Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Ochrona własności intelektualnej a limity prędkości na drogach

Co wspólnego mają ze sobą ochrona własności intelektualnej i limity prędkości na drogach? Prawo własności intelektualnej daje osobom uprawnionym możliwość zakazania bądź ograniczenia innym pełnego korzystania z programów, utworów, koncepcji i patentów albo znaków towarowych będących przedmiotem ochrony. Prawo o ruchu drogowym daje uprawnionym osobom możliwość ograniczenia innym pełnego korzystania z dróg, jednym z takich ograniczeń jest właśnie limit prędkości.

Przekroczenie limitu prędkości – to wykroczenie za które karą jest mandat od 50 zł do 500 zł i 1 do 10 pkt karnych (w zależności od tego o ile przekroczymy prędkość). Naruszenie własności intelektualnej – tu skala prawnej klasyfikacji jest ogromna bo z jednej strony takie naruszenie nie musi być w ogóle złamaniem prawa a z drugiej strony może być przestępstwem, prawnie zrównanym z kradzieżą i zagrożonym karą więzienia. Pomimo tych rożnic do obu tych spraw nasze społeczeństwo podchodzi w ten sam sposób – totalnie lekceważąco, uważając, że te regulacje są sztuczne bo wynikające z fikcyjnych przesłanek*.

Zamieńmy na chwilę obie te sprawy, rozważając jak wyglądał by ruch na naszych drogach w takich realiach, kiedy do limitów prędkości stosowano by te same procedury, które stosuje się w ochronie własności intelektualnej:

r   e   k   l   a   m   a

Jeśli przekroczenie prędkości mogłoby być ścigane na wniosek np. zarządzającego znakiem drogowym lub na podstawie uzasadnionego podejrzenia, powstałego np. w czasie prowadzenia innych czynności przez organa wymiaru sprawiedliwości. W takim przypadku do właściciela pojazdu, zwykle o świcie, przychodziliby funkcjonariusze, których zadaniem byłoby zabezpieczenie pojazdu oraz wszystkich innych potencjalnych dowodów w tej sprawie. Zabezpieczony pojazd i inne dowody zostałyby przekazane biegłemu ekspertowi do analizy. Na podstawie wykonanej ekspertyzy prowadzący sprawę prokurator zadecyduje czy prawo zostało złamane czy nie. Biorąc pod uwagę, że takie procedury potrafią trwać latami, efektem takiego podejścia byłoby drastyczne zmniejszenie ruchu na drogach.

Szybko by się okazało, że zarządzający znakami drogowymi, uważają, że ściganie właścicieli pojazdów na wniosek to za mało. Dlatego wykorzystując lobbing załatwiliby aby w kodeksie karnym zrównać przekroczenie prędkości z nieumyślnym spowodowaniem śmierci bo w końcu rocznie na naszych drogach kilkadziesiąt tysięcy osób rocznie traci zdrowie albo życie. W takich realiach dyskusje na forach internetowych dla zmotoryzowanych byłyby pełne wzajemnego obrzucania się oskarżeniami typu "zabójco" - oczywiście termin ten byłby broniony przez tych kierowców, którzy "nigdy w życiu" nie przekroczyli dozwolonej prędkości.

Zupełnie inaczej sprawy miałyby się w Internecie. Za skopiowanie utworu muzycznego mandat wg taryfikatora wynosiłby 10 zł i 1 pkt karny za wykonanie kopii filmu 50 zł i 5 pkt karnych, za powielenie bez zgody uprawnionego systemu operacyjnego 200 zł i 20 pkt karnych a za używanie bez licencji pakietu graficznego 500 zł i 50 pkt karnych. Po przekroczeniu 100 pkt karnych użytkownik byłby odcinany od Internetu i kierowany na specjalny kurs, na którym nauczy się czytać umowy licencyjne.

Czy wtedy podejście społeczeństwa do obu tych spraw uległo by zmianie? Czy Nikt, lub prawie Nikt nie przekraczałby prędkości i Wszyscy albo prawie Wszyscy karnie przestrzegali by wszystkich zastrzeżeń umów licencyjnych do treści dostępnych w Internecie? Moim zdaniem nic by się nie zmieniło bo obie regulacje opierają się na wydumanych i absurdalnych założeniach.

I tu pojawia się pytanie, kiedy jako społeczeństwo, dojrzejmy do tego, że zamiast mnożenia nieżyciowych i praktycznie, i tak nieprzestrzeganych przepisów zajmiemy się realnym rozwiązaniem. Mam tu na myśli np. budowanie dróg w taki sposób aby były bezpieczne (pasy ruchu dla poruszających się w przeciwnych kierunkach są od siebie oddzielone) oraz całkowitą przebudowę modelu ochrony własności intelektualnej tak aby metody takiej ochrony pasowały do realiów (co teoretycznie jest proste - skoro Internet jest jednym dużym workiem z którego wszyscy korzystamy to jako korzystający z tych zasobów winniśmy płacić za ilość pobranej treści oraz otrzymywać wynagrodzenie za dodawane treści, z których korzystają inni).

*) Jeśli ktoś mocno zagłębi się w ten problem to okaże się, że nie ma rzetelnych naukowo dowodów ani na to, że przekraczanie limitów prędkości jest głównym powodem wypadków drogowych; ani na to, że naruszanie własności intelektualnej powoduje ogromne straty finansowe. 

Komentarze