Laptopy gamingowe — rzut oka przy okazji Hot Zlotu 2018

Do niedawna laptop gamingowy był dla mnie bytem czysto teoretycznym. Owszem, wiedziałem, że takie istnieją, ale sam nie miałem z żadnym do czynienia. Zmieniło się to podczas Hot Zlotu 2018, na którym, dzięki firmie Intel, można było osobiście testować następujący sprzęt:

  • Acer Nitro 5 (i5-8300H, 4GB, GTX1050TI);
  • Acer Predator Helios 500 (i9-8950, 32GB, GTX1070);
  • Dell Alienware 15 R3 (i7-7820HK, 16GB, GTX1080);
  • Dell Inspiron 7570 (i5-8250U, 8GB, 940MX);
  • Dell Inspiron 15-7577 (i5-7300HQ, 8GB, GTX1050);
  • HP Spectre 13 (i7 8550U, 8GB HD620);
  • Hyperbook N850EP6 (i7 8 gen., GTX1060);
  • Hyperbook Pulsar Z15 (i7-8750H, GTX1060);
  • Lenovo Legion Y530-15ICH (i7-8750H, 8GB, GTX1050).

Zacznijmy od początku. Gaming – nowa era PC. Także nowa odnoga gospodarki. Tak ciekawostka z tym związana: 13 lipca 2018 roku, portale zajmujące się finansami, opublikowały newsa (tutaj) o tym, że CD PROJEKT jest na giełdzie, więcej warty od KGHM. Czyli gry kosztują, ale i się sprzedają. Oprócz gier sprzedaje się także sprzęt oraz bardzo szeroko rozumiane akcesoria.

Dla przykładu, gracz stacjonarny powinien, zgodnie z aktualnymi trendami, wyposażyć swój pokój w następujący sprzęt: komputer gamingowy, monitor gamingowy, mysz gamingową, podkładkę gamingową, biurko gamingowe, słuchawki gamingowe, biurko gamingowe oraz fotel gamingowy. Wszystko to, oczywiście powinno się świecić, niczym choinka (chociaż tutaj trend wydaje się zmieniać i pewnie za chwilę na topie będzie sprzęt, który nie będzie się świecić wcale). Jak to wygląda, na Hot Zlocie 2018, mogliśmy zobaczyć dzięki firmie Genesis:

Co ma jednak zrobić gracz, który chciałby być jako tako mobilny? Rozwiązań jest wiele. Jednym z nich jest przenośne stanowisko gamerskie (ale takie przenoszenie wymaga dwóch osób):

Symulacja jest na bardzo wysokim poziomie, do tego stopnia, że czasem trzeba grzebać pod maską:

Innym rozwiązaniem, mobilno-stacjonarnym, jest zewnętrzna obudowa, w której można zamontować gamingową kartę graficzną (podpina się to do zasilania, laptopa i zewnętrznego monitora):

Wróćmy jednak do głównego tematu tego wpisu, czyli do laptopów gamingowych. Co ciekawe, to nie jest wynalazek XXI wieku. W 1996 roku Nelson Gonzalez i Alex Aguila, założyli firmę Sakai of Miami, Inc. Jakiś czas później, obaj tak bardzo zafascynowali się serialem X-Files, że zmienili nazwę na Alienware. Jednym z ich produktów były właśnie mobilne stacje robocze o bardzo dużej wydajności, dedykowane dla grających w najbardziej wymagające gry. W 2002 roku firmę wykupił Dell, który do dzisiaj, pod marką Alienware sprzedaje sprzęt najwyższej jakości, przeznaczony dla graczy oraz geeków. Jeśli kojarzycie serial The Bing Bang Theory to na pewno zauważyliście charakterystyczny znaczek na obudowie laptopa Sheldona:

Alienware to marka premium. Ceny takiego sprzętu nie są skrojone dla przeciętnego Kowalskiego. W ostatnim czasie pojawiło się jednak dużo sprzętu, które można nazwać laptopami gamingowymi, których ceny są znacznie niższe (zaczynają się, od powiedźmy 3,5 - 3,8 tys zł). Jaka jest cecha wspólna laptopów gamingowych? Krótko mówiąc, to są grube i wielkie klocki. Poniżej możecie zobaczyć porównanie wielkiego, 17-calowego Acera Predatora z cieniutkim 13-calowym ultrabookiem HP Spectre:

Inne wspólne cechy laptopów gamingowych w 18-tym roku XXI wieku, to mocne CPU, wydajne GPU, podświetlane wyspowe klawiatury i matowe matryce IPS:

Dodam, że następną wspólną cechą laptopów do gamingu jest system Windows:

 
Po kilku godzinach spędzonych z tym sprzętem (grałem na nich głównie w Starcrafta 2 i Wolfenstein II: The New Colossus) wrażenia o tych laptopach mam takie, że wszystkie są do siebie podobne, a konfiguracja jest mocno skorelowana z ceną. Jeśli, drogi czytelniku chcesz wydać nie więcej niż 3500 zł to kupisz sprzęt z 15-to calową matrycą i podzespołami poprzedniej generacji. Jeśli masz do wydania więcej niż 10 tys zł to możesz myśleć o laptopie z matrycą 17", IPS, 4K, 6-rdzeniowym procesorem najnowszej generacji i bardzo mocnej karcie graficznej.

Razem z laptopem można sobie sprawić gamingowy fotel. Można - ale nie trzeba. Bezdyskusyjnie potrzebne są: gamingowa mysz, gamingowa podkładka i gamingowe słuchawki:

Bez myszy nie da się grać (swoją drogą, zastanawia mnie po co w gamingowym sprzęcie montuje się touchpady?). Bez podkładki nie używa się myszy komfortowo. Słuchawki są konieczne bo te laptopy mocno szumią. Poziom szumu pracującego chłodzenia jest mocno skorelowany z wydajnością CPU oraz przede wszystkim GPU.

Nowoczesne układy chłodzenia, montowane w tych laptopach nie są po to aby zapewnić komfort dźwiękowy użytkownikowi, tylko po to, aby nie występowało zjawisko tzw. thermal throttlingu (czyli automatycznego spowolnienia CPU i/lub GPU, jeśli ich temperatura przekracza bezpieczny poziom i grozi ich uszkodzeniem). Co to w praktyce znaczy? Że laptop gamingowy z 6-cio rdzeniowym CPU i kartą graficzną GTX 1070, mocno obciążony, huczy niczym odkurzacz. Nagrałem taki szum, ale nie jest to najwydajniejszy z laptopów gamingowych. Mimo tego, bez słuchawek, szum jest irytujący:

Grając w Starcrafta 2 w FHD na laptopie z GTX1050, zorientowałem się, że gra klatkuje. Co znaczy, że mobilny GTX1050 jest mniej wydajny niż desktopowy GTX950 (takiego używam na co dzień). Jeśli więc planujecie zakup gamingowego laptopa, pamiętajcie o tym, że cyferki w oznaczeniach wersji mobilnych nie przekładają się na wydajność cyferek oznaczeń wersji desktopowych.

Na koniec chciałbym podziękować WSZYSTKIM, bez których Hot Zlot 2018 nie mógłby się odbyć (uczestnikom, organizatorom oraz partnerom). Do zobaczenia!