Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

nama5 RAW processor – mały i sprytny program dla fotografa

Jakieś 20-25 lat temu, kolega wręczył mi dyskietkę 1,44” i powiedział: „zabootuj i zobacz”. Jak powiedział - tak zrobiłem. To był pierwszy raz kiedy na widok oprogramowania szczęka mi opadła z wrażenia. Na dyskietce była pełna dystrybucja systemu QNX, z interfejsem okienkowym i kilkoma aplikacjami. Długo czekałem, żeby ten numer ze szczęką powtórzyć. Doczekałem się. Stało się to kilka tygodni temu, kiedy po raz pierwszy zobaczyłem program do wywoływania plików raw, który nazywa się: nama5. W tym wpisie postaram się opisać to oprogramowanie. Zacznę jednak od omówienia co to jest raw i po co używa się „cyfrowego negatywu”. Jeśli ktoś jest w temacie obeznany, może pominąć wstęp i przejście od razu do opisu programu nama5.

Format RAW – co to w ogóle jest?

Bywa nazywany: „cyfrowym negatywem”, występuje w wielu formatach plików bo każdy z producentów aparatów fotograficznych stosuje własny format (np: .arw, .dng, .drf, .erf, .nef, .nrw, .obm, .orf, .pef, .raw, .srf, .srw). Oprócz zamkniętych formatów poszczególnych producentów jest też otwarty format DNG (Digital NeGative) opracowany przez

Nowe prawo nie tylko dla Konsumentów.

Przeczytałem komentarze pod TYM newsem pt: „14 dni na zwrot internetowych zakupów, towary cyfrowe też będzie można oddać”. Zacząłem pisać swój własny, szybko okazał się za długi…

W komentarzach powtarza się w zasadzie jeden wielki lament o tym, że nowe regulacje prawne mają na celu wesprzeć wielkie koncerny i usunąć z rynku małych sprzedawców. W mediach, które o nadchodzących zmianach piszą jest za dużo szumu. Można go usunąć samemu czytając dyrektywę oraz zapoznać się z Projektem założeń projektu ustawy o prawach konsumentów oraz o zmianie ustawy - Kodeks cywilny i innych ustaw dostępnego TUTAJ na stronach Rządowego Centrum Legislacji.

O nowych uprawnieniach dla konsumentów dziennikarze już chyba wszystko napisali.

Alternatywa dla Allegro? Sprawdzam :)

Przeczytałem dziś WPIS Shakiego81 o serwisach, które mogą być alternatywą dla Allegro. Zainspirował mnie na tyle, że postanowiłem owe serwisy sprawdzić. Tak się złożyło, że akurat zamierzam kupić dysk twardy do konsoli Xbox 360 Slim – postanowiłem sprawdzić oferty na wszystkich wymienionych przez naszego blogowego Specjalistę serwisach.

Wyszukiwałem, korzystając z wyszukiwarek na stronach poszczególnych serwisów takiej frazy:

xbox 360 slim hdd

Co znalazłem?

  • allegro.pl - 14 ofert w tym dwie dotyczą zestawu, którego taki dysk jest częścią.
  • sprzedajemy.pl - brak ofert.
  • alekro.pl - brak ofert.
  • olx.pl - brak ofert
  • aukcje.fm - poznajdywało tonę dziwnych rzeczy ale niestety nie ma wśród nich dysku do konsoli, np: "Klocki hamulcowe EBC YellowStuff FERRARI 360 3.6", "Filtr powietrza K&N Ferrari 360 360 Spider - 33-28", "FLOS-LEK SLIM LINE PEELING DO MYCIA CIAŁA".
  • anonse.pl - brak ofert.
  • gumtree.pl - brak ofert.

Biel, która poraża

Przeczytałem bardzo dużo komentarzy dotyczących nowej wersji dobrychprogramów. Jedna, z często powtarzanych uwag, na którą postanowiłem zareagować, jest mniej więcej taka: „zróbcie coś z tą bielą bo wali po oczach”.

Jeśli biały kolor z Twojego monitora „wali po oczach” to masz źle ustawiony monitor!

Nowoczesne monitory mają bardzo duży zapas jasności. Jeśli ktoś śledzi testy monitorów jakie regularnie pojawiają się na portalach i forach specjalistycznych to na pewno łatwo zauważy, że zwykle fabryczne ustawienia jasności monitora są o 50%-80% wyższe niż to co jest potrzebne.

Mało kto ma dostęp do kalibratora kolorów więc zwykle monitory ustawiane są na oko albo używa się ustawień fabrycznych. Wtedy najczęściej „biel wali po oczach”. Moim zdaniem szkoda oczu. Bez kalibratora, w warunkach domowych też możemy swój monitor poprawnie ustawić. Najprostsza metoda opisana jest TUTAJ. Dużo bardziej zaawansowana metoda amatorskiej kalibracji monitora jest TUTAJ. Na koniec warto też przeczytać

Delta i Delta czyli ciąg dalszy…

W pierwszym moim wpisie na ten temat opisałem mój eksperyment polegający na świadomym „zarażeniu” się Szukarką Delty po użyciu menadżera pobierania a potem na odinstalowaniu Delty co okazało się nadzwyczaj proste. W komentarzach wytykano mi, że tak nie jest i wskazywano na problemy, których ja nie miałem. Zagadka? Wydaje mi się, że chyba ją rozwiązałem. Problemy, o których ludzie piszą faktycznie występują ale asystent pobierania nie ma z tym nic wspólnego. Redakcja zbiera baty bo występuje zbieżność nazw.

Przyszedł do mnie kolega i powiedział, że ma problem z komputerem. Coś pozmieniało mu stronę główną w przeglądarce i nie może się tego pozbyć. Kiedy opisał rzecz tak: „jakaś delta cośtam” to bazując na moich doświadczeniach odpowiedziałem, że przecież odinstalowanie jest banalnie proste.

Chwilę jeszcze porozmawialiśmy i doszedłem do wniosku, że faktycznie coś tu nie jest tak.Po pierwsze mój kolega *nie korzysta* ze strony dobreprogramy. pl. Nie przypominał sobie żadnego asystenta pobierania. Po za tym nie ściągał żadnych programów.

Nie taka Delta straszna jak ją malują

Dziś o tym, jak z premedytacją zaraziłem się Szukarką Delty po użyciu menadżera pobierania.

Pacjentem jest wirtualny Windows 8 Evaluation uruchomiony na platformie VirtualBox:

1) Pobieramy oprogramowanie z dobreprogramy.pl, będzie to np. Firefox:

2) Uruchamiamy pobrany plik, czyli Firefix(13108).exe:

3) Jak widać, uruchomił się i ładnie nas przywitał Asystent pobierania:

4) W następnym oknie możemy wybrać typ instalacji paska Delta:

Na pierwszy rzut oka tego nie widać ale istnieje taka kombinacja ustawień, która spowoduje, że pasek Delta nie zostanie zainstalowany:

Przed kliknięciem dalej powinniśmy zapoznać się z warunkami użytkowania paska Delta. Tu przed nami dwie przeszkody. Pierwsza jest taka, że okno Asystenta zasłania nam stronę z treścią licencji paska Delty. Drugą jest obcojęzyczność bo treść dostępna jest w języku angielskim.

5) Oczywiście wybrałem „Szybka instalacja (zalecana) i kliknąłem „Dalej”:

6) Asystent pobierania zabrał się do roboty, czyli do pobierania aplikacji. Po chwili zostałem poinformowany przez okienko IE, że program IEHelper.dll (nieznanego wydawcy) chce zmienić domyślną wyszukiwarkę. Mogę wybrać. Wybrałem rzecz jasna Deltę:

(ZIP cz.2) Uzyskałem dostęp do ZIP w NFZ

W poprzedniej części opisałem moje wrażenia po tym jak dowiedziałem się, że NFZ uruchomił Zintegrowany Informator Pacjenta (ZIP).

Dziś odwiedziłem wrocławski oddział NFZ (raptem tylko dwie godziny wyjęte z dnia roboczego) gdzie dostałem dane dostępowe do ZIP:

W środku ośmiocyfrowy (pewnie, żeby „ułatwić” jego zapamiętanie) login i jednorazowe hasło typu małe literki, duże literki, cyferki. Uruchomiłem przeglądarkę, wpisałem adres: https://zip.nfz.gov.pl/ap-portal/ i dane do logowania z koperty. Po pierwszym zalogowaniu się do tego systemu trzeba zmienić hasło. Wygenerowałem sobie 32 znakowe, składające się z kombinacji małych, dużych liter, cyfr oraz znaków specjalnych. Okazało się, że nie jest dobre hasło:

Ok – pomyślałem, spróbujemy bez znaków specjalnych. Okazało się, że to też nie jest dobre hasło:

Jak widać, tym razem dostałem łopatologicznie wyłożone co ma zawierać hasło oraz co może zawierać hasło.

(ZIP cz.1) Biurokracja Informacyjna w NFZ

Wg doniesień medialnych NFZ uruchomił Zintegrowany Informator Pacjenta (ZIP) w którym to systemie każdy pacjent może zdalnie (przez Internet) prześledzić historię swojego leczenia, sprawdzić informacje o jego kosztach, status ubezpieczenia czy wnioski o sanatorium. Tego dowiedziałem się słuchając radia w samochodzie. Sprawdziłem to potem samemu na stronach NFZ. Faktycznie, znalazłem coś takiego: https://zip.nfz.gov.pl/ap-portal/ "ZIP, czyli Zintegrowany Informator Pacjenta, jest ogólnopolskim serwisem udostępniającym zarejestrowanym użytkownikom historyczne dane o ich leczeniu i finansowaniu leczenia, gromadzone od 2008 r. przez Narodowy Fundusz Zdrowia".

Wszystko pięknie i ładnie ale: "Żeby mieć dostęp do informacji o swoim leczeniu, danych medycznych i finansowaniu udzielonych świadczeń zapoznaj się z zasadami korzystania z ZIP, a następnie wejdź na stronę rejestracji i wypełnij zamieszczony formularz. Po wypełnieniu wniosku udaj się z dowodem osobistym do oddziału NFZ w celu uzyskania danych dostępowych (identyfikator użytkownika oraz tymczasowe hasło). Po ich otrzymaniu możesz zacząć korzystać z serwisu.

Cnotliwy krytyk i komentarzowy szantażysta…

Przeczytałem TEN apel GregKovala do Administracji o zablokowanie możliwości kasowania wpisów blagowych po ich opublikowaniu. Nie zgadzam się! Raz mi się zdarzyło skasować blagowy wpis. Zrobiłem to zanim trafił na główną. Gdyby trafił na główną – też bym go skasował. Nie powstrzymało by mnie nawet 100 zamieszczonych pod nim komentarzy. My blag is my castle!

O problemie znikających wpisów wypowiedziałem się w Głosie Ludu, w bananowym WPISIE podsumowującym maj. Napisałem wtedy tak: „Spieszmy się czytać wipsy na blogach bo tak szybko znikają” – nadal jestem tego zdania. GregKoval ani komentujący pod jego wpisem nie przekonali mnie do blokady usuwania postów. Cała dyskusja, jaka trwa w komentarzach, wołała moją irytację. Komć komcia komciem komciuje – czyli zwykły poprawy i rutynowy flame, jakich wiele było i jakich będzie jeszcze wiele. Co konkretnie mnie zirytowało? Ano to, że nikt nie próbował argumentować na rzecz swoich opinii w rzeczowy sposób. Argumentowano tak: ‘

Kilka słów o zakupie, reklamacji i wstępnej konfiguracji laptopa

Wbrew temu co sugeruje tytuł to będzie długi wpis. Zacznie się tam gdzie skończyły się moje testy konwertowanego ultrabooka, które przyczyniły się do tego, że kupiłem nowego laptopa firmy Toshiba. Ten zakup stał się ciekawym doświadczeniem bo nowo kupiony sprzęt posiadał wady. To pozwoliło mi opisać jak praktycznie wygląda proces reklamacji wadliwego laptopa. Przy okazji wylałem kilka gorzkich żalów na firmę Toshiba. To wszystko to dopiero połowa bo po wymianie sprzętu pojawiły się nowe problemy…

Zacznę od tego co się wydarzyło po tym kiedy na blogu opisałem jak w czasie moich testów U925T uruchomiłem TOSHIBA Recovery Wizard i po kilku minutach zostałem ze sprzętem niezdatnym do używania bo pozbawionym oprogramowania a jedyną dostępną opcją zostało zamówienie u producenta komputera nośnika RECOVERY (35,90 EUR).