking o 500%.

Kobieta mnie bije czyli o całkiem realnych konsekwencjach wirtualnego sportu

Wczoraj wróciłem z Zamku na Skale a dziś korzystam sobie z błogiego lenistwa. Jeden dodatkowy dzień urlopu, o który prewencyjnie zadbałem bardzo mi się przydał. Dwa wieczory Cold Zlotowej integracji, w okolicy Xboxa z Kinectem (plus oprogramowanie Kinect Sport) wystarczyły aby dwa dni później dopadło mnie coś co fachowo nazywa się „Zespołem opóźnionego bólu mięśniowego” potocznie określonego też „zakwasami”.

Wystarczyło kilka wirtualnych pojedynków bokserskich, które mój awatar w okolicy 30 sekundy kończył na deskach po precyzyjnych ciosach Snow Rainy, djDziadka i wojtekadamsa oraz dwa wieczory wirtualnych rozgrywek w kręgle abym dwie doby później nie mógł podnieść się z łóżka...

Kiedy już się podniosłem to próbowałem rozpoznać wroga. Okazało się, że zespół opóźnionego bólu mięśniowego, zwany fachowo DOMS (od angielskiego: delayed onset muscle soreness) to ból mięśni pojawiający się 12-72 godzin po intensywnym wysiłku. DOMS nie został jeszcze jednoznacznie wyjaśniony naukowo.

Wyszukałem, że występuje kilka popularnych teorii powstawania tego zjawiska:

  • - kumulacji kwasu mlekowego,
  • - spazmu mięśniowego,

nama5 RAW processor – mały i sprytny program dla fotografa

Jakieś 20-25 lat temu, kolega wręczył mi dyskietkę 1,44” i powiedział: „zabootuj i zobacz”. Jak powiedział - tak zrobiłem. To był pierwszy raz kiedy na widok oprogramowania szczęka mi opadła z wrażenia. Na dyskietce była pełna dystrybucja systemu QNX, z interfejsem okienkowym i kilkoma aplikacjami. Długo czekałem, żeby ten numer ze szczęką powtórzyć. Doczekałem się. Stało się to kilka tygodni temu, kiedy po raz pierwszy zobaczyłem program do wywoływania plików raw, który nazywa się: nama5. W tym wpisie postaram się opisać to oprogramowanie. Zacznę jednak od omówienia co to jest raw i po co używa się „cyfrowego negatywu”. Jeśli ktoś jest w temacie obeznany, może pominąć wstęp i przejście od razu do opisu programu nama5.

Format RAW – co to w ogóle jest?

Bywa nazywany: „cyfrowym negatywem”, występuje w wielu formatach plików bo każdy z producentów aparatów fotograficznych stosuje własny format (np: .arw, .dng, .drf, .erf, .nef, .nrw, .obm, .orf, .pef, .raw, .srf, .srw). Oprócz zamkniętych formatów poszczególnych producentów jest też otwarty format DNG (Digital NeGative) opracowany przez

Nowe prawo nie tylko dla Konsumentów.

Przeczytałem komentarze pod TYM newsem pt: „14 dni na zwrot internetowych zakupów, towary cyfrowe też będzie można oddać”. Zacząłem pisać swój własny, szybko okazał się za długi…

W komentarzach powtarza się w zasadzie jeden wielki lament o tym, że nowe regulacje prawne mają na celu wesprzeć wielkie koncerny i usunąć z rynku małych sprzedawców. W mediach, które o nadchodzących zmianach piszą jest za dużo szumu. Można go usunąć samemu czytając dyrektywę oraz zapoznać się z Projektem założeń projektu ustawy o prawach konsumentów oraz o zmianie ustawy - Kodeks cywilny i innych ustaw dostępnego TUTAJ na stronach Rządowego Centrum Legislacji.

O nowych uprawnieniach dla konsumentów dziennikarze już chyba wszystko napisali.

Alternatywa dla Allegro? Sprawdzam :)

Przeczytałem dziś WPIS Shakiego81 o serwisach, które mogą być alternatywą dla Allegro. Zainspirował mnie na tyle, że postanowiłem owe serwisy sprawdzić. Tak się złożyło, że akurat zamierzam kupić dysk twardy do konsoli Xbox 360 Slim – postanowiłem sprawdzić oferty na wszystkich wymienionych przez naszego blogowego Specjalistę serwisach.

Wyszukiwałem, korzystając z wyszukiwarek na stronach poszczególnych serwisów takiej frazy:

xbox 360 slim hdd

Co znalazłem?

  • allegro.pl - 14 ofert w tym dwie dotyczą zestawu, którego taki dysk jest częścią.
  • sprzedajemy.pl - brak ofert.
  • alekro.pl - brak ofert.
  • olx.pl - brak ofert
  • aukcje.fm - poznajdywało tonę dziwnych rzeczy ale niestety nie ma wśród nich dysku do konsoli, np: "Klocki hamulcowe EBC YellowStuff FERRARI 360 3.6", "Filtr powietrza K&N Ferrari 360 360 Spider - 33-28", "FLOS-LEK SLIM LINE PEELING DO MYCIA CIAŁA".
  • anonse.pl - brak ofert.
  • gumtree.pl - brak ofert.

Biel, która poraża

Przeczytałem bardzo dużo komentarzy dotyczących nowej wersji dobrychprogramów. Jedna, z często powtarzanych uwag, na którą postanowiłem zareagować, jest mniej więcej taka: „zróbcie coś z tą bielą bo wali po oczach”.

Jeśli biały kolor z Twojego monitora „wali po oczach” to masz źle ustawiony monitor!

Nowoczesne monitory mają bardzo duży zapas jasności. Jeśli ktoś śledzi testy monitorów jakie regularnie pojawiają się na portalach i forach specjalistycznych to na pewno łatwo zauważy, że zwykle fabryczne ustawienia jasności monitora są o 50%-80% wyższe niż to co jest potrzebne.

Mało kto ma dostęp do kalibratora kolorów więc zwykle monitory ustawiane są na oko albo używa się ustawień fabrycznych. Wtedy najczęściej „biel wali po oczach”. Moim zdaniem szkoda oczu. Bez kalibratora, w warunkach domowych też możemy swój monitor poprawnie ustawić. Najprostsza metoda opisana jest TUTAJ. Dużo bardziej zaawansowana metoda amatorskiej kalibracji monitora jest TUTAJ. Na koniec warto też przeczytać

Delta i Delta czyli ciąg dalszy…

W pierwszym moim wpisie na ten temat opisałem mój eksperyment polegający na świadomym „zarażeniu” się Szukarką Delty po użyciu menadżera pobierania a potem na odinstalowaniu Delty co okazało się nadzwyczaj proste. W komentarzach wytykano mi, że tak nie jest i wskazywano na problemy, których ja nie miałem. Zagadka? Wydaje mi się, że chyba ją rozwiązałem. Problemy, o których ludzie piszą faktycznie występują ale asystent pobierania nie ma z tym nic wspólnego. Redakcja zbiera baty bo występuje zbieżność nazw.

Przyszedł do mnie kolega i powiedział, że ma problem z komputerem. Coś pozmieniało mu stronę główną w przeglądarce i nie może się tego pozbyć. Kiedy opisał rzecz tak: „jakaś delta cośtam” to bazując na moich doświadczeniach odpowiedziałem, że przecież odinstalowanie jest banalnie proste.

Chwilę jeszcze porozmawialiśmy i doszedłem do wniosku, że faktycznie coś tu nie jest tak.Po pierwsze mój kolega *nie korzysta* ze strony dobreprogramy. pl. Nie przypominał sobie żadnego asystenta pobierania. Po za tym nie ściągał żadnych programów.

Nie taka Delta straszna jak ją malują

Dziś o tym, jak z premedytacją zaraziłem się Szukarką Delty po użyciu menadżera pobierania.

Pacjentem jest wirtualny Windows 8 Evaluation uruchomiony na platformie VirtualBox:

1) Pobieramy oprogramowanie z dobreprogramy.pl, będzie to np. Firefox:

2) Uruchamiamy pobrany plik, czyli Firefix(13108).exe:

3) Jak widać, uruchomił się i ładnie nas przywitał Asystent pobierania:

4) W następnym oknie możemy wybrać typ instalacji paska Delta:

Na pierwszy rzut oka tego nie widać ale istnieje taka kombinacja ustawień, która spowoduje, że pasek Delta nie zostanie zainstalowany:

Przed kliknięciem dalej powinniśmy zapoznać się z warunkami użytkowania paska Delta. Tu przed nami dwie przeszkody. Pierwsza jest taka, że okno Asystenta zasłania nam stronę z treścią licencji paska Delty. Drugą jest obcojęzyczność bo treść dostępna jest w języku angielskim.

5) Oczywiście wybrałem „Szybka instalacja (zalecana) i kliknąłem „Dalej”:

6) Asystent pobierania zabrał się do roboty, czyli do pobierania aplikacji. Po chwili zostałem poinformowany przez okienko IE, że program IEHelper.dll (nieznanego wydawcy) chce zmienić domyślną wyszukiwarkę. Mogę wybrać. Wybrałem rzecz jasna Deltę: